sobota, 21 lutego 2026

Półka z płytami

 


Chuck Mangione „Children Of Sanchez” 1978 A&M Records

 

Niby trochę znam się na muzyce ale dopiero zeszłoroczna śmierć Chucka Mangione zwróciła moją uwagę na tę płytę. Jest ona soundtrackiem do filmu "Dzieci Sancheza". Choć z powodzeniem można jej słuchać nie znając wspomnianego filmu. Co jest znakiem rozpoznawczym tej płyty? Wydaje mi się, że smutek wynikający z beznadziei. Paradoksalnie poszczególne utwory nie są ponure czy przepełnione wspomnianymi uczuciami. Jednak w całości płyta sprzyja takim nastrojom. Zadumy nad okrucieństwem świata. Całe radosne instrumentarium, trąbki, puzony, etc, podobnie jak to często bywa w życiu często tylko maskują gnębiący kogoś smutek. To wielka umiejętność stworzyć muzykę, która oddaje takie uczucia. Jak logicznie z tego co napisałem możemy wnioskować, nie znajdziemy tutaj wiele radosnych melodii. Jest to płyta do kontemplacji. Taka muzyka też jest potrzebna bo bez smutku nie ma radości bez łez nie ma uśmiechu. Zachwycająca podróż w te rejony zafundowana nam przez artystę. Gdzieś usłyszałem, że jest to muzyka jazzowa. Być może tylko czy to ma jakieś fundamentalne znaczenie jakiego gatunku słuchamy? Najistotniejsze jest to, że mamy do czynienia z  piękną muzyką.

Lista utworów;

CD1:
1. Children Of Sanchez Overture
2. Lullabye
3. Fanfare
4. Pilgrimage (Part 1)
5. Pilgrimage (Part 2)
6. Consuelo's Love Theme

CD2:
1. Hot Consuelo
2. Death Scene
3. Market Place
4. Echano
5. Bellavia
6. Lullabye
7. Medley
8. B' Bye
9. Children Of Sanchez Finale

sobota, 24 stycznia 2026

Półka z płytami

 

TRK Project „Odyssey9999” LynxMusic 2025

Reedycja wydanej zaledwie dwa lata wcześnie płyty projektu Ryszarda Kramarskiego zabiera nas do krainy rocka progresywnego. Czyli tego wszystkiego co obiecuje nam okładka tej płyty. Tajemniczości, melancholii, pięknych dźwięków, etc.  Tutaj mała dygresja związana właśnie z tą okładką. Obecnie coraz trudniej jest trafić na miejsce gdzie sprzedawane są fizyczne płyty. Ta okładka jest dobrą ilustracją pokazującą to co tracą odbiorcy muzyki cyfrowej. Z drugiej strony gdyby nie ta okładka to zapewne nie kupiłbym tej płyty. Ponieważ jak się później dowiedziałem choć  Ryszard Kramarski to uznana postać w świecie polskiej muzyki progresywnej, dla mnie był postacią nieznaną. Do tego stopnia, że kupując płytę osobiście u niego początkowo nie wiedziałem, że rozmawia z autorem dzieła we własnej osobie.

Wracając do zawartości muzycznej „Odyssey 9999” zawiera ona wszystko co najlepsze w muzyce progresywnej skażonej, że tak powiem wpływami Pink Floyd. Zwłaszcza w warstwie gitarowej słychać zafascynowanie Davidem Gilmourem. Usłyszymy też echa muzyki granej przez takie grupy jak Marillion, Rush, Galahad. Czy to co piszę jest zarzutem dotyczącym wtórność muzyki oferowanej przez TRK? Nie pokazuje tylko na inspiracje artysty. Ponieważ Ryszar Kramarski wraz z towarzyszącymi mu muzykami stworzył z tych muzycznych składników własne danie. Zrobił to na tyle udanie, iż płyty słucha się z dużą przyjemnością. Jest ona jednocześnie dynamiczna i nostalgiczna, dramatyczna i liryczna. Wszystko to w ramach wyznaczonych przez gitary, sekcję rytmiczną oraz instrumenty klawiszowe. Warto też pochwalić wokalistów udzielających się na tej płycie. Ania Batko, Marek Smelkowski,  Łukasz Gałęziowski dodali walorów kompozycjom zawartym na płycie. W rocku progresywnym jest wiele zespołów, których słucha się z przyjemnością dopóki dopóty nie objawi się głos wokalistki lub wokalisty. Tutaj jest zupełnie inaczej co warto podkreślić.

