sobota, 1 sierpnia 2026

Półka z płytami

 

Wytch Hazel V „Lamencacions” Metal Blade Records 2025

Wszystko na tej płycie jest retro. Począwszy od fizycznej płyty, któż dzisiaj takie wydaje. Ten rycerz na okładce a zwłaszcza muzyka są zdecydowanie past jak future, co jest ogromną zaletą tego wydawnictwa. Otrzymujemy na nim mieszankę hard rocka z odrobiną heavy metalu. To wszystko w lekko folk rockowym sosie. Całość daje 45 minut dobrej muzyki. Muzyki prawie dzisiaj nie granej. Z ładnymi solówkami, rockowym śpiewem, fragmentami nadającą się do nucenia a na dodatek z unoszącą się gdzieś nad nią odrobiną melancholii. Zamiast wskazać najlepsze utwory zacznę od najsłabszego „Elements” takiego wypełniacza który jednym uchem wpada, drugim wypada. Jednak na 10 kompozycji zawartych na tym albumie jest to wyjątek. Reszta trzyma solidny poziom i warta jest uważnego przesłuchania. Na koniec otrzymujemy połączony „Heavy Load i Healing Power” zdecydowanie najlepszy moment na tej płycie.

Lista utworów;

1.I Lament 04:11
2.Run The Race 04:58
3.The Citadel 05:09
4.Elements 04:33 
5.The Demon Within 04:26
6.Racing Forwards 04:13
7.Elixir 01:41
8.Woven 04:50
9.Heavy Load 04:42
10.Healing Power 06:22 

 

Skład;

Colin Hendra gitara, wokal
Alex Haslam   gitara
Andy Shackleton  bass
Aaron Hay  perkusja

sobota, 18 lipca 2026

Półka z płytami

 

Bryan Ferry & Amelia Barratt „Loose Talk” Dene Jesmond Records 2024

Być może komuś bardziej zorientowanemu w muzycznym świcie znajome będzie nazwisko Bryana Ferrego. To były lider całkiem popularnego zespołu Roxy Music. Natomiast pani Amelii Barratt była dotychczas raczej anonimowa na muzycznej scenie. Tutaj na tej płycie połączyli swoje talenty by stworzyć niezwykle intrygującą muzykę. W moim odczuciu oparta jest ona na nastroju bo nie mamy tutaj jakiś niesamowitych melodii. Dostajemy spokojną raczej melancholijną muzyką, proszę posłuchać „Florist” by zagłębić się w atmosferę albumu. Natomiast to co nadaje tym dźwiękom niezapomniany charakter to głos Amelii Barratt. By być precyzyjnym w zasadzie ona tutaj nie śpiewa. Wszystkie utwory zawierają jej melorecytacje. One połączone z muzyką stworzoną przez Ferrego tworzą niepowtarzalną atmosferę. Coś zbliżonego słyszałem tylko w utworze „Lights In The Night”. A proszę mi wierzyć jest to niezwykły utwór.

Oczywiście obecne czasy nie są wymarzone dla takiej muzyki. Jednak mają ten pozytyw, iż muzycy pozbawieni są już presji zarobienia miliona dolarów dla siebie i wytwórni. Mogą więc stworzyć album taki jaki chcą. Z czego w pełni skorzystał Bryan Ferry wciągając do tego przedsięwzięcia Amelię Barratt. Z tej kooperacji wyszedł album zdecydowanie wyróżniający się na muzycznej mapie trzeciego dziesięciolecia XXI wieku.

Lista utworów;

1. Big Things
2. Stand Near Me
3. Florist
4. Cowboy Hat
5. Demolition
6. Orchestra
7. Holiday
8. Landscape
9. Pictures On A Wall
10. White Noise
11. Loose Talk

niedziela, 12 lipca 2026

Przeczytane

 

Grzegorz Kucharczyk „Prusy. Pięć wieków”.

