niedziela, 7 czerwca 2026

Przeczytane

 


Wojciech Szewko „Księga dżihadu”

Książka doktora Wojciecha Szewki jest dobrym wprowadzeniem do świata, o którym często słyszymy w mediach ale praktycznie nie znamy. Jak już go znamy to przyjmujemy zachodnie sposoby jego opisu. Według autora jest to podstawowy błąd, który prowadzi tylko do niezrozumienia świata islamskich dzihadystów. Przecież patrząc właśnie z Zachodniej perspektywy nie sposób zrozumieć sporu pomiędzy Państwem Islamskim a Talibanem o zgodność z Koranem. Co dla tamtego świata jest często kwestią życia lub śmierci. Co było powodem tego konfliktu? Sposób karania homoseksualistów. Grzebani ich żywcem w ziemi zostało zaskarżone właśnie jako niekoraniczne. Bo powinno się ich zrzucić z dachu i ewentualnie jeżeli jeszcze żyją ukamieniować. Trudno się nie zgodzić z tym, że trudno to zrozumieć. Dlatego też autor wprowadza czytelników, krok po kroku w świat dzihadystów, próbuje na ile jest to możliwe w jednej publikacji ukazać ich mentalność.

Sporo miejsca poświęca on genezie powstania takich ruchów. Stoi on na stanowisku, że spór w świecie islamu odnośnie modernizacji jest jednym z takich czynników. Wręcz cofa się do czasów rewolucji przemysłowej by wykazać, iż te wszystkie zjawiska znane z naszego świata w świecie islamu praktycznie nie wystąpiły. Dlatego też na tych terenach społeczeństwo pierwotne przetrwało wraz ze wszystkimi jego strukturami. To też odgrywa rolę w narodzinach ruchów radykalnych na tamtym obszarze. Nie można też kultywować tradycyjnych przedislamskich zwyczajów. To następny powód sporów pomiędzy Państwem Islamskim a Talibanem. Ponieważ ci ostatni zostawili wiele właśnie plemiennych zwyczajów.

Warto też pamiętać co autor nie raz przytacza, że nie ma jednego islamu, ba nie ma czegoś podobnego do instytucji Kościoła Katolickiego w tamtym świecie. Powoduje to bardzo silne i częste spory o interpretację Koranu. Tą interpretacją zajmują się ulemowie, wśród których szczególną rolę odgrywają kadichowie.

Dla dominującej wśród bohaterów książki wersji islamu całe ludzkie prawo stanowione przez ciała ustawodawcze jest nieakceptowalne ponieważ według nich prawo zostało już nadane przez Boga. Tak więc jeżeli ktoś je stanowi to albo stawia się albo bałwochwalcą ( ponieważ czci dzieła człowieka) lub bluźniercą. Tak źle i tak niedobrze. Taka interpretacja stanowi problem nie tylko w relacjach z Zachodem ale również w obrębie państw islamskich ponieważ nie wszystko mogło być uregulowane przez Mahometa i Koran z tej prostej przyczyny, że wielu rzeczy, rozwiązań społecznych nie było wtedy na świecie.

Kolejną istotną sprawą pozwalającą zrozumieć nam lepiej świat Islamu jest fakt, iż dla wyznawców tej religii nie ma różnicy pomiędzy grzechem a przestępstwem. Oczywiście nie ma tam rozdziału państwa o religii a muzułmanów obowiązuje szariat.

Sama idea dżihadu przeciwko niewiernym sięga XIV wieku i Ibn Tajnijja, który twierdził, że „kafirem [niewiernym] staje się każdy muzułmanin, sprzeciwiający się dżihadowi, a także każdy żyjący w świecie nieislamskim, kto nie opowiada się za islamem”. To na niego powoływał się jeden z bardziej znanych współczesnych terrorystów Ajman az-Zarkawi. Ibn Tajmijja,, Ahmad Ibn Hanbal i Muhammad Ibn Ibd al-Wahhab opracowali „teologiczne” podstawy dla ruchów ekstremistycznych w Islamie.

Autor ukazuje nam spory dotyczące tego jak pobożny wyznawca islamu ma zachowywać się wobec złych władców. Dylemat bardzo ważny ponieważ dla wielu z nich takimi władcami są Saudowie choćby przez to, że wpuścili do Dar al-Islam niewiernych.

