niedziela, 25 października 2026

Przeczytane

 

Nadine Strossen „Nienawiść. Jak cenzura niszczy nasz świat”.

Ciekawa to książka. Począwszy od osoby autorki. Profesor prawa na New York Law School, działaczki na rzecz praw człowieka, gorącej zwolenniczki Baraka Obamy. Jak również wszystkich „ruchów postępowych” w Stanach Zjednoczonych. Wydawałoby się, iż osoba z takiego środowiska będzie stała po stronie tych, którzy do systemu prawnego starają się wrzucić przepisy dotyczące tzw. mowy nienawiści. A tutaj zaskoczenie, w łamach tej książki stanowczo broni ona prawa do wolności słowa.

W tym momencie warto dodać pewne zastrzeżenie, choć Strossen odnosi się do sytuacji w USA i wielokrotnie podnosi kwestię pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji to jej rozważania mają bardziej uniwersalny charakter.

Pierwszą kwestią jaką warto w ślad za autorką rozważyć jest nieostrość terminu nienawiść w kontekście prawa. Jak i kto ma określać co w takim wypadku podpadnie pod ten termin? Autorka odnosi się w tym kontekście do obowiązującej w USA zasady neutralności światopoglądowej rządu. W jej myśl nie jest on uprawniony do karania za mowę, która mu się nie podoba nawet jeżeli byłaby „mową nienawiści”. Bo to przecież organy władzy na podstawie swoich przekonań decydowałby co nią jest a co nie jest.

Ponadto trafnie zwraca uwagę, tylko wolność słowa gwarantuje wypowiadanie i rozpowszechnianie poglądów odbieranych negatywnie przez większość społeczeństwa czy przez elity władzy. Wystarczy odwołać się do historii gdzie mamy sporo takich przykładów. Postulaty sufrażystek czy ruchu na rzecz równouprawnienia Murzynów w Stanach Zjednoczonych nie cieszyły się ani akceptacją społeczną ani też poparciem ówczesnych elit. Tylko dzięki wolności słowa mogły one zwyciężyć i przynieść poprawę losu tych grup społecznych. Ponieważ to rządzący, establishment ma narzędzi represji tym bardziej powinniśmy we współczesnym świecie bronić zasady wolności słowa.

Te przykłady pokazują, że wbrew pozorom swobodna wymiana poglądów może zmienić rzeczywistość.  Tutaj dochodzimy do sprawy związanej z konfrontacją z „nienawistnymi” treściami. W wielu środowiskach zwłaszcza akademickich trwa zażarta batalia by wyrzucić niektóre poglądy za uniwersyteckie mury. Odbywa się to pod płaszczykiem tego, że pewne poglądy mogą wywołać dyskomfort. Trafnie komentuje to autorka przywołując wypowiedź rektora Uniwersytetu Browna ( z Ligi Bluszczowej, ponadto Murzynki co ważne w tym kontekście) „Wiecie co naprawdę mnie irytuje? Gdy ludzie mówią – to nie sprawia, że czuję się ze sobą dobrze-. Odpowiadam wtedy – Nie po to tu jesteś-. Wierzę, że prawdziwa nauka jest zaprzeczeniem komfortu.[…] Jeżeli szukasz rozwoju, dla siebie, swojej społeczności i przyszłych pokoleń zostań i walcz [ z tym co uważasz za „mowę nienawiści” – mój dopisek].

Zwłaszcza w dobie obecnych sporów o „mowę nienawiści” i uregulowania mające przed nią chronić warto sięgnąć po książkę Strossen. Nie tylko dlatego, że dowiemy się tam, iż w konstytucji Rosji Sowieckiej były przepisy chroniące przed mową nienawiści „ Każde propagowanie nienawiści rasowej lub narodowej podlega karze”. Choć i ten fragment powinien wywołać refleksję po co wprowadza się takie przepisy. No przecież nie po to by chronić kogokolwiek.

Na koniec chciałbym przytoczyć jeszcze dwa fragmenty z tej książki.

