Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia piłki nożnej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia piłki nożnej. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2026

Przeczytane

 


Geoff Wicken „100 Years at Vicarage Road. 1922-2022”.

 
Półka to niebezpieczne miejsce dla książki. Książka Geoffa Wickena zaraz po zakupie tam trafiła i zapewne przebywałaby tak znacznie dłużej gdyby nie fakt, że szukałem innej książki i mój wzrok spoczął na tej publikacji. Nie pozostawało już nic innego jak zabrać się z lekturę.

Główny bohater książki Vicarage Road to stadion, na którym od ponad 100 lat swoje mecze rozgrywa podlondyński klub Watford. Słowo książka odnośnie tej publikacji jest pewnego rodzaju nadużyciem. Jest to album do którego dodano informacje dotyczące klubu. Niewątpliwą zaletą tego albumu jest jej przejrzysty układ. Poszczególne rozdziały obejmują dekady z historii klubu. Jedynie pierwszy rozdział obejmuje trochę dłuższy okres czasu i zajmuje się dziejami klubu zanim przeniósł się na Vicarage Road. Tych wcześniejszych miejsc było trochę bo aż pięć. Stabilizacja jeżeli chodzi o miejsce nie oznaczała stabilizacji sportowej. Watford to przez większość swojego istnienia klub grający na 3 i 4 poziomie rozgrywkowym w Anglii. Zmiana miejsce nastąpiła w momencie gdy właścicielem klubu został sir Elton John a managerem Graham Taylor. Jednak zawsze dla tego typu klubów głównym problemem był niedostatek środków finansowych. Oczywiście gdy właścicielem klubu został Elton John zawsze można było zorganizować na stadionie koncert. Natomiast wcześniej imano się najróżniejszych sposobów; czy to wystawy koni czy rozgrywki w piłkę na motorach. Wszystko było dobre co przynosiło choć minimalny dochód. Tak wyglądał egzystencja klubu przez większość jego dziejów. Żmudne zdobywanie środków na budowę i modernizację trybun, instalację oświetlenie, etc. Z tymi problemami możemy się zapoznać na kartach tej publikacji.

Ma ona jak już wspominałem dobry układ. Dodatkowo poszczególne dekady podzielone są na opisy zmian stadionu, dzieje klubu w rozgrywkach ligowych, wspomnienia kluczowych w danym okresie zawodników oraz kibiców, którzy np. w latach 60-tych zaczynali kibicować Szerszeniom. Również najważniejsze mecze z danego dziesięciolecia są opisane trochę szerzej. W całości daje to wgląd w dzieje tego klubu a przyjęta forma prezentacji nie nuży czytelnika tym bardziej, że lekturę urozmaicają ciekawe zdjęcia pokazujące jak zmieniał się Vicarage Road a szerzej jak zmieniała się angielska piłka.

piątek, 16 stycznia 2026

Na angielskich boiskach.

  

Piłkarze z żelaza II.

Po kilku latach wracam do zestawienia dotyczącego piłkarzy, którzy rozegrali największą ilość meczy na boiskach w Anglii i Szkocji.

Rozegrać 400 meczów i więcej na zawodowym poziomie na Wyspach jest nie lada osiągnięciem. Potrzeba do tego nie tylko talentu bo bez niego nikt nie dostanie się do zawodowej piłki. Potrzebne  jest też zdrowie by grać przez 10 lat po te 40 meczów w sezonie. Dlatego wszyscy piłkarze, którzy przekraczają taką liczbę zasługują na szacunek niezależnie czy grają w Premier League czy League Two.

Przeglądając statystyki zawodników na koniec sezonu 2024/2025 mamy, aż 152 piłkarzy, którzy rozegrali te ponad 400 meczów w swojej karierze. 

zdjęcie; NewYorkTimes
Absolutnym rekordzistom jest Dean Lewington, który przez 23 sezony spędzone głównie w klubie Milton Keyns rozegrał, aż 820 meczów. Z czego 791 w barwach popularnych „The Dons”. Przydomek nieprzypadkowo odnosi się do Wimbledonu bo MK Dons to klub, który powstał na miejsce Wimbledonu. Swoją drogą jego przykład jest interesujący również od strony takiej, że choć grał w trakcie swojej kariery w dwóch klubach to w rzeczywistości był to jeden organizm piłkarski, który zmienił zarówno miejsce gdzie występuje jak i  swoją nazwę.