Zachęcam do próby wejścia w ten świat. Jak różny od naszego pozwolę sobie na koniec pokazać cytując fragment książki. „Jeśli dopuszczalny czyn staje się przyczyną popełnienia czynu niedozwolonego, to czyn ten sam staje się czynem niedozwolonym. […] Stąd właśnie bierze się potępienie nauczania kobiet przez Taliban. Choć samo nauczanie kobiet nie jest niedozwolone, to w momencie, gdy kobieta musi udać się do szkoły ( podróżuje bez opiekuna), a potem w szkole znajduje się mężczyzną – nauczycielem niebędącym członkiem jej rodziny, to może prowadzić do czynu niedozwolonego, więc staje się haram [ niedozwolone]”. Trochę ten świat się różni od naszego.

Jedynym mankamentem tej książki jest  szata graficzna okładki, która po prostu się starła w trakcie czytania.

sobota, 6 czerwca 2026

 


Turbo „Blizny” Mystic Production 2025

W dzisiejszych czasach gdy przymiotniki w stopniu najwyższym są używane na określanie wszystkiego trudno oczekiwać, żę na kimś wrażenie zrobi określenie, że mamy do czynienie z dobrą a fragmentami bardzo dobrą płyta. W mojej hierarchii chyba najlepszą płytą w całej przecież ponad 40-letniej dyskografii grupy. Oczywiście nie ma tutaj utworów na podobieństwo „Dorosłych dzieci”. I rzecz jasna muzyka rockowa nie odgrywa już dzisiaj takiej roli jak kiedyś. Gdyby tak było to utwór „Spokojny” znany byłby każdemu miłośnikowi muzyki.

Słuchając tej płyty odnoszę wrażenie, że grupa nareszcie gra to co chce grać i w czym czuje się bardzo dobrze. Ponieważ śledzę jej karierę od samego początku to nie zawsze tak było. Jaką obecnie muzykę gra Turbo ? Jest to klasyczny heavy metal jednak ze sporą ilością melodyjnych elementów, zwłaszcza w refrenach. Nawet w standardowej „rąbance” jaką jest przez większość czasu utwór "Łotr” mamy ładne, spokojne jego zakończenie. Cała płyta zaczyna się od mocnego uderzenia. Już pierwszy utwór o jakże oryginalnym tytule „Intro” wprowadza nas w świat heavy metalu. Dalej mamy „Nowy rozdział” właśnie z tymi melodyjnymi refrenami i „W.W.W.W.” gdzie gościnnie na wokalu udziela się Piotr Cugowski. Momentami duet Cugowskiego z głównym wokalistą grupy czyli Tomaszem Struszczykiem wznosi ten utwór na obszar sztuki pisanej przez duże S.

W środkowej części płyty przeplatają się utwory dobre z przeciętnymi. Natomiast zakończenie płyty, ostatnie 4 utwory nie ma tutaj słabych punktów. A ostatni z nich to jeden z lepszych w całej dyskografii grupy.

 Lista utworów;

1. Intro
2. Nowy rozdział
3. w.w.w.w
4. Łotr
5. Przyjdź do mnie
6. Magnetyczny sen
7. Zawrót głowy
8. Na dno
9. Do domu
10. Zwyczajnie nie
11. Spokojny

sobota, 23 maja 2026

Półka z płytami.

 Lacrimosa „Lament” Hall Of Sermon 2025

Słuchając sobie ostatniej płyty Lacrimosy dochodzą do może niezbyt odkrywczych wniosków, że wszystko ma swoje miejsce i czas. I w przypadku tego zespołu raczej ten czas już minął. Nie chodzi tutaj nawet o jakąś popularność, bo bądźmy szczerzy jaką to wielką popularność może mieć zespół w swojej muzyce nawiązujący do rocka gotyckiego i śpiewający po niemiecku. Na dodatek z płytą „Lament”. Nie, nigdy to nie był zespół masowej publiczności. Problem jest w tym, że nawet w tym niewielkim światku fanów czy tylko osób znających tą grupę jej ostatnie dokonania nie wywołują większych emocji. Ot kolejna płyta do dyskografii.

