Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heavy metal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą heavy metal. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 września 2021

 Półka z płytami.


Metallica „Metallica” Vertigo 1991

Słynny czarny album Metalliki. Przez jednych uważany za najwybitniejsze dzieło zespołu dla innych natomiast zdrada i wejście na drogę komercji. Jak jest naprawdę?

Niewątpliwie nie jest to najwybitniejsza płyta zespołu. Rozpoczyna się wprawdzie bardzo mocna bo od „Enter Sendman” i generalnie „pierwsza” strona płyty czyli do szóstego utworu „Don’t Tread On Me” jest dobra. Właśnie dobra a nie bardzo dobra jak na „Ride The Lightinig” czy „All Justice For All”. Co w moich oczach powoduje, że nie mogę jej postawić wyżej jak te wcześniejsze płyty.

Druga strona jest delikatnie słabsza za wyjątkiem „Nothing Else Matters” i „My Friend Of Misery” nie wychodzi ona ponad przeciętną. Jasne przeciętną dla grupy czyli poziom nieosiągalny dla większości grup metalowych o trash metalu nie wspominając. Jednak nie ma w tych utworach nic co powoduje, iż zapamiętamy je na dłużej.

Ogromne emocje  30 lat temu budziły dwa utwory zawarte na tej płycie, „The Unforgiven” i „Nothing Else Matters”. Metallica nagrała ballady dla części wyznawców zespołu była to zdrada. Takie podejście do oceny twórczości artystów jest mi obce. Kim ja jestem, że mam mówić czy oczekiwać od zespołu by grał tak jak ja chcę. Dlatego nie odbierałem tych utworów w taki sposób. Miłe ballady aczkolwiek do poziom ballad choćby Scorpionsów wiele im brakuje. Tym niemniej dzięki temu zabiegowi grupa poszerzyła grono swoich odbiorców a album stał się ogromnym komercyjnym sukcesem.

Płyta która wyniosła zespół na poziom gwiazdy światowej zapełniającej stadiony jednak nie jest to najlepsza płyta grupy.

Lista utworów;

1 Enter Sandman 5:29
2 Sad But True 5:24
3 Holier Than Thou 3:47
4 The Unforgiven 6:26
5 Wherever I May Roam 6:42
6 Don't Tread On Me 3:59
7 Through The Never 4:01
8 Nothing Else Matters 6:29
9 Of Wolf And Man 4:16
10 The God That Failed 5:05
11 My Friend Of Misery 6:47
12 The Struggle Within 3:51

wtorek, 14 września 2021

 Półka z płytami.


 Iced Earth „The Crucible Of Man” Steamhammer 2008

Kiedyś przed laty gdy płyty jeszcze zajmowały sporo miejsca w sklepach stacjonarnych na półce obok Iron Maiden można było dostrzec całkiem sporo płyt zespołu Iced Earth. Z różnych powodów począwszy od ekonomicznych skończywszy na wiedzy nie brałem tych płyt z tych półek. Teraz po latach nadrabiam zaległości. Moja styczność z zespołem Iced Earth zaczęła się od płyty koncertowej „Live In Ancient Kourion” . Płyta ta okazała się dla mnie przełomem jeżeli chodzi o relacje ja a Iced Earth. Okazało się, że grają power metal w jego amerykańskiej wersji.

W tej konwencji nagrana jest i płyta „The Crucible Of Man”. Gwarantuje to odpowiednią dawkę energii i mocy, jednak właśnie te amerykańskie naleciałości  powodują, że muzyka ta jest na swój sposób melodyjna. Nie ogranicza się tylko do rytmu i mocy co zawsze cenię w muzyce również heavy metalowej. Dodatkowo słuchając tej płyty czujemy kipiące emocje muzyków, którzy potrafili przelać je na dźwięki wypełniające ten album. W efekcie otrzymujemy całkiem interesującą płytę zawierającą w zdecydowanej większości dobre kompozycje odpowiednio zagrane przez Jona Schaffera i jego zespół. Warto to podkreślić, iż cały pomysł Iced Earth jest konceptem Schaffera ponieważ po jego niesławnym udziale w szturmie na Kapitol obserwować można znaną ze świata bolszewickiego tendencję pisania historii na nowo.

