David A. Graham „Projekt 2025. Ameryka Donalda Trumpa”.
Chyba trzeba zacząć od pewnej parafrazy. Śpieszmy się
czytać książki , tak szybko odchodzą. W tym przypadku odchodzi możliwość
zrealizowania projektu o którym jest książka. Ponieważ ten, który miałby go
wprowadzić w życie w błyskawicznym tempie udowadnia, iż Joe Biden był wybitnym
wręcz intelektualistą.
Po tym wstępie zajmijmy się książką. Jej autor David
Graham nie ukrywa swojego krytycznego stosunku wobec pomysłu, który w kampanii
wyborczej 2024 tak zelektryzował świat polityczny Ameryki.
Książka podzielona jest na dwie części w pierwszej
„Metody i środki” jak sama nazwa wskazuje Graham pisze jak autorzy projektu
zamierzają zmienić Amerykę. Część druga „Program” zajmuje się tym co ma ulec
zmianie.
Punktem wyjścia autorów Projektu jest konstatacja, iż w
Ameryce toczy się rewolucja neomarksistowska w której to siły lewicy są
znacznie lepiej zorganizowane i zdyscyplinowane od środowisk konserwatywnych.
Mają zwłaszcza przewagę organizacyjną oraz kontrolują „głębokie państwo” czyli
by to trochę rozjaśnić, zdecydowana większość administracji waszyngtońskiej
wspiera lub nie przeciwstawia się neomarksizmowi. Czego chcą autorzy projektu „
przywrócić rodzinie znaczenie jako głównego elementu amerykańskiego stylu
życia[…], zdemontować państwo administracyjne i przywrócić Amerykanom
samorządność; zapewnić suwerenność kraju, obronę granic[…] i zapewnić
„błogosławione wolność”.
Ponieważ znaczna część autorów tego programu pracowała w
pierwszej administracji Trumpa i może z tego względu zdając sobie sprawę z jego
ograniczeń, charakteru i stylu rządzenia zakładali, iż na wdrożenie kluczowych
zmian mają dwa lata. Dlatego też byli przygotowani na wynik wyborów. Dość
wspomnieć, że 37 z 47 aktów wykonawczych podpisanych przez Trumpa w pierwszych
dniach prezydentury było rekomendowanych przez osoby odpowiedzialne za Projekt
2025. Natomiast główną metodą na realizację programu miało być „tworzenie
struktur organizacyjnych władz wykonawczych i umieszczanie w nich szeregowych
pracowników, co ma umożliwić efektywne przejęcie kontroli nad rządem” Coś w
rodzaju skopiowania taktyki Gramasciego. Wydaje się jednak, że czas będzie
tutaj kluczowy. Ta marksitowska taktyka przejmowania instytucji obliczona była
na długi okres czasu i dlatego nie budziła żadnych zastrzeżeń. Po prostu nikt
nie dostrzegł tych zmian. Tutaj zmiany w krótkim czasie będą gwałtowne i w
razie odwrócenie politycznych wiatrów łatwe do zdemontowania. No chyba, że
szefowi Biura Zarządzania i Budżetu – Voughtowi, jednemu z kluczowych postaci
dla Projektu 2025 uda się w cudowny sposób zrealizować cele programu.
Co poza instytucjami ma zmienić się w Ameryce pod
auspicjami autorów Projektu 2025? Tym zajmuje się druga część książki. Jest ona
podzielona na pięć rozdziałów przedstawiający obszary gdzie mają dokonać się
zmiany. Rodzina, płeć i prawa to pierwszy z nich. Tutaj oprócz tzw. oczywistych
oczywistości czyli dwóch płci, zakazie tranzycji dzieci, program skupia się na
zmianie pomocy dla rodzin, koncentrując się na rodzinach formalnych. Mają im
być przekazane duże prawa wraz ze wzmocnieniem edukacji domowej. Jak już
wspominałem Graham autor książki ma krytyczny stosunek do samego Projektu 2025,
jednak potrafi zdobyć się na rzadką u polskich publicystów uczciwość.
Mianowicie jeżeli jakieś postulaty Projektu są według niego słuszne to
pisze „Niektóre propozycje Projektu 2025
wydają się rozsądne. Severino [ jeden z autorów Projektu 2025] pisze o zażyłych
relacjach agencji zdrowia publicznego z firmami farmaceutycznymi, właścicielami
szpitali i firmami ubezpieczeniowymi, które te agencja reguluje. Ostro krytykuje
konflikt interesów w Agencji ds. Żywności i Leków oraz Narodowych Instytutach
Zdrowia”.