Jest to w moim odczuciu z jednej strony niesprawiedliwe bo w ich muzyce nadal są te wszystkie elementy, które ekscytowały fanów na przełomie wieków. Liryzm połączony z dynamiką. Nastrojowość i gwałtowność. Orkiestrowe aranżacje nadające Lacrimosie ten niepowtarzalny sznyt. Okraszone to wszystko głosem Tino Wolffa, którego nie sposób pomylić z kimkolwiek innym. Ba są nawet utwory przebojowe, proszę posłuchać „Ein langer Weg” ( oczywiście przebojowość na miarę Lacrimosy). Nadal też udziela się wokalnie Anne Nurmi dodająca tej co tutaj ukrywać dość ponurej muzyce lekkości i delikatności. Praktycznie nie ma na tej płycie słabych punktów, wszystkie utwory są dobre. Jednak efekt końcowy jest taki, iż płyta przemknęła praktycznie niezauważona. Dlaczego tak jest? Dobrze nie ma tutaj utworów wybitnych takich jakie Tino Wolff potrafił komponować w tym złotym okresie grupy. Jednak obiektywnie płyta jest ciekawa, zróżnicowana jeżeli chodzi o kompozycje, wykonana z pasją. A jednak gdzieś na tym muzycznym rynku tylko przemknęła. Tutaj wrócą w moich przemyśleniach do początku. Dzisiaj już prawie nikt nie czeka na taką muzykę. To nie jej czas i miejsce. Trochę tego szkoda bo zacna to płyta niezasługująca na takie potraktowanie.

Lista utworów;

01. Lament 9:33
02. Ein Sturm zieht auf 7:31
03. Ein langer Weg 7:35
04. Du bist alles was ich will 5:43
05. Avalon 8:11
06. Geliebtes Monster 5:54
07. Dark Is This Night 5:05
08. Punk & Pomerol 5:21
09. In einem anderen Leben 5:34
10. Memoria 7:04

niedziela, 10 maja 2026

Przeczytane

 


Marcin Leszczyński „Pomorze 1945”

Książka Marcina Leszczyńskiego poświęcona jest operacji pomorskiej przeprowadzonej wiosną 1945 roku przez Armię Czerwoną. Trzeba tutaj od razu zaznaczyć, iż publikacja ta zainteresować może tylko miłośników militariów. Dlatego też mamy tutaj długie wyliczenia oddziałów wojskowych, dowódców rodzajów uzbrojenia, które brały w tej operacji. Do tego dochodzą opisy kluczowych bitew jakie rozegrały się głównie na Pomorzu. Do treści książki nie można mieć większych zastrzeżeń. Autor stara się te opisy walk urozmaicać cytatami zaczerpniętymi z kart innych książek, tak by lektura samych nazw dywizji, miejscowości czy dowódców nie była zbyt monotonna. Myślę, że każdy kto sięga po tego typu książkę zdaje sobie sprawę z tego co w niej znajdzie.

 Jednak by narracja była bardziej przejrzysta, by zrozumieć dlaczego walki o niektóre miejscowości miały tak duże znaczenie przydałoby się w publikacji więcej map. Są w niej zaledwie trzy i na dodatek dość powierzchowne. Miałyby one znacznie większą wartość jak zdjęcia dowódców wybranych armii czy jednostek, które są w niej pomieszczone. Z mojego punktu widzenie najciekawsze w książce Leszczyńskiego było opisanie zmagań marynarki wojennej na Bałtyku. Ich skala i jakby nie spoglądać sukces Krigsmarinne były dla mnie zaskoczeniem.

Książka adresowana do wąskiego kręgu zainteresowanych działaniami militarnymi

niedziela, 3 maja 2026

Przeczytane

 

David A. Graham „Projekt 2025. Ameryka Donalda Trumpa”.

Chyba trzeba zacząć od pewnej parafrazy. Śpieszmy się czytać książki , tak szybko odchodzą. W tym przypadku odchodzi możliwość zrealizowania projektu o którym jest książka. Ponieważ ten, który miałby go wprowadzić w życie w błyskawicznym tempie udowadnia, iż Joe Biden był wybitnym wręcz intelektualistą.

