Grzegorz Kucharczyk „Prusy. Pięć wieków”.
Monografia Prus to dość monumentalna praca liczy ponad
800 stron. Będzie ona przydatna zarówna dla tych, którzy dopiero zgłębiają
swoją wiedzę na temat tego państwa. Profesor Kucharczyk prowadzi swoich
czytelników od jego początków czyli dziejów Marchii Brandenburskiej do jego
rozwiązania po II wojnie światowej. Takie kompendium podstawowej wiedzy z
dziejów Prus. Jednocześnie lektura ta zadowoli również tych, którzy podstawową
wiedzę mają a potraktują ją jako wskazówki do dalszych poszukiwań o
szczegółowych obszarach funkcjonowania tego państwa.
Autor przedstawiając dzieje tego państw zgadza się z tezą
postawioną czy to przez Juana Donoso Cortesa czy lorda Actona, które można
streścić do słów tego ostatniego „Państwo pruskie zostało stworzone sztuką jego
władców. Nie zostało ukształtowane na naturalnej czy narodowej podstawie.
Jednolitość jego historii, podobnie jak przyczyna jego wzrostu, leży w jego
polityce”.
Jakiej to polityce? Mianowicie „prawie sprzyjających okoliczności”. Kucharczyk
klarownie wyjaśnia tę zasadę na wielu przykładach z dziejów Prus. Czy to okoliczności
wyswobodzenie się spod lenna polskiego, uratowanie bytu w trakcie wojny
siedmioletniej poprzez wykorzystanie nieudolnej polityki Napoleona III do
zjednoczenia Niemiec.
Czytając o dziejach Prus trudno nie odczuwać zazdrości
wobec faktu jak zdolnych władców miało to państwo. Zwłaszcza jak porówna się
ich do rządzących Rzeczpospolitą. Fryderyk Wilhelm I „Wielki Elektor” tak
definiował założenia polityczne „Alianse są wprawdzie dobre, ale własne siły
jeszcze lepsze”. Smutne jest to, że w końcu nie taka genialna myśl władcy Prus
w Polsce nawet dzisiaj nie jest oczywistością.

Z przyczyn oczywistych sporo miejsca w dziejach Prus
zajmowały relacje z Polską. Temu też poświęcone są obszerne fragmenty w
książce. Kucharczyk obszernie ukazuje pryncypia tej polityki. Czyli utrzymanie
„starodawnych praw i wolności” jako dogodnego narzędzia do takiego wpływania na
politykę Polski by nigdy nie stanowiła zagrożenia dla Prus. Narzędzie to jedna
sprawa drugą są ludzie, którzy tym narzędziem się posłużą. Raczej czytający
tego typu książki nie będą zaskoczeni, iż ludźmi tymi byli sami Polacy a w
zasadzie Jurgieltnicy. Czyli ludzie biorący pieniądze od Prus i w odpowiednim
momencie świadczący im usługi. Niestety postawa obecna do czasów współczesnych.
W obszarze tych relacji polsko – pruskich mieszczą się również
ci Polacy, którzy naiwnie zakładali, że Prusy zainteresowane są jakąkolwiek
pozytywną zmianą w Rzeczpospolitej. Czy byli to konfederaci barscy czy obóz
patriotyczny na sejmie wielkim efekt był zawsze taki sam.
Jakżeż smutnie ale i niestety prawdziwie w tym kontekście
brzmią słowa Fryderyka II dotyczące Polaków „Polacy to naród niespokojny i
zwariowany, z natury chciwy, sami siebie zwalczają i rujnują. Czy chodzi im o
katolicyzm, o króla, o wolność? Nawet i to nie. Wszędzie bici, jednak nie
mądrzeją”.
W XIX wieku te relacje zaczęła cechować zjawisko
przeświadczenia nie tylko o kulturowej wyższości Prusaków/Niemców nad Polakami
a szerzej Słowianami. Podążając za Kantem „Taki naród trzeba wychować siłą” we
wzajemnych relacjach było coraz więcej przemocy. Przecież wg Clausewitza
cywilizacyjnie byliśmy jak Tatarzy. Takie przeświadczenie doskonale uzasadniało
dokonanie rozbiorów. Przecież to nie był zabór to było krzewienie cywilizacji.
Bismarck zalecał „Bijcie w Polaków, by im ochota do życia odeszła, osobiście
współczuję ich położeniu, ale jeśli pragniemy istnieć, nie pozostaje nam nic
innego jak ich wytępić”. Tym bardziej, że siła Polskości była na tyle duża, iż
część Niemców osiedlonych w Wielkopolsce z czasem zwłaszcza w małżeństwach
mieszanych się polonizowała. Generalnie wielkim zaskoczeniem dla tego
stereotypowego myślenia o Polsce musiał być ruch pracy organicznej w zaborze
pruskim.
Odnosząc się już do procesów zjednoczeniowych Niemiec z
XIX w autor zwraca uwagę na wpływ rozwoju infrastruktury zwłaszcza kolejowej na
nie tylko rozwój handlu i co za tym więzi handlowych, które sprzyjały Prusom –
patronowi Związku Celnego. Również rozwój komunikacji sprzyjał tworzeniu się
więzi ogólnoniemieckiej. Prusy będące największym beneficjentem rozwoju
ekonomicznego w I połowie XIX wieku uzyskały w ten sposób narzędzie do
skutecznego wyparcia wpływów Austrii z terenu Rzeszy i w konsekwencji tych
zjawisk do zjednoczenia Niemiec.
Rzecz jasna lektura takiego dzieła dostarcza również
wielu ciekawostek czy uniwersalnych mechanizmów mających zastosowanie również
we współczesności. Protestanci w XVI byli tak zacietrzewieni, że odrzucili
reformę kalendarza wprowadzoną przez papieża Grzegorza XIII. Sytuacja taka
trwała w Brandenburgii aż do końca XVII wieku. Jest to tym bardziej zabawne
jeżeli uświadomimy sobie, że od czasów oświecenia katolicyzm w krajach
protestanckich ale także na salonach oświeceniowych stał się synonimem ciemnoty
i zacofania.
Czy inna kwestia nawiązująca do sporu w Prusach odnośnie
powszechnego prawa wyborczego „Jeżeli ludziom bez żadnej własności pozwolić na
decydowanie o cudzej sakiewce, to jakby wilka uczynić pasterzem”. Dzisiaj gdy
widzimy skutki powszechnego prawa wyborczego łatwiej dostrzec mądrość tych
przestróg.
Wydaje się, że sprawa jakości instytucji, które potrafiło
tworzyć państwo pruskie jest też takim uniwersalną sprawą mającą zastosowanie
również współcześnie. Mówi zwycięzca spod Sadowej książę Fryderyk Karol
Hohenzollern „zwyciężać nauczył nas dobrze wyćwiczony, dobrze naoliwiony i
harmonijnie działający mechanizm, w którym każdy zna swoje miejsce, miejsce,
któremu podołać może również przeciętność, ponieważ na uwzględnienie
przeciętności jest ten mechanizm obliczony” Wg mnie jest to jedna z przyczyn
dlaczego nawet współcześnie cały czas jesteśmy w pogoni za Zachodem. Oni mają instytucje
my często genialnych ludzi ale bez tych mechanizmów, które mogą wykorzystać
zbiorowy wysiłek.