 

Następnie mamy 13 graczy, którzy mają na swoim koncie ponad 600 meczów. Są to : James Milner (644), Chris Martin ( 612 ), Michael Morrison ( 627), Billy Sharp ( 690) , Ashley Young ( 609 ), Darren Pratley ( 647 ), James Collins ( 615 ), Lukas Akins ( 623 ), Stephan Quinn ( 611 ), Jonathan Howson ( 680 ), Marlon Pack ( 605 ), Albert Adomah ( 682 ), Steven Fletcher ( 648 ). Tego ostatniego miałem okazję zobaczyć na żywo w 2006 w Swarzędzu w trakcie ME U-19.
Ponieważ lider tego zestawienia zakończył karierę, nowy zawodnik z największą liczbą meczów wyłoni się z trójki piłkarzy; Sharp, Howson, Adomah.

Lista piłkarzy z największą ilością meczów na koniec sezonu 2024/2025

1 Dean Lewington 820

2 Billy Sharp           690

3 Albert Adomah   682

4 Jonathan Howson 680

5 Steven Fletcher    648

6 Darren Pratley     647

Dokonując tego przeglądu warto też spojrzeć na graczy z największą ilością spotkań na poszczególnych poziomach rozgrywkowych.

Który poziom rozgrywkowy gromadzi najwięcej piłkarzy z żelaza? 


Nie dziwi, że najmniej z nich występuje na poziomie Premier League. Tutaj wymagania są zdecydowanie największe i doświadczenie aczkolwiek bardzo ważne nie zrównoważy braków w innych obszarach. W gronie zawodników grających na tym poziomie są nie tylko „emeryci” pokroju Jamesa Milnera ale również gracze odgrywający ważne role w swoich klubach ; John McGinn ( 431/ Aston Villa) , Adam Smith ( 439/Bournmouth ), Lewis Dunk ( 438/Brighton), Jordan Pickford ( 411/Everton), James Tarkowski ( 449/Everton ), James Vardy ( 440/Leicester ), Andy Robertson ( 420/Liverpool ) , Harry Maguire ( 440/ManUtd), Dan Burn ( 422/Newcastle ), Chris Wood ( 515/Nottingham), Aaron Creswell ( 514/WHU ) i James Ward-Prowse ( 405/WHU). Nazwiska znane każdemu sympatykowi Premier League. Trudno jednak nie zauważyć, iż za wyjątkiem Robertsona, McGinna i Burna nie grają oni w czołowych klubach ligi ( oczywiście chodzi mi o sezon 2024/25).

Pewnym zaskoczeniem jest fakt, iż wzrastająca z poszczególnego szczebla na szczebel rozgrywek liczba doświadczonych graczy załamuje się na poziomie League Two gdzie gra ich mniej jak w Championship i League One i tylko o 7 więcej jak w Premier League.

Spójrzmy teraz na pozycje na jakich grają ci najbardziej długowieczni piłkarze.

 

Jedyne co może zaskakiwać to mała liczba bramkarzy w tym gronie i stosunkowo duża liczba napastników. Tego, że dominować będą obrońcy i pomocnicy można się było spodziewać. Tutaj doświadczeniem, odpowiednim ustawieniem można zniwelować braki szybkościowe, które pojawiają się na tym etapie kariery.

Wreszcie na koniec tego przeglądu spójrzmy na kluby, które najbardziej lubią zatrudniać doświadczonych zawodników.



niedziela, 4 stycznia 2026

Przeczytane

 Leszek Jarosz „Historia Mundiali, tom 2; 1978-2022”

Jak sama nazwa wskazuje mamy tutaj do czynienia z  dokończeniem historii Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Ponieważ Mundiale z tej części książki widziałem, to warstwa czysto piłkarska nie była już dla mnie tak odkrywacza jak w części pierwszej. Pomimo tego nadal miałem to przyjemne uczucie bycia dzieckiem w sklepie z cukierkami. Na tych prawie ośmiuset stronach jakbym przeglądał się swemu życiu od dziecka bo człowieka zbliżającego się do schyłku życia. Ileż wspomnień, emocji. Trudno do takich lektur podchodzić spokojnie. Piłka nożna jej śledzenie stało się częścią mojego życia. Dlatego też tak cieszyłem się czytając tą książkę.