Monografia Prus to dość monumentalna praca liczy ponad 800 stron. Będzie ona przydatna zarówna dla tych, którzy dopiero zgłębiają swoją wiedzę na temat tego państwa. Profesor Kucharczyk prowadzi swoich czytelników od jego początków czyli dziejów Marchii Brandenburskiej do jego rozwiązania po II wojnie światowej. Takie kompendium podstawowej wiedzy z dziejów Prus. Jednocześnie lektura ta zadowoli również tych, którzy podstawową wiedzę mają a potraktują ją jako wskazówki do dalszych poszukiwań o szczegółowych obszarach funkcjonowania tego państwa.

Autor przedstawiając dzieje tego państw zgadza się z tezą postawioną czy to przez Juana Donoso Cortesa czy lorda Actona, które można streścić do słów tego ostatniego „Państwo pruskie zostało stworzone sztuką jego władców. Nie zostało ukształtowane na naturalnej czy narodowej podstawie. Jednolitość jego historii, podobnie jak przyczyna jego wzrostu, leży w jego polityce”.

Jakiej to polityce? Mianowicie  „prawie sprzyjających okoliczności”. Kucharczyk klarownie wyjaśnia tę zasadę na wielu przykładach z dziejów Prus. Czy to okoliczności wyswobodzenie się spod lenna polskiego, uratowanie bytu w trakcie wojny siedmioletniej poprzez wykorzystanie nieudolnej polityki Napoleona III do zjednoczenia Niemiec. 

Czytając o dziejach Prus trudno nie odczuwać zazdrości wobec faktu jak zdolnych władców miało to państwo. Zwłaszcza jak porówna się ich do rządzących Rzeczpospolitą. Fryderyk Wilhelm I „Wielki Elektor” tak definiował założenia polityczne „Alianse są wprawdzie dobre, ale własne siły jeszcze lepsze”. Smutne jest to, że w końcu nie taka genialna myśl władcy Prus w Polsce nawet dzisiaj nie jest oczywistością.

Z przyczyn oczywistych sporo miejsca w dziejach Prus zajmowały relacje z Polską. Temu też poświęcone są obszerne fragmenty w książce. Kucharczyk obszernie ukazuje pryncypia tej polityki. Czyli utrzymanie „starodawnych praw i wolności” jako dogodnego narzędzia do takiego wpływania na politykę Polski by nigdy nie stanowiła zagrożenia dla Prus. Narzędzie to jedna sprawa drugą są ludzie, którzy tym narzędziem się posłużą. Raczej czytający tego typu książki nie będą zaskoczeni, iż ludźmi tymi byli sami Polacy a w zasadzie Jurgieltnicy. Czyli ludzie biorący pieniądze od Prus i w odpowiednim momencie świadczący im usługi. Niestety postawa obecna do czasów współczesnych.

W obszarze tych relacji polsko – pruskich mieszczą się również ci Polacy, którzy naiwnie zakładali, że Prusy zainteresowane są jakąkolwiek pozytywną zmianą w Rzeczpospolitej. Czy byli to konfederaci barscy czy obóz patriotyczny na sejmie wielkim efekt był zawsze taki sam.

Jakżeż smutnie ale i niestety prawdziwie w tym kontekście brzmią słowa Fryderyka II dotyczące Polaków „Polacy to naród niespokojny i zwariowany, z natury chciwy, sami siebie zwalczają i rujnują. Czy chodzi im o katolicyzm, o króla, o wolność? Nawet i to nie. Wszędzie bici, jednak nie mądrzeją”.

W XIX wieku te relacje zaczęła cechować zjawisko przeświadczenia nie tylko o kulturowej wyższości Prusaków/Niemców nad Polakami a szerzej Słowianami. Podążając za Kantem „Taki naród trzeba wychować siłą” we wzajemnych relacjach było coraz więcej przemocy. Przecież wg Clausewitza cywilizacyjnie byliśmy jak Tatarzy. Takie przeświadczenie doskonale uzasadniało dokonanie rozbiorów. Przecież to nie był zabór to było krzewienie cywilizacji. Bismarck zalecał „Bijcie w Polaków, by im ochota do życia odeszła, osobiście współczuję ich położeniu, ale jeśli pragniemy istnieć, nie pozostaje nam nic innego jak ich wytępić”. Tym bardziej, że siła Polskości była na tyle duża, iż część Niemców osiedlonych w Wielkopolsce z czasem zwłaszcza w małżeństwach mieszanych się polonizowała. Generalnie wielkim zaskoczeniem dla tego stereotypowego myślenia o Polsce musiał być ruch pracy organicznej w zaborze pruskim.