Po tym wstępie zajmijmy się książką. Jej autor David Graham nie ukrywa swojego krytycznego stosunku wobec pomysłu, który w kampanii wyborczej 2024 tak zelektryzował świat polityczny Ameryki.

Książka podzielona jest na dwie części w pierwszej „Metody i środki” jak sama nazwa wskazuje Graham pisze jak autorzy projektu zamierzają zmienić Amerykę. Część druga „Program” zajmuje się tym co ma ulec zmianie.

Punktem wyjścia autorów Projektu jest konstatacja, iż w Ameryce toczy się rewolucja neomarksistowska w której to siły lewicy są znacznie lepiej zorganizowane i zdyscyplinowane od środowisk konserwatywnych. Mają zwłaszcza przewagę organizacyjną oraz kontrolują „głębokie państwo” czyli by to trochę rozjaśnić, zdecydowana większość administracji waszyngtońskiej wspiera lub nie przeciwstawia się neomarksizmowi. Czego chcą autorzy projektu „ przywrócić rodzinie znaczenie jako głównego elementu amerykańskiego stylu życia[…], zdemontować państwo administracyjne i przywrócić Amerykanom samorządność; zapewnić suwerenność kraju, obronę granic[…] i zapewnić „błogosławione wolność”.

Ponieważ znaczna część autorów tego programu pracowała w pierwszej administracji Trumpa i może z tego względu zdając sobie sprawę z jego ograniczeń, charakteru i stylu rządzenia zakładali, iż na wdrożenie kluczowych zmian mają dwa lata. Dlatego też byli przygotowani na wynik wyborów. Dość wspomnieć, że 37 z 47 aktów wykonawczych podpisanych przez Trumpa w pierwszych dniach prezydentury było rekomendowanych przez osoby odpowiedzialne za Projekt 2025. Natomiast główną metodą na realizację programu miało być „tworzenie struktur organizacyjnych władz wykonawczych i umieszczanie w nich szeregowych pracowników, co ma umożliwić efektywne przejęcie kontroli nad rządem” Coś w rodzaju skopiowania taktyki Gramasciego. Wydaje się jednak, że czas będzie tutaj kluczowy. Ta marksitowska taktyka przejmowania instytucji obliczona była na długi okres czasu i dlatego nie budziła żadnych zastrzeżeń. Po prostu nikt nie dostrzegł tych zmian. Tutaj zmiany w krótkim czasie będą gwałtowne i w razie odwrócenie politycznych wiatrów łatwe do zdemontowania. No chyba, że szefowi Biura Zarządzania i Budżetu – Voughtowi, jednemu z kluczowych postaci dla Projektu 2025 uda się w cudowny sposób zrealizować cele programu.

Co poza instytucjami ma zmienić się w Ameryce pod auspicjami autorów Projektu 2025? Tym zajmuje się druga część książki. Jest ona podzielona na pięć rozdziałów przedstawiający obszary gdzie mają dokonać się zmiany. Rodzina, płeć i prawa to pierwszy z nich. Tutaj oprócz tzw. oczywistych oczywistości czyli dwóch płci, zakazie tranzycji dzieci, program skupia się na zmianie pomocy dla rodzin, koncentrując się na rodzinach formalnych. Mają im być przekazane duże prawa wraz ze wzmocnieniem edukacji domowej. Jak już wspominałem Graham autor książki ma krytyczny stosunek do samego Projektu 2025, jednak potrafi zdobyć się na rzadką u polskich publicystów uczciwość. Mianowicie jeżeli jakieś postulaty Projektu są według niego słuszne to pisze  „Niektóre propozycje Projektu 2025 wydają się rozsądne. Severino [ jeden z autorów Projektu 2025] pisze o zażyłych relacjach agencji zdrowia publicznego z firmami farmaceutycznymi, właścicielami szpitali i firmami ubezpieczeniowymi, które te agencja reguluje. Ostro krytykuje konflikt interesów w Agencji ds. Żywności i Leków oraz Narodowych Instytutach Zdrowia”.