Całość sprawia bardzo dobre wrażenie i jeżeli ktoś chciałby posłuchać rocka progresywnego pierwszy raz to kontakt z tym wydawnictwem powinien zaowocować dalszymi poszukiwaniami w tym obszarze.

Lista utworów;

Twelve Spaceships 7:20
Penelope 4:40
Cyclops Cave 5:30
The Curse Of Circe 6:10
The Killing Songs Of Sirens 6:50
Calypso Nymph 5:15
Ithaca 5:00
Odysseus 7:04

Bonus Track

Twelve Spaceships ( vocal Stuart Nicholson)

Odysseus( vocal Stuart Nicholson)

piątek, 16 stycznia 2026

Na angielskich boiskach.

  

Piłkarze z żelaza II.

Po kilku latach wracam do zestawienia dotyczącego piłkarzy, którzy rozegrali największą ilość meczy na boiskach w Anglii i Szkocji.

Rozegrać 400 meczów i więcej na zawodowym poziomie na Wyspach jest nie lada osiągnięciem. Potrzeba do tego nie tylko talentu bo bez niego nikt nie dostanie się do zawodowej piłki. Potrzebne  jest też zdrowie by grać przez 10 lat po te 40 meczów w sezonie. Dlatego wszyscy piłkarze, którzy przekraczają taką liczbę zasługują na szacunek niezależnie czy grają w Premier League czy League Two.

Przeglądając statystyki zawodników na koniec sezonu 2024/2025 mamy, aż 152 piłkarzy, którzy rozegrali te ponad 400 meczów w swojej karierze. 

zdjęcie; NewYorkTimes
Absolutnym rekordzistom jest Dean Lewington, który przez 23 sezony spędzone głównie w klubie Milton Keyns rozegrał, aż 820 meczów. Z czego 791 w barwach popularnych „The Dons”. Przydomek nieprzypadkowo odnosi się do Wimbledonu bo MK Dons to klub, który powstał na miejsce Wimbledonu. Swoją drogą jego przykład jest interesujący również od strony takiej, że choć grał w trakcie swojej kariery w dwóch klubach to w rzeczywistości był to jeden organizm piłkarski, który zmienił zarówno miejsce gdzie występuje jak i  swoją nazwę.

 

Następnie mamy 13 graczy, którzy mają na swoim koncie ponad 600 meczów. Są to : James Milner (644), Chris Martin ( 612 ), Michael Morrison ( 627), Billy Sharp ( 690) , Ashley Young ( 609 ), Darren Pratley ( 647 ), James Collins ( 615 ), Lukas Akins ( 623 ), Stephan Quinn ( 611 ), Jonathan Howson ( 680 ), Marlon Pack ( 605 ), Albert Adomah ( 682 ), Steven Fletcher ( 648 ). Tego ostatniego miałem okazję zobaczyć na żywo w 2006 w Swarzędzu w trakcie ME U-19.
Ponieważ lider tego zestawienia zakończył karierę, nowy zawodnik z największą liczbą meczów wyłoni się z trójki piłkarzy; Sharp, Howson, Adomah.

Lista piłkarzy z największą ilością meczów na koniec sezonu 2024/2025

1 Dean Lewington 820

2 Billy Sharp           690

3 Albert Adomah   682

4 Jonathan Howson 680

5 Steven Fletcher    648

6 Darren Pratley     647

Dokonując tego przeglądu warto też spojrzeć na graczy z największą ilością spotkań na poszczególnych poziomach rozgrywkowych.

Który poziom rozgrywkowy gromadzi najwięcej piłkarzy z żelaza? 