Lista utworów;

1 In Sacred Flames
2 Behold the Wicked Child
3 Minions of the Watch
4 The Revealing
5 A Gift Or A Curse?
6 Crown of the Fallen
7 The Dimension Gauntlet
8 I Walk Alone
9 Harbinger of Fate
10 Crucify the King
11Sacrificial Kingdoms
12 Something Wicked (Part 3)
13 Divide Devour
14 Come What May
15 Epilogue

piątek, 2 lipca 2021

 Półka z płytami.


Lord Vigo „Dancse De Noir” HR Records 2020

Pierwsze spojrzenie na okładkę zapowiada, że spotkanie z Lordem Vigo będzie obfitować w wiele przyjemności. Te oczy i szczery uśmiech nie mogą przecież mylić. I tak jest w rzeczywistości zawartość muzyczna płyty jest niezwykle miłą niespodzianką. Na przestrzeni tych 5 kompozycji ( pierwszy utwór Offworld A.D. podzielony jest na dodatkowych 5 ścieżek) zostajemy zabrani przez ten pochodzący z Niemiec zespół w niezwykłą podróż po różnych odmianach heavy metalu. Znajdziemy tutaj fragmenty wręcz doomowe by przenieść się w obszary power metalu a następnie zahaczyć o epic metal by po chwili rozkoszować się klasycznym heavy metalem a wszystko to przyprawione elementami prog metalu. Choćby z tego powodu, ukazania bogactwa heavy metalu zasługuje ta płyta na uwagę. Jednak samo bogactwo słabo wykonane nie zasługiwałoby na uwagę. Na płycie „Danse De Noir”  nie ma innych utworów jak dobre. Dlatego ze wszech miar płyta ta zasługuje na uwagę tych wszystkich, którzy lubią jak jest głośno. Jedynym mankamentem płyty jest jej produkcja, myślę, że można było dodać tej płycie jeszcze trochę ciężaru na etapie produkcji. Wtedy w wielu przypadkach utwory na niej zawarte nie byłyby dobrymi a bardzo dobrymi. Wprawdzie zespół działa od 2015 roku ale jak dla mnie płyta ta jest jednym z największych muzycznych odkryć ostatniego roku.

 


Lista utworów:

1 Offworld A.D. ( The Voight-Kampff-Situation; Danse De Noir; Are You Human; The Verge Of Time; Fiery The Angels Fell; Shoulder Of Orion)
2 And Then The Planets Will Align
3Between Despair And Ecstasy
4 As Silence Grows Old
5 Memento Mori

środa, 30 czerwca 2021

 Półka z płytami.


Metallica „Ride The Lightning” Blackened Recording 2016

Reedycja albumu wydanego oryginalnie w 1984 roku przez wytwórnię Megaforce przy słuchaniu którego nawiedza mnie refleksja. Jak to się stało, iż nie słucham tylko trash metalu? Przecież płyta ta nawet te 37 lat od swojego wydania robi kolosalne wrażenie. Moc, energia by nie napisać wściekłość z jaką wykonane są na niej utwory wręcz miażdży. Nawet „ballady” jak „Fade To Black” czy „The Call Of Ktulu” mają ciężar przewyższający dorobek niejednego zespołu hard czy heavy metalowego. Dla mnie jedna z tzw płyt życia, zdecydowanie najlepsza płyta zespołu. Dodać należy, iż konkurencję ma niezwykle silną. Pomimo wzmiankowanych prawie już czterech dekad  „Ride The Lightning” robi wrażenie do dzisiaj. Spoglądając na tę płytę trzeba mieć świadomość, iż nikt do czasu gdy Metallica  pojawiła się na scenie muzycznej tak  nie grał więc szok z jakim było pierwsze zetknięcie z taką muzyką był przeogromny. Jak to więc się stało, iż będąc, że tak powiem naocznym świadkiem narodzin tego gatunku i początków kariery tego zespołu słucham tak różnej muzyki. Ot niezbadane są wyroki losu!