„Prawa jednostki chronią człowieka przed krzywdą, ale nie chronią przekonań przed krytyczną analizą”. W całej swojej książce autorka wykazuje, że pomiędzy słowem a czynem jest ocean możliwości dlatego wprowadzanie regulacji ograniczających wolność słowa przyniesie tylko więcej szkód jak pożytku.

oraz 

„ Istnieje niewystarczająca liczba dowodów na to, że „mowa nienawiści” w istotny sposób przyczynia się do dyskryminacji, przemocy oraz urazów psychicznych lub emocjonalnych i powiązanych z nimi uszkodzeń fizjologicznych.

Nawet gdyby istniały wystarczające dowody na to, że „mowa nienawiści” rzeczywiście w istotny sposób przyczynia się do tych potencjalnych szkód, brakuje wystarczających dowodów na to, że jej ograniczenie niezwiązane jest za stanem zagrożenia [ wyjątek w USA dopuszczający ograniczenie wolności słowa, omawiany szerzej przez autorkę w książce – dop. Moje] naprawdę zmniejszałoby takie ryzyko.

Nawet gdyby istniały wystarczające dowody na to, że „mowa nienawiści” rzeczywiście w istotny sposób przyczynia się do potencjalnych szkód i że ograniczenia niezwiązane ze stanem zagrożenia mogłyby coś zmienić, to i tak należałoby odrzucić te restrykcje ze względu na udokumentowany negatywny wpływ, jaki mają na wolność słowa i demokrację, a także na równość i harmonię społeczną”.

O tym jak przeciwstawiać się „mowie nienawiści” obszernie pisze Strossman w swojej książce do lektury której serdecznie zachęcam.

niedziela, 18 października 2026

Przeczytane

 

Sebastian Staszewski „Lewandowski. Prawdziwy”

Biografie sportowców z reguły są schematyczne i nudne. Zwłaszcza te pisane przez ghostwriterów. Dzieje się tak dlatego, że dany sportowiec a we współczesnym świecie jest on niczym marka produktu chce zachować pełną kontrolę nad finalnym kształtem takiego dzieła. W przypadku książki Staszewskiego tak nie jest. Wynika to moim zdaniem z dwóch czynników. Talentu autora do prowadzenia opowieści oraz tego, że to on był jej autorem. Tzn oczywiście Lewandowski jest bohaterem ale ukazany jest nie tak jak on chciał ale tak jak autor postrzegał rzeczywistość.

Znajdziemy w tej książce cała drogę Roberta Lewandowskiego od czasów juniorskich do topu światowej piłki. Autor ukazując postać swojego bohatera słusznie pokazuje go na szerszym tle społeczno – rodzinnym. Bo to dość oczywiste, że rodzina ma wpływ na funkcjonowanie każdego człowieka. Natomiast uwarunkowania społeczne mogą w zależności od kontekstu ułatwić bądź utrudnić jego rozwój. Już tylko te elementy książki są na tyle ciekawe, że warto po nią sięgnąć.

Z mojej perspektywy jeszcze ciekawszym zagadnieniem na które możemy znaleźć odpowiedź w tej książce jest pytanie dlaczego Lewandowski nigdzie gdzie grał nie został legendą. Ba z wielu miejsc odchodził w atmosferze dużego konfliktu. Nawet kariera w reprezentacji a zwłaszcza kwestia opaski kapitańskiej zarówno rodziła się jak i trwała w atmosferze konfliktu.

Tak jak można zrozumieć, że w Lechu Poznań ( zbyt krótki okres gry) jak i Borussi Dortmund ( przenosiny do największego wroga) nie ma kultowego statutu to to, że takowego nie ma w Bayernie pokazuje pewien problem z Robertem Lewandowskim.  Potrafił on w mistrzowski sposób wykorzystać swoje umiejętności na potrzeby drużyny jednak wszystkie miejsca gdzie był traktował jako etap swojej kariery. Z pewnością robi tak większość nie tylko piłkarzy ale wszystkich pracowników. Tym niemniej w każdym miejscu pracy tworzy się swoisty mikroświat a Lewandowski nigdy do niego nie należał. Dlaczego tak było ? Zachęcam do lektury książki bo znajdziemy w niej moim zdaniem odpowiedź na powyższe pytanie.

