Pierwsza sprawą na jaką warto zwrócić
uwagę to ogrom odległości pomiędzy poszczególnymi arenami a co za tym idzie
wyzwań logistycznych związanych z kibicowaniem sportowcom na Igrzyskach.

Oczywiście gdybym dysponował
nieograniczonym budżetem może wszystko byłoby łatwiejsze ale na noclegi w
Cortinie ( 10tys zł za dobę ) to mnie po pierwsze nie stać a po drugie nie
zapłaciłbym takich pieniędzy bo to najzwyklejsze w świecie zdzierstwo. O mało przez te ceny w ogóle bym z pomysłu
wyjazdu zrezygnował. Tak więc wszystko trzeba było tak zaplanować aby zamknąć się
w rozsądnym budżecie. By tak było noclegi musiały być oddalone od miejsc
zawodów. Te odległości wynosiły od 1 do 1,5 h. Taki wybór
powodował, że trzeba było doliczyć czas na dojazdy. Z dotarciem już na sam
stadion wynosiło to minimum 2 h. Do tego same zawody oraz powrót. Średnio można
liczyć, że było to około 8 godzin. Tym niemniej gdyby ktoś mnie zapytał, czy
nie wygodniej było obejrzeć IO w telewizji to odparłbym, że warto było to
wszystko zobaczyć na własne oczy.

Co zapamiętam z IO. Niewątpliwie mecz
Kanady. Obejrzenie ich na żywo to jedno z marzeń jakich nie śmiałem mieć
nawet w najbardziej bujnej wyobraźni. W jednym miejscy tylu najwybitniejszych
zawodników; McDavid, McKinnon, Makar, Crosby w zasadzie można by wymienić całą
ich kadrę. To tak jakby w jednej drużynie piłkarskiej grało jednocześnie 5
najlepszych piłkarzy świata. I nie miało tutaj znaczenia, że widziałem mecz z
Francją, który tak po prawdzie o niczym w turnieju nie decydował.
Swoją drogą sport jest dlatego taki
emocjonujący, że jest nieprzewidywalny. Przecież będąc lepszymi przegrali w
finale z USA i to jeszcze w takich okolicznościach. Wielce żałuję, że już
pewnie więcej nie będę na meczu hokeja. Nie tylko dlatego, że jest to
najbardziej dynamiczna gra na świecie ale również ma niezwykłą atmosferę na
trybunach. Atmosferę zabawy wszystkich kibiców. Coś czego na boiskach
piłkarskich się nie doświadcza.

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie skoki narciarskie. Wiele lat temu
przestałem śledzić zawody w tej dyscyplinie. Może ze 3 zawodników potrafiłbym
wymienić. Jednak stanie na zeskoku i możliwość obserwowanie ich lotów jest
całkiem innym przeżyciem jak śledzenie tego na ekranie telewizora. Dodatkowo
okoliczności tzn. zdobycie medalu w tej śnieżycy robiły wrażenie. Swoją drogą o
fakcie tym dowiedziałem się niejako w toalecie. Stojąc przez cały konkurs w
pierwszym rzędzie nie mogłem nigdzie pójść by nie stracić tak dobrego miejsca,
tuż przy przechodzących skoczkach. Tak więc po tym nieudanym skoku Tomasiaka
udałem się zziębnięty do toalety. Jak już z niej wyszedłem to idę po herbatę i
widzę cieszących się Polaków. Pytam co się stało a oni, że odwołali 3 serię i
mamy srebrny medal.

Czymś co pozostanie na długo w mojej pamięci to niewątpliwie atmosfera zawodów.
To, że kibicowało się generalnie wszystkim zawodnikom. Same zawody były
oczywiście najważniejsze ale przed nimi czy w czasie przerw zabawa poprzez
karaoke czy freez umilała czas spędzony na trybunach. To rzecz, którą można by
przenieść na inne areny ale sam zdaję sobie sprawę z tego, że jest to
nierealne.
Pochwalę się również występem przed kamerami telewizji. Wprawdzie kazachskiej
ale gdzieś trzeba stawiać pierwsze kroki. Reporterka zagadała mnie po
angielsku, jak umiałem tak odpowiedziałem ale zaznaczyłem, że może mnie również
spytać po rosyjsku ponieważ „niemnożko” też mówię w tym języku. Jak przyszło do
rozmowy to była ona po rosyjsku co jak sądzę dużo mówi o moim angielskim.

W trakcie zawodów a zwłaszcza gdy
podróżowałem na nie lub z nich przyszła mi do głowy nowatorska myśl. Mianowicie
organizatorzy powinni wynagradzać kibiców. Przecież rywalizacja przy pustych
trybunach czy trasach jest mniej efektowna i przyciąga mniej telewidzów. Tak
więc kibice są integralną częścią widowiska. Ponoszą przy tym znaczne koszty i
nie chodzi tutaj tylko o cenę biletów. Chodzi o ilość czasu jaką trzeba
poświęcić by być na widowni. Postaram się udowodnić to na przykładzie zawodów w
biathlonie, trwały one ( sprint kobiet ) około 1,5 h. Ponieważ miejsca na
trybunach nie były numerowane to aby mieć jakieś dobre miejsce trzeba zjawić
się na nich w miarę wcześnie. Z reguły na zawody wpuszczali na 2 h przed ich
rozpoczęciem. Jednak na miejsce w zasadzie można było dotrzeć tylko komunikacją
zbiorową zabierająca z wyznaczonych parkingów. Tak więc by zdążyć, na zawody które
rozpoczynały się o 14:45 wyruszyłem chwilę po 9. Po około godzinie jazdy samochodem
dotarłem do parkingu. Tam przesiadka do autobusu, który zawiózł widzów w
pobliże stadionu. Dalej na piechotę i czekanie na otwarcie bramek, kontrolę,
etc. Ponieważ zostałem po zawodach na uroczystość dekoracji to droga powrotna
zaczęła się około 16:15. Zanim dotarłem do autobusów, odstałem w kolejce i wsiadłem
do auta było w okolicach 19. A to nie koniec podróży trzeba jeszcze dotrzeć do
hotelu.
Tego typu poświęcenie powinno być przez
organizatorów docenione i wynagrodzone. No ale to fantazja jeszcze bardziej
absurdalna jak marzenia sprzed 50 laty, że zobaczę na własne oczy największe
gwiazdy Igrzysk Olimpijskich.
 |
| Taka ciekawostka większość parkingów wysypana była trocinami. |
 |
| Trybuny podczas sprintu w narciarstwie klasycznym. |
 |
| Największa gwiazda Igrzysk Olimpijskich - Johannes Klaebo. Tutaj zdobywa 5 złoty medal. Łącznie zgromadził ich 6 |
 |
| Kibice w drodze do autobusów, które rozwiozą ich na parkingi. |
 |
Kibice czekający na wpuszczenie do hali na mecz Kanada - Francja. Pilnuje ich 3 stewardów i taśma.
|