Nawet te fragmenty gdzie diametralnie nie zgadzałem się z autorem nie powodowały, że odwracałem się od lektury. Choć nie lubię brazyliocentryczności, peanów nad oszustem Maradoną czy wynoszenia pod niebiosy tej usypiającej gry Hiszpanii to z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę każdemu kto chciałby poznać historię Mistrzostw Świata.

Dobrze byłoby jednak wyprostować kilka faktów, o których pisze autor przez te swoje „południowe” okulary. Wspominając Mistrzostwa Świata we Włoszech w 1990 roku pisze przy okazji reprezentacji Irlandii „nie miała wybitnych piłkarzy”. Jest to tak obraźliwe dla klasy Davida O’Learego, że był to jeden z tych nielicznych momentów kiedy przy tej lekturze się wzburzyłem. Piłkarz mający na koncie 722 występy dla Arsenalu jednak musiał być wybitny. Tutaj zresztą mamy do czynienia z ogromnym problemem przy pisaniu o piłce. Wybitni mogą być tylko napastnicy lub pomocnicy. Obrońcy już nie. Co wydaje mi się fundamentalnym błędem bo i na tej pozycji można grać tak, że ręce same składają się do oklasków. W kontekście tamtej reprezentacji trudno też nie zaliczyć do ponadprzeciętnych graczy Ronniego Whelana i Raya Houghtona, którzy w drugiej połowie lat 80-tych reprezentowali barwy Liverpoolu z którym to stali się dominatorem na angielskich boiskach.

Swoistym znakiem czasu jeżeli chodzi o świat piłki nożnej są fragmenty poświęcone Mundialom w Rosji i Katarze. Znaczna ich część poświęcona jest  korupcji w „rodzinie FIFA”. Cóż choć komercjalizacja piłki nożnej nie jest czymś co wywołuje mój entuzjazm to jednak takie są znaki czasu. Tam gdzie pieniądze to i pokusa korupcji się pojawia. Tym bardziej, że dotyczy to świata piłki nożnej gdzie dla piłkarzy, trenerów czy działaczy ten pieniądz jest często jedyną ważną rzeczą w ich życiu. Tylko kibic nie będzie przeliczał złotówek czy innych walut za te chwile emocji ze swoją drużyną. 

W tych fragmentach zastanawia mnie, że Jarosz jak i znaczna część świata dziennikarskiego i szerzej opinii publicznej ma znacznie więcej zarzutów do Kataru za faktyczne czy domniemane łamanie praw człowieka jak do Rosji, która organizowała Mundial po agresji na Ukrainę i zagarnięciu Krymu.

Na koniec ciekawa myśl jaką dzieli się autor „ Często śmiejemy się, że w 2026 roku w USA/Kanadzie?Meksyku będzie grało, aż 48 zespołów. Spójrzmy na liczby […] W 1982 roku do rozgrywek zgłosiło się 105 federacji. Miejsc było 24, czyli do finałów kwalifikowało się 23% chętnych. O występ w Katarze w 2022 starało się 211 federacji, miejsc było 32, czyli w finałach znalazło się 15 % chętnych. W 2026 będzie to znowu 23 %” czyli tak jak w Hiszpanii. W sumie to jeszcze jeden dowód na to, że statystyką można wszystko uzasadnić.

czwartek, 9 maja 2024

Podróże po piłkarskiej mapie Anglii.