Nie dziwi, że najmniej z nich występuje na poziomie Premier League. Tutaj wymagania są zdecydowanie największe i doświadczenie aczkolwiek bardzo ważne nie zrównoważy braków w innych obszarach. W gronie zawodników grających na tym poziomie są nie tylko „emeryci” pokroju Jamesa Milnera ale również gracze odgrywający ważne role w swoich klubach ; John McGinn ( 431/ Aston Villa) , Adam Smith ( 439/Bournmouth ), Lewis Dunk ( 438/Brighton), Jordan Pickford ( 411/Everton), James Tarkowski ( 449/Everton ), James Vardy ( 440/Leicester ), Andy Robertson ( 420/Liverpool ) , Harry Maguire ( 440/ManUtd), Dan Burn ( 422/Newcastle ), Chris Wood ( 515/Nottingham), Aaron Creswell ( 514/WHU ) i James Ward-Prowse ( 405/WHU). Nazwiska znane każdemu sympatykowi Premier League. Trudno jednak nie zauważyć, iż za wyjątkiem Robertsona, McGinna i Burna nie grają oni w czołowych klubach ligi ( oczywiście chodzi mi o sezon 2024/25).

Pewnym zaskoczeniem jest fakt, iż wzrastająca z poszczególnego szczebla na szczebel rozgrywek liczba doświadczonych graczy załamuje się na poziomie League Two gdzie gra ich mniej jak w Championship i League One i tylko o 7 więcej jak w Premier League.

Spójrzmy teraz na pozycje na jakich grają ci najbardziej długowieczni piłkarze.

 

Jedyne co może zaskakiwać to mała liczba bramkarzy w tym gronie i stosunkowo duża liczba napastników. Tego, że dominować będą obrońcy i pomocnicy można się było spodziewać. Tutaj doświadczeniem, odpowiednim ustawieniem można zniwelować braki szybkościowe, które pojawiają się na tym etapie kariery.

Wreszcie na koniec tego przeglądu spójrzmy na kluby, które najbardziej lubią zatrudniać doświadczonych zawodników.



niedziela, 11 stycznia 2026

Przeczytane

 

Polska 1939-1945. Straty osobowe i ofiary represji pod dwiema okupacjami.

Grecki filozof Sokrates stwierdził bodajże kiedyś „wiem, że nic nie wiem”. Stwierdzenie, które może śmiało powiedzieć zarówno ignorant w jakieś dziedzinie jak i osoba mająca dużą o niej wiedzę. Praca wydana nakładem Instytutu Pamięci Narodowej pod redakcją Tomasza Szaroty i Wojciecha Materskiego jest znakomitą ilustracją odnośnie tej drugiej sytuacji. Niby o II wojnie światowej wszystko wiem, niby o stratach ludnościowych również. Jednak lektura zawartych w tej publikacji artykułów rozbije to złudne przekonanie.

Dodatkowo uzmysłowi lub innym przypomni jak straszną w wymiarze strat ludzkich była II wojna światowa.

Pod względem strukturalnym książka składa się z trzech części. Pierwsza poświęcona zagadnieniom dotyczącym próbom szacunku ilości ofiar pomordowanych przez Niemców i Sowietów w trakcie okupacji ziem polskich. Druga zajmuje się okupacją niemiecką, trzecia część okupacją sowiecką.

Już lektura pierwszej części prowadzi do ciekawych wniosków. Chyba najistotniejszy to ten odnoszący się do strat demograficznych Polski w latach II wojny światowej. Okazuje się, że w dotychczasowych badaniach pomijano straty ludności pochodzenia białoruskiego, litewskiego czy ukraińskiego zamieszkujących ziemie II Rzeczypospolitej. Badania koncentrowały się tylko na ludności polskiej i żydowskiej. Poniekąd to kolejna spuścizna po PRL-u gdzie o Kresach Wschodnich prawie się nie mówiło.

Druga kwestia to szacunki ofiar. Te suche liczby 2,8 mln czy 3 mln. 3 mln czy 3,2 pomordowanych. Liczby tak wielkie, że trudno je w jakiś sposób ogarnąć. Z drugiej strony te niedoszacowania wyrażane w liczbie 200000. Dwieście tysięcy ludzi, ogrom nie policzonych ofiar. Pokazuje to nam jak okrutna to była wojna.