Kolejny obszar to imigracja i bezpieczeństwo granic.
Obserwując działania obecnej administracji w tym obszarze widać, że są
realizacją tego co zapisano w Projekcie 2025. Interesujące jest również
prześledzenie trzeciego obszaru dotyczącego gospodarki i handlu. Dzieje się tak
ponieważ autorzy Projektu 2025 nie są tutaj zgodni. Trwa w obrębie różnych
instytutów, które przygotowywały treść publikacji spór pomiędzy liberałami
gospodarczymi a zwolennikami protekcjonizmu. Spoglądając na działania Trump
zdecydowanie mu bliżej to tych rozwiązań protekcjonistycznych. Myślę, że Graham
trafnie puentuje ten fragment książki pisząc „ w sumie rozdział dotyczący
gospodarki i handlu sugerują, że populizm ruchu MAGA nie jest ani taki płytki,
jak to sugerują jego niektórzy liberalni krytycy, ani tak przemyślany i
konkretny, jak twierdzą jego zwolennicy”.
Środowisko naturalne i energia to czwarty rozdział
drugiej części tej książki. W nim to Graham chyba najmocniej krytykuje autorów
Projektu 2025.
Dzieje się tak ponieważ
autor książki jest gorącym orędownikiem tezy o antropologicznych przyczynach
zmian klimatycznych natomiast Projekt 2025 stoi wobec tych poglądów w opozycji.
Wydaje się, że Graham myli się pisząc „gwałtowne porzucenie nauki, regulacji i
egzekwowania prawa związanego ze zmianą klimatu jest konieczne do osiągnięcia
prawdziwego celu polityki energetycznej przedstawionej w Raporcie 2025, a
mianowicie potężnego impulsu mającego wesprzeć przemysł paliw kopalnych”. Cóż
wydaje się, że wojna Izraela z Iranem wykonywana rękoma Ameryki pokazuje
najlepiej, iż najlepszymi źródłami energii są stabilne źródła energii. Swoją
drogą zapewne przypadkowo Graham ukazuje również źródło sprzeciwu wobec
poglądów wyrażanych przez autorów Projektu 2025. Mianowicie z „polityką
klimatyczną” związanych jest wiele instytucji, co za tym idzie miejsc pracy. Bo
gdzie indziej znajdą pracę pracownicy takiego Biura Demonstracji Czystej
Energii.
Wreszcie polityk zagraniczna i obronna. Tutaj celem ma
być „zatrzymanie ekspansji Chin, zarówno w Azji, jak i na całym świecie.
Natomiast drugim [cele] ma powstrzymać rozpowszechnienie się progresywizmu i
wokeizmu „. Czy te cele udało się zrealizować. Tutaj zwłaszcza w kontekście
ostatniej wojny [ z Iranem] odpowiedź wydaje się oczywista. To Chiny wychodzą
zwycięsko z tego konfliktu. A wydaje się [ na kwiecień 2026 gdy piszę te
słowa], że wojna ta zatopi również całą prezydenturę Trumpa i poważnie osłabi
ruch MAGA.
Czytając tę książkę natrafiłem na jeszcze jedną
ciekawostkę. Mianowicie w USA instytucją w obszarze pomocy socjalnej jest
Departament Rolnictwa, który nadzoruje programy bonów żywnościowych i programów
żywnościowych oferowanych dla najuboższych Amerykanów.
Choć nic nie wskazuje na to by Program 2025 miał na
trwałe zmienić obraz Ameryki warto zapoznać się z krytyczną jego analizą przedstawioną
przez Davida Grahama.
Ameryka przeżywa historyczny
rozwój bazy przemysłowej. Pierwsza taka ekspansja od początku wieku. Po latach
stagnacji i offshoringu, amerykański przemysł przechodzi obecnie fazę określaną
jako "manufacturing renaissance" (renesans przemysłowy). Inwestycje
ogłoszone w 2025 roku przekroczyły 1,2 bln USD, co przy uwzględnieniu
wcześniejszych projektów z lat 2022–2024 tworzy największą falę inwestycji
przemysłowych od dziesięcioleci. Rozwój jest najsilniejszy w branżach wspierających
samą produkcję (tzw. "back into production"), co sugeruje budowę
głębokich fundamentów pod dalszy rozwój. To nie jest argument za protekcjonizmem
na dłuższą metę, ale z całą pewnością agresywna polityka gospodarcza Trumpa a
przed nim Bidena daje efekty