 Z historii angielskich klubów - Wycombe Wanderers.

grafika; google

grafika; skysports com
Dawno, dawno temu bo w 1887 młodzi pracownicy zakładów meblarskich zwołali zebranie na którym założyli klub piłkarski. Ponieważ pragnęli wzorować się na najlepszych nazwali klub tak jak jedna z najsłynniejszych ówczesnych drużyn The Wanderesrs. Takie są początki zespołu grającego obecnie w II lidze angielskiej Wycombe Wanderers.  Przez większość swojego istnienia był to klub amatorski zrzeszający młodych ludzi, którzy po pracy chcieli rywalizować w tej najpiękniejszej grze na świecie jaką jest piłka nożna. Dopiero w roku 1974 klub przeszedł na status zawodowy pnąc się mozolnie po szczeblach angielskiej piłkarskiej piramidy. Od roku 1993 występuje w rozgrywkach zawodowych głównie na czwartym i trzecim poziomie rozgrywkowym.

Dlatego też próżno szukać jakiś spektakularnych sukcesów. Wygrana w Pucharze Anglii amatorów w 1931 roku czy zwycięstwo z Anglo Italian Semi Professional Cup po dwumeczu z AC Monza to ich największe trofea. Chyba wszyscy się zgodzą, że nie robią zbyt wielkiego wrażenia. Nawet jeżeli dorzucimy sukcesy w piłce 5 osobowej gdzie  dwa razy z rzędu wygrali rozgrywki London Evening Standard Five – a – Side Championship w 1984 i 85 roku pokonując Wimbledon i Luton to ocena sukcesów klubu nie ulegnie zmianie.

grafika; football 356 com
Piłkarsko największym osiągnięciem w historii The Chairboys był awans do Championship ( drugi poziom rozgrywkowy w Anglii) w sezonie 2019-2020. Każdy kto kibicuje jakieś drużynie z łatwością zrozumie jakim dramatem dla kibiców Wycombe były okoliczności awansu i sam pobyt w Championship. Ponieważ te złote dla klubu czasy przypadły w momencie gdy świat objęty był obostrzeniami covidovymi. Tak więc kibice nie mogli zobaczyć zwycięstwa w finale play-offu na Wembley czy dramatycznej walki o utrzymanie w lidze. Kto wie gdyby mogli wspierać swoich ulubieńców może ci utrzymali by status drugoligowca bo zabrakło tak niewiele – jednego punktu.

Reg Borenham był pierwszym graczem, który grał dla Chairboys i był reprezentantem Anglii, zagrał w meczu z Irlandią we wrześniu 1921 r  jednak należy zaznaczyć, iż było to w reprezentacji amatorów. Musiał jednak wyróżniać się talentem nie tylko wśród amatorów skoro sięgnął po niego tak utytułowany klub jak Arsenal. Zagrał tam ponad 50 meczów by powrócić do Wycombe gdzie zakończył karierę po czym został urzędnikiem w klubie.

grafika; daily maile co uk
Innym ciekawym graczem reprezentującym Wycombe był Barry Richardson. Słowo reprezentującym jest może nawet trochę na wyrost, zagrał w jednym meczu. Jednak okoliczności tego występu pozwoliły mu zapisać się na kartach historii piłki w Anglii. Jest on mianowicie trzecim najstarszym graczem, który zagrał w rozgrywkach Football League. Miał 46 lat gdy zastąpił kontuzjowanego Alexa Lyncha w meczu z Plymoth wygranym 1:0 30 stycznia 2016. Warto dodać, iż był to jego pierwszy występ na boisku od 6 lat, w sumie pierwszy i ostatni choć łącznie w swojej karierze zagrał 450 razy.

grafika; wwfc co uk
Swoja „karierę” zaczynał tutaj Jordan Ibe 15 lat 311 dni gdy debiutował 15 października 2011 z Hartepool. Jest też najmłodszym strzelcem bramki dla The Chairyboys bo uczynił to mając 15 lat i 325 dni w meczu z Sheffield Wednesday. Nic dziwnego, że swoim talentem zwrócił uwagę największych klubów w Anglii. Przed sezonem 2012/13 przeniósł się do Liverpoolu. Zagrał w czerwonych barwach 41 meczów jednak jego kariera zdecydowanie nie potoczyła się na skalę posiadanego talentu. Dość wspomnieć, iż zakończył ją grając na poziomie amatorskim w tym sezonie.

grafika;buck free press com
Patrząc natomiast na sylwetkę zdecydowanie ponad swoje możliwości karierę miał Adebayo Akinfenwa, który przez sześć lat reprezentował barwy Wycombe. Co więcej został ich najskuteczniejszym strzelcem ligowym w historii zdobywając 52 bramki w tym jedną niezapomnianą w finale play-offu dającą awans do Championship.

wtorek, 27 lutego 2024

Podróże po piłkarskiej mapie Anglii.