Trudno w takiego typu publikacji znaleźć jakieś jednostkowe losy. Jeżeli się pojawiają to na marginesie. Jest tak choćby w przypadku Marii Bortnowskiej, kierowniczki Biura Informacji i Poszukiwań Polskiego Czerwonego Krzyża. W ramach skromnych możliwości podejmowało Biuro działania zarówno w zakresie poszukiwania ludności polskiej w różnych częściach hitlerowskich Niemiec, niesienia pomocy materialnej jak i prób egzekwowania od władz niemieckich przestrzegania zapisów konwencji genewskiej. W tych wszystkich pracach uczestniczył p. Bortnowska. Aresztowana przez Niemców w 1942 roku i wysłana do obozu koncentracyjnego w Ravensbruck. Przeżyła obóz, wróciła do Polski by zostać aresztowana przez komunistów pod zarzutem współpracy z Niemcami. Częsty los Polaków w latach PRL-u. Jeszcze ciekawostka dotycząca działania biura, bo wydawałoby się, że straciło ono dzisiaj sens swojego istnienia. Jest wręcz przeciwnie na początku XXI wieku ( książka pochodzi z 2009 r) do Biura trafiło 15 tysięcy próśb o ustalenie losów wojennych. To również pokazuje czym była ta wojna, skoro tyle lat po jej zakończeniu bliscy często nadal nie wiedzą co stało się z ich krewnymi.

Na kanwie tej publikacji warto zastanowić się czym jest represja. Czy tylko więzienie, obóz koncentracyjny? Czy też może praca przymusowa, odebranie możliwości nauki. W pewien sposób zdumiewające jest to, iż w polskim prawie – Ustawa kombatancka z 24 stycznia 1991 r- zróżnicowano okupację niemiecką i sowiecką. Dla tej pierwszej zastosowano węższą definicję represji, dla okupacji sowieckiej szerszą. Czyli osoba wywieziona spod Poznania do Bawarii nie podlegała represjom, natomiast osoba wywieziona spod Lwowa do Kazachstanu tak. Nie ukrywam, że nie wiedziałem o tym a to rozróżnienie uważam za krzywdzące.

O problemie dotyczącym wiedzy na temat II wojny światowej nic nie świadczy lepiej jak to, że nie wiadomo ile osób Niemcy zamordowali w KL Auschwitz czy ile osób zginęło w trakcie powstania warszawskiego. Pomimo starań badaczy zostajemy z szacunkami. A niby wszystko już o tej wojnie wiadomo.

Myślę, że nie tylko ja byłem zaskoczony, że Polaków z Kresów Wschodnich deportowano również do Besarabii. Znajdziemy w tej publikacji ciekawy o tym artykuł. Wiele spraw czeka na opisanie, ustalenia. Dobrze, że są obszary gruntownie zbadane, choćby skład społeczny milicji komunistycznej na Kresach Wschodnich. „ członkowie rekrutowali się najczęściej z elementu kryminalnego (…), oraz tzw. Szumowin, czyli osób z najniższych warstw społecznych pozbawionych hamulców moralnych. (…) Pod względem narodowościowym składała się przeważnie z Żydów, Białorusinów, Ukraińców/Rusinów. Bardzo rzadko jej członkami byli Polacy”. Tutaj sporo wiemy. Jednak jest jeszcze ku zaskoczeniu ogrom spraw nieopisanych.

Książka niewątpliwie poszerza wiedzą w obszarach, o których wydaje się każdemu, że posiada wiedzę. Ze względu na swoją specyfikę raczej przeznaczona do osób mających już orientację na temat II wojny światowej niż tych, którzy chcieliby ją zdobywać. Dobre podsumowanie aktualnego stanu wiedzy w zakresie strat ludnościowych i represji pod dwiema okupacjami w latach II wojny światowej.

piątek, 9 stycznia 2026

Muzyczne podsumowanie ćwierćwiecza XXI w.