Odnosząc się już do procesów zjednoczeniowych Niemiec z XIX w autor zwraca uwagę na wpływ rozwoju infrastruktury zwłaszcza kolejowej na nie tylko rozwój handlu i co za tym więzi handlowych, które sprzyjały Prusom – patronowi Związku Celnego. Również rozwój komunikacji sprzyjał tworzeniu się więzi ogólnoniemieckiej. Prusy będące największym beneficjentem rozwoju ekonomicznego w I połowie XIX wieku uzyskały w ten sposób narzędzie do skutecznego wyparcia wpływów Austrii z terenu Rzeszy i w konsekwencji tych zjawisk do zjednoczenia Niemiec.

 Rzecz jasna lektura takiego dzieła dostarcza również wielu ciekawostek czy uniwersalnych mechanizmów mających zastosowanie również we współczesności. Protestanci w XVI byli tak zacietrzewieni, że odrzucili reformę kalendarza wprowadzoną przez papieża Grzegorza XIII. Sytuacja taka trwała w Brandenburgii aż do końca XVII wieku. Jest to tym bardziej zabawne jeżeli uświadomimy sobie, że od czasów oświecenia katolicyzm w krajach protestanckich ale także na salonach oświeceniowych stał się synonimem ciemnoty i zacofania.

Czy inna kwestia nawiązująca do sporu w Prusach odnośnie powszechnego prawa wyborczego „Jeżeli ludziom bez żadnej własności pozwolić na decydowanie o cudzej sakiewce, to jakby wilka uczynić pasterzem”. Dzisiaj gdy widzimy skutki powszechnego prawa wyborczego łatwiej dostrzec mądrość tych przestróg.

Wydaje się, że sprawa jakości instytucji, które potrafiło tworzyć państwo pruskie jest też takim uniwersalną sprawą mającą zastosowanie również współcześnie. Mówi zwycięzca spod Sadowej książę Fryderyk Karol Hohenzollern „zwyciężać nauczył nas dobrze wyćwiczony, dobrze naoliwiony i harmonijnie działający mechanizm, w którym każdy zna swoje miejsce, miejsce, któremu podołać może również przeciętność, ponieważ na uwzględnienie przeciętności jest ten mechanizm obliczony” Wg mnie jest to jedna z przyczyn dlaczego nawet współcześnie cały czas jesteśmy w pogoni za Zachodem. Oni mają instytucje my często genialnych ludzi ale bez tych mechanizmów, które mogą wykorzystać zbiorowy wysiłek.



sobota, 11 lipca 2026

Półka z płytami.

 


Metal Church „Blessing In Disguisc”  MusicOnCD 2018 Reedycja

Jak to czas łagodzi dawne sądy. Pamiętam, że wiele, wiele lat temu byłem obrażony na Metal Church za wyrzucenie z pokładu ich pierwszego wokalisty Davida Wayna. Właśnie w tym czasie ukazał się album „Blessing In Disguisc” i w ramach kary dla grupy nie zainteresowałem się nim. Po latach gdy ponownie przeprosiłem się z grupą dostrzegam jaki to był błąd. Mamy tutaj do czynienia z jedną z lepszych płyt w obszarze nurtu american power metal. Nurtu, którego chyba największą gwiazdą jest właśnie grupa Metal Church.