 Z historii angielskich klubów - Wolverhampton Wanderers

grafika, google

Popularne Wilki to jeden z bardziej zasłużonych klubów na piłkarskiej mapie Anglii. W swoim  dorobku mają trzy najważniejsze trofea na wyspach; mistrzostwo Anglii (3 razy), Puchar Anglii ( 4 razy) i Puchar Ligi ( 2 razy). Jednak uczciwie trzeba przyznać, iż od tych sukcesów minęło trochę lat. Ostatni z nich Puchar Ligi wywalczony został w roku 1980.

zdjęcie; amazon.pl

Nie tylko przydomek jest znakiem rozpoznawczym klubu, niewiele ma tak charakterystyczne stroje jak piłkarze Wolverhampton. Kolor gold na ich koszulkach pojawił się dopiero w roku 1930. Pierwotnie były to koszulki w czerwono białe pasy a w 1892 roku zmieniono je na pasy pomarańczowo czarne.

Wiele już historii o piłce nożnej czytałem ale o tym by klub piłkarski prowadził przedszkole to dowiedziałem się pierwszy raz zbierając materiały do tego tekstu. Zdarzenie to miało  miejsce w latach 50-tych XX wieku a odpowiedzialnym z ramienia klubu za to dzieło był Mark Crook. W pewien sposób działania klubu były wyprzedzające czasy. Obecnie różnego rodzaju akademie, szkółki piłkarskie to powszechność. W połowie minionego wieku zjawisko wielce ekscentryczne. Co więcej na bazie tego przedszkola powstał  klub Wath Wanderers, który  grał w Northern Intermediate i Barnsley Youth Leagues

Przez klub z tak długą historią sięgającą 1877 przewinęło się wielu wybitnych piłkarzy Billy Wright, Derek Parkin czy Stan Cullis to chyba najbardziej zasłużenie dla klubu postacie.

zdjęcie; esty.com
 

 Jest jeszcze Steve Bull zdobywca największej ilości bramek w lidze dla klubu. W latach 1986-1999 strzelił ich 250. Większość z nich zdobył gdy Wilki grały w 3 lub 2 lidze. Jednak jego skuteczność pod koniec lat 90-tych była tak niezwykła, że miał okazję rozegrać 13 meczów w reprezentacji Anglii. Jest on jedynym z tych legendarnych piłkarzy, którego miałem okazję naocznie obserwować na boisku w trakcie meczu Polski z Anglią w Chorzowie w 1990 roku. Mecz dostarczył więcej emocji na trybunach niż na boisku bo zakończył się wynikiem 0:0.

 

 

 

 

 


 

 

Nie wiem czy jednak najwybitniejszym piłkarzem Wolves nie był Tom Phillipson. I to niekoniecznie z powodu dzierżenia  rekord 13 meczów z rzędu z bramką  w sezonie 1926-27. Wykorzystał on grę dla klubu by zbudować swoją pozycję społeczną. Zaowocowało to tym, iż w roku 1933 wybrany został radnym a w latach 1944-45 był burmistrzem Wolverhampton. Patrząc obiektywnie chyba żaden inny piłkarz Wolverhampton nie sprawdził się tak dobrze poza boiskiem jak Phillipson

 

 

 

 

zdjęcie; shutterstock com

Czasami przypadkowe zdarzenie determinuje losy człowieka. Tak było w przypadku Roya Swinbourne’a. Sezon 1955-56 rozpoczyna lepiej jak dobrze. W pierwszych 12 spotkaniach trafił do siatki rywali, aż 17 razy. W 13 meczu granym z Luton walcząc do końca przy linii bocznej o piłkę próbuje uniknąć zderzenia z chłopcami od jej podawania. Próba uniknięcia kolizji kończy się sukcesem jednak przy niej nabawił się kontuzji, która praktycznie zakończyła jego piłkarską karierę. Powróci jeszcze wprawdzie na boisko ale w meczu z Preston North End doznaje ponownie urazu, który definitywnie zakończy jego karierę.