 


W pogoni wydarzeń z rożnych obszarów życia stosunkowo bez echa przeszedł fakt, iż końcowi dobiegło I ćwierćwiecze XXI wieku. Warto podsumować ten czas dla szeroko rozumianej muzyki rockowej. Oczywiście jest to podsumowanie subiektywne. Choć muszę zaznaczyć, iż od lat mam zwyczaj wielokrotnego przesłuchiwania nowych płyt i robienia sobie notatek , ocen ich dotyczących. Uzbrojony w te narzędzia sporządziłem następujące zestawienie.

1 Green Carnation  Leaves Of Yesterdays                                       
2 Lebowski Galactica                                                                 
3 Amorphis Skyforger                                                                   
4 Iron Maiden Senjutsu                                                              
5 Villagers Of Ioannina City Age Of Aquarius                            
Lacrimosa Fassade 
Lao Che Powstanie Warszawskie                                           

8 Green Carnation Light Of Day, Day Of Darkness  

 


9 Moonlight Yashine       
10 
WASP Golgotha                                                                       
11 
Judas Priest Nostradamus                                                    

12 Less Is Lessie The Escape Plan       
13 
Lebowski Cinematic                                                                  
14 
Moonspell Hermitage                                                                 
15 
Klaus Schulze 101 Milky,  Way                                                   
16 
Black Sabbath 13                                                                     
17 
Mystery Delusion Rain                                                            
18 
Astra The Weirding                                                                   
19
Solstafir Endless To Light o                                                          
20 
Anathema The Optimist              
21 
Axel Rudi Pell Knight’s Call                                                       
22 Kamelot Ghost Opera                    
23 
Iron Maiden The Book Of Soul                                               
24 
Starsabout Longing For Home                                                   
25 
Airbourne Runnin Wild

Podział nieprzypadkowy . Pierwszych osiem pozycji śmiało może aspirować do zestawień najlepszych płyt rockowych bez podziału na lata. Pozycje 9-11 to najlepsze albumy tych zespołów w całej ich historii. No może Judas Priest "Defenders Of The Fait" może równać się z "Nostradamusem". Reszta to dobre płyty ale nie ma co udawać w dziejach rocka dobrych płyt są setki o ile nie tysiące.

Paradoksalnie gdybym nie kierował się tymi notatkami to zestawienie wyglądałoby zupełnie inaczej. Niewątpliwie najważniejszą płytą byłaby  "Light Of Day, Day Of Darkness" bo od niej zaczęła się moja fascynacja grupą Green Carnation. Jeden 60 minutowy utwór a tyle emocji w nim zawartych. W pewien sposób podobnie ma się sprawa z grupą Lebowski bez płyty Cinematic nie podążałbym za ich twórczością. Niewątpliwie wysoką pozycję zachowałby album "Skyforger". jak dla mnie jedno z najwspanialszych osiągnięć heavy metalu. Idealnie wręcz łączący wszystkie składniki tej muzyki. Podobnie jest z Villagers Of Ioannina City "Age Of Aquarius". Jeden z chętniej słuchanych albumów. Dodatkowo jeszcze ze swoją historią. Zamówiłem go w przedsprzedaży a następnie wybuchła pandemia. Lockdowny i długie czekanie na jego przybycie. Warto było.  "Fassade" Lacrimosy to pożegnanie ze złotym okresem w dziejach grupy album z jednym z najwspanialszych utworów wszechczasów "Warum so tief". "Powstanie Warszawskie" Lao Che to coś więcej jak muzyka to mistyczne przeżycie tego dramatycznego wydarzenia jakim było powstanie warszawskie. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. I wreszcie najbardziej baśniowa muzyka spośród tych płyt "Longing For Home" grupy Starsabout. Muzyka przy której człowiek staje się lepszym. Coś absolutnie pięknego. 

 

Półka z płytami

  Chuck Mangione „Children Of Sanchez” 1978 A&M Records   Niby trochę znam się na muzyce ale dopiero zeszłoroczna śmierć Chucka Ma...