 


Lista utworów;

1 Fight Fire With Fire 4:44
2 Ride The Lightning 6:36
3 For Whom The Bell Tolls 5:10
4 Fade To Black 6:56
5 Trapped Under Ice 4:03
6 Escape 4:23
7 Creeping Death 6:36

8 The Call Of Ktulu 8:52

wtorek, 16 marca 2021

 Półka z płytami.

 


UDO Das Musikkorps der Bundeswehr „We Are 1” AFM Records 2020

Jak się chwilę nad tym zastanowić to w pewien sposób dziwne jest to, iż mariaż głosu Udo Dirkschneidera z orkiestrą wojskową Bundeswehry nastąpił tak późno. Przecież cały image tego wykonawcy kojarzy się z militariami a głos czasami z jazgotem karabinu maszynowego.

Co więcej szkoda, że do tej współpracy doszło w czasie gdy tego rodzaju muzyka nie ma szans dotrzeć do szerszej publiczności. Tym większy żal, iż płyta ta  jest bardzo dobra  łączący w sobie heavy metal z przestrzenią, dodatkową energią i niezwykłą melodyjnością. Duża w tym zasługa Petera Baltesa i Stefan Kaufmanna dawnych kamratów Udo z czasów gry w Accept, którzy są autorami sporej części utworów znajdujących się na tej płycie. Swoje nie tylko trzy grosze dołożyli Guido Rennert i Alexander Reuber odpowiedzialni za aranżacje tych utworów na potrzeby orkiestry wojskowej pod batutą lejtnanta Christopha Scheiblinga. Rzecz jasna sam Udo wraz z synem Svenem też przyłożyli rękę do kilku kompozycji na płycie.

Efekt tej pracy to 15 utworów w tym 3 instrumentalne. Całość płyty jest niezwykle urozmaicona, rozpoczyna się niby od tradycyjnego heavy metalu ale właśnie te orkiestracje nadają mu niepowtarzalnej lekkości przy zachowaniu całej dynamiki charakterystycznej dla tego gatunku. Piąty i szósty utwór czyli Children Of The World i Blindfold to ballady, które dają trochę wytchnienia po dynamicznym początku płyty. Właśnie jej zróżnicowanie często nawet w obrębie jednego utworu jak choćby Blackout, który w swych początkowych fragmentach wręcz miażdży brzmieniem by przejść do części wręcz delikatnej niezwykle przestrzennej jest dużym atutem tej płyty. W utworze Here We Go Again Udo prawie rapuje ale cała muzyczna otoczka powoduje, że słucha się tego z bardzo dużą przyjemnością.

Dodatkowo wzbogaca tą płytę głos Manueli Markewitz , która śpiewa wraz z Udo w trzech utworach. Tym sposobem muzyka przygotowana przez Uda i kolegów nie nuży i nie przytłacza. Na szczególną uwagę na tym albumie zasługuje utwór Neon Diamond już otwierający go saksofon zwiastuje dobrą zabawę, która tylko Udo z Manuelą swoim śpiewem rozkręcają.

Zdaje sobie sprawę, że jest to album w pewien sposób dla UDO specyficzny głównie za sprawą orkiestry oraz żeńskiego wokalu jaki w takiej skali nie pojawiał się na płytach Udo ( o ile w ogóle) ale dzięki temu album ten wiele zyskał i jest w mojej ocenie najlepszym w dorobku Dirkschneidera w całej jego dyskografii.


Lista utworów:

1. Pandemonium
2. We Are One
3. Love And Sin
4. Future Is The Reason Why
5. Children Of The World
6. Blindfold (The Last Defender)
7. Blackout
8. Mother Earth
9. Rebel Town
10. Natural Forces
11. Neon Diamond
12. Beyond Gravity
13. Here We Go Again
14. We Strike Back
15. Beyond Good And Evil

Przeczytane

  Waldemar Łysiak „Malarstwo białego człowieka. Tom IV” Kolejna odsłona dzieła Waldemara Łysiaka poświęcona historii malarstwa. Tym ra...