 

zdjęcie; dailystar co uk
W przypadku Swinbourna powód rozbratu z piłką nożną był dość dramatyczny. Zupełnie inaczej miała się historia Peter Knowles jedna z gwiazd drużyny z lat 60-tych XX wieku. Początek sezonu 1969-70 zapowiadał się dla klubu i dla samego Knowlesa znakomicie. Mianowicie po wygraniu pierwszych czterech meczów w sezonie, w których Peter strzelił 3 gole sezon zapowiadał się całkiem dobrze. W ósmej kolejce 6 sierpnia 1969 roku Wolves grali u siebie mecz z Nottingham. Nikt wtedy nie przypuszczał, że dla gracza pukającego do bram reprezentacji Anglii będzie to ostatni mecz w piłkę nożną na profesjonalnym poziomie. Nie aby zdarzyło się w tym meczu coś dramatycznego przyczyna odejścia ze świata piłki nożnej była zupełnie inna. Peter Knowles został Świadkiem Jehowy i we wrześniu 1969 roku rozpoczął działalność kaznodziejską.

środa, 21 lutego 2024

Podróże po piłkarskiej mapie Anglii.

Z historii angielskich klubów, Wigan Athletic.

grafika google

Można rzec jeden z wielu angielskich klubów, który znajduje się raczej w podstaw piramidy jak u jej szczytów. Jednak i tutaj znajdzie się kilka ciekawych historii jak i zawodników.

zdjęcie; www.copafootball.com/
The Latics to klub, który nie awansował na szczebel futbolu zawodowego w Anglii on został wybrany. Wszystko to wynikało z faktu, iż system relegacji z IV ligi i awansów do niej był oparty nie na miejscu w tabeli tylko na głosowaniu klubów. Tym sposobem w roku 1978 do ligi wybrany został Wigan. Gdyby wtedy obowiązywał system awansów to klub pozostałby na piątym poziomie rozgrywkowym w Anglii ponieważ w swojej lidze zajął 2 miejsce. Jednak zwycięzca ligi Boston United nie miał odpowiedniego stadionu dla zawodowego futbolu dlatego w głosowaniu brał udział Wigan. Z pewnością dla zainteresowanych kibiców same wybory było niezwykle interesujące. Brało w nich udział 4 ostatnie kluby z Division Four i Wigan. Pięć klubów, cztery szczęśliwe miejsca. W pierwszej turze status ligowy zachowały York, Rochdale i Hartlepool. Konieczna była druga tura wyborów, w której Wigan pokonał Southport stosunkiem głosów 29 do 20.

zdjęcie; https://m.imdb.com/
Trzeba uczciwie przyznać, iż klub w pełni wykorzystał tę szansę. W latach 2005-2013 grał na poziomie Premier League co chyba jest wystarczającym dowodem na poparcie tezy o sukcesie. Jeżeli komuś byłoby to zbyt mało to myślę, iż zdobycie Pucharu Anglii w 2013 roku ostatecznie rozstrzyga tę kwestię. Choć w finale spotkały się kluby z tego samego poziomu rozgrywkowego to jednak był to kolejny mecz z dziejów starć Dawida z Goliatem. Rywalem Latics był Manchester City i to już z epoki szejków z Aguero, Tevezem, Yaya Toure, Davidem Silvą, Kompanym czy Joe Hartem. Naprzeciwko niech drużyna gdzie nie było gwiazd być może najbardziej zagorzali kibice piłki na wyspach kojarzyć mogą środkowych pomocników Wigan z tego okresu Jamesa McCarthego i Jamesa McArthura. To zestawienie mówi praktycznie wszystko o tym meczu i o tym kto miał w nim prawo wygrać. Choć z przyczyn formalnych nie można zaliczyć tego meczu do spotkań typu giant killers ( drużyna nie ligowa pokonuje drużynę