Kolejny obszar to imigracja i bezpieczeństwo granic. Obserwując działania obecnej administracji w tym obszarze widać, że są realizacją tego co zapisano w Projekcie 2025. Interesujące jest również prześledzenie trzeciego obszaru dotyczącego gospodarki i handlu. Dzieje się tak ponieważ autorzy Projektu 2025 nie są tutaj zgodni. Trwa w obrębie różnych instytutów, które przygotowywały treść publikacji spór pomiędzy liberałami gospodarczymi a zwolennikami protekcjonizmu. Spoglądając na działania Trump zdecydowanie mu bliżej to tych rozwiązań protekcjonistycznych. Myślę, że Graham trafnie puentuje ten fragment książki pisząc „ w sumie rozdział dotyczący gospodarki i handlu sugerują, że populizm ruchu MAGA nie jest ani taki płytki, jak to sugerują jego niektórzy liberalni krytycy, ani tak przemyślany i konkretny, jak twierdzą jego zwolennicy”.

Środowisko naturalne i energia to czwarty rozdział drugiej części tej książki. W nim to Graham chyba najmocniej krytykuje autorów Projektu 2025.  Dzieje się tak ponieważ autor książki jest gorącym orędownikiem tezy o antropologicznych przyczynach zmian klimatycznych natomiast Projekt 2025 stoi wobec tych poglądów w opozycji. Wydaje się, że Graham myli się pisząc „gwałtowne porzucenie nauki, regulacji i egzekwowania prawa związanego ze zmianą klimatu jest konieczne do osiągnięcia prawdziwego celu polityki energetycznej przedstawionej w Raporcie 2025, a mianowicie potężnego impulsu mającego wesprzeć przemysł paliw kopalnych”. Cóż wydaje się, że wojna Izraela z Iranem wykonywana rękoma Ameryki pokazuje najlepiej, iż najlepszymi źródłami energii są stabilne źródła energii. Swoją drogą zapewne przypadkowo Graham ukazuje również źródło sprzeciwu wobec poglądów wyrażanych przez autorów Projektu 2025. Mianowicie z „polityką klimatyczną” związanych jest wiele instytucji, co za tym idzie miejsc pracy. Bo gdzie indziej znajdą pracę pracownicy takiego Biura Demonstracji Czystej Energii.

Wreszcie polityk zagraniczna i obronna. Tutaj celem ma być „zatrzymanie ekspansji Chin, zarówno w Azji, jak i na całym świecie. Natomiast drugim [cele] ma powstrzymać rozpowszechnienie się progresywizmu i wokeizmu „. Czy te cele udało się zrealizować. Tutaj zwłaszcza w kontekście ostatniej wojny [ z Iranem] odpowiedź wydaje się oczywista. To Chiny wychodzą zwycięsko z tego konfliktu. A wydaje się [ na kwiecień 2026 gdy piszę te słowa], że wojna ta zatopi również całą prezydenturę Trumpa i poważnie osłabi ruch MAGA.

Czytając tę książkę natrafiłem na jeszcze jedną ciekawostkę. Mianowicie w USA instytucją w obszarze pomocy socjalnej jest Departament Rolnictwa, który nadzoruje programy bonów żywnościowych i programów żywnościowych oferowanych dla najuboższych Amerykanów.

Choć nic nie wskazuje na to by Program 2025 miał na trwałe zmienić obraz Ameryki warto zapoznać się z krytyczną jego analizą przedstawioną przez Davida Grahama.

Ameryka przeżywa historyczny rozwój bazy przemysłowej. Pierwsza taka ekspansja od początku wieku. Po latach stagnacji i offshoringu, amerykański przemysł przechodzi obecnie fazę określaną jako "manufacturing renaissance" (renesans przemysłowy). Inwestycje ogłoszone w 2025 roku przekroczyły 1,2 bln USD, co przy uwzględnieniu wcześniejszych projektów z lat 2022–2024 tworzy największą falę inwestycji przemysłowych od dziesięcioleci. Rozwój jest najsilniejszy w branżach wspierających samą produkcję (tzw. "back into production"), co sugeruje budowę głębokich fundamentów pod dalszy rozwój. To nie jest argument za protekcjonizmem na dłuższą metę, ale z całą pewnością agresywna polityka gospodarcza Trumpa a przed nim Bidena daje efekty

Przeczytane

  Wojciech Szewko „Księga dżihadu” Książka doktora Wojciecha Szewki jest dobrym wprowadzeniem do świata, o którym często słyszymy w me...