Już otwierający album utwór „Fake Healer” dosłownie wbija swoim rytmem, energią słuchacza w ścianę. Później w zdecydowanej większości utworów jest równie udanie.  Mamy w nich odpowiedni ciężar, rytm, energię i to co wyróżnia właśnie american power metal czyli jak by to dziwnie nie zabrzmiało melodię. By to zrozumieć wystarczy posłuchać sobie taką klasyczną power metalową „rąbankę”, którą też znajdziemy na tej płycie choćby w utworze „It’s Secret” z niby tym samym ale właśnie ze szczyptą melodii jak w utworze „Badlands”. Ponieważ na albumie przeważają kompozycje zbliżone do „Badlands”, choćby „Of Unsound Mind” czy „Anthem To The Estranged”  to jak wspomniałem na wstępie płyta zasługuje na uznanie.

Lista utworów;

1. Fake Healer
2. Rest In Pieces (April 15, 1912)
3. Of Unsound Mind
4. Anthem To the Estranged
5. Badlands
6. The Spell Can't Be Broken
7. It's a Secret
8. Cannot Tell a Lie
9. The Powers That Be

niedziela, 5 lipca 2026

Przeczytane

 


Daniel Kowalczuk „Katanga 1960-1963”.

Jak już kilkakrotnie pisałem przy okazji książek z serii Historyczne Bitwy ich największą zaletą jest ukazanie tła danego konfliktu. Tym razem zabierani jesteśmy do Afryki w trakcie procesów dekolonizacyjnych. W tym konkretnym przypadku następowało odłączenie od związków z Belgią obszaru Konga Belgijskiego. Związków niesłychanie krwawych zwłaszcza w czasach cesarza Leopolda. Ludobójstwa jakiego dopuszczali się tam Belgowie jest niestety jednym z mniej znanych w dziejach ludzkości. A rozmiarami nie ustępuje choćby temu dokonanemu przez Turków na Ormianach. Generalnie spuścizna postkolonialna zostawiona przez Belgów generował wiele konfliktów ( choćby między Tutsi a Hutu).

W Kongo problemy były w zasadzie dwa. Całkowity brak pozytywnych wzorców w rządzeniu państwem i ogrom bogactw naturalnych. Splot tych czynników doprowadził do secesji prowincji Katanga i wojny o jej ponowne przyłączenie do państwa kongijskiego.

Choć generalnie historia stosunków pomiędzy Kongiem a belgijską metropolią w większości składa się z takich epizodów jak poniższy gdy gubernator prowincji Katanga zastrzelił przywódcę strajku i 6—70 protestujących przeciwko trudnym warunkom pracy górnikom. Tym bardziej należy podkreślić takie przykłady jak działalność firmy UMHK, która realizując swoje motto „Dobre zdrowie, dobry duch, wysoka produktywność” wprowadziła program odszkodowań powypadkowych dla górników i ich rodzin. Chwalebny wyjątek na tym morzu wyzysku jakim było i jest Kongo.

Ciekawym aspektem procesów dekolonizacyjnych był los białych, którzy przybyli do kolonii. Tutaj było ich 100 tysięcy sprawująca ważne funkcje w administracji, przemyśle, szkolnictwie czy armii. Ich losy są również przedmiotem zainteresowania autora.

Stosunek do białych mieszkańców Konga stał się jednym z powodów secesji Katangii. Mianowice prowadzona przez przywódcę Konga Lumumbę kampania nienawiści wobec Europejczyków doprowadziła do ich masowej ucieczki z Leopoldville. Znaczna część z nich znalazła schronienie w stolicy Katangi – Elizabethville. Z tego chaosu postanowił skorzystać przywódca Katangi – Tshombego, który ogłosił secesję prowincji.

Resztę książki wypełniają dzieje walk kontyngentów ONZ z wojskami Katangii, w których istotną rolę odgrywali najemnicy. Interesującym faktem związanym z tymi walkami jest to, że dwa samoloty były na tym froncie potężnymi siłami lotniczymi. Pokazuje to z jednej strony niewielką skalę tych walk ale również wskazuje, że zwycięstwo w nich nie wymagało angażowania ogromnej ilości środków.

Półka z płytami

  Wytch Hazel V „Lamencacions” Metal Blade Records 2025 Wszystko na tej płycie jest retro. Począwszy od fizycznej płyty, któż dzisiaj ...