sobota, 17 października 2026

Półka z płytami

 


Scorpions „Coming Home Live” Vertigo 2025

 Powoli człowieka cieszy to, że są jeszcze rzeczy na tym świecie starsze od niego. Tak jest z karierą grupy Scorpions, która w roku 2025 albumem „Coming Home Live” świętowała 60 lecie działalności na scenie. Można tylko pozazdrościć zdrowia Rudolfowi Schenkerowi i Klausowi Meine czy Matthiasowi Jabsowi. Muzycznie też wszystko wypada okazale. Przecież przez lata umiejętności gry tych muzyków tylko wzrosły. Przy tak długiej karierze oczywistym problemem jest dobór kompozycji bo nawet na 2 płytach cd nie zmieszczą się wszystkie najlepsze. Patrząc pod tym względem to można odczuć pewien niedosyt, pierwszą połowę lat 70-tych załatwiono kompozycją składającą się z fragmentów kilu utworów. Królują natomiast numery z dwóch absolutnie znakomitych płyt „Blackout” i „Love At First Sting”. Trudno się temu dziwić bo gdyby takie płyty nagrał zespół amerykański czy brytyjski to sprzedaż byłaby znacznie większa jak te 10 milionów wykręconych przez Scorpions.

Słucha się tego koncertu całkiem przyjemnie w czym nie przeszkadza to, że Meine już nie „wyciąga” wielu fragmentów a panowie Schenker i Jabs nie grają jak młodzieniaszki. W końcu mają łącznie prawie 150 lat.

Lista utworów;

  1. 60 Years!
  2. Coming Home
  3. Gas In The Tank
  4. Make It Real
  5. The Zoo
  6. Coast To Coast
  7. 70s Medley
  8. Bad Boys Running Wild
  9. Delicate Dance
  10. Send Me An Angel
  11. Wind Of Change
  12. Loving You Sunday Morning
  13. I'm Leaving You
  14. New Vision (Mikkey's Solo)
  15. Tease Me Please Me
  16. Big City Nights
  17. Still Loving You
  18. Blackout (Encore)
  19. Rock You Like A Hurricane (Encore)

Skład;

Klaus Meine – śpiew (wokal)

Rudolf Schenker – gitara rytmiczna, gitara prowadząca, chórki

Matthias Jabs – gitara prowadząca, gitara rytmiczna, chórki

Paweł Mąciwoda – gitara basowa, chórki

Mikkey Dee – perkusja

niedziela, 11 października 2026

Przeczytane

 

Belfast Noir pod redakcją Adriana McKinty’ego i Stuarta Neville’a

 

Zbiór czternastu opowiadań kryminalnych, których zbiorczym bohaterem jest miasto Belfast. Ponieważ samo w sobie ma ono ciekawą historię to umieszczenie w niej akcji tych opowiadań jest wielce interesującym zabiegiem. Kryminał, opowiadanie kryminalne rządzą się swoimi prawami jednak odnoszę wrażenie, że ten lokalny dodatek wychodzi im na dobre. Poszerza on spektrum postaci, zdarzeń. Zwłaszcza te opowiadanie nawiązujące w swojej fabule do czasów „kłopotów” ( określenie na czas zamieszek pomiędzy ludnością „katolicką” i „protestancką”) pod pozorem błahych historyjek kryminalnych pokazują specyfikę tego miasta. 

Udekorowanego po jednej stronie flagami irlandzkimi a po drugiej brytyjskimi. Nie mnie oceniać biegłość pisarzy, których opowiadania zebrano w tej książce ale mogę stwierdzić, iż czyta się je dobrze. Jasne nie jest to literatura najwyższych lotów ale warto czasami poczytać dla czystej rozrywki. W przypadku tego zbioru opowiadań nikt nie powinien być rozczarowany.  

Przeczytane

  Nadine Strossen „Nienawiść. Jak cenzura niszczy nasz świat”. Ciekawa to książka. Począwszy od osoby autorki. Profesor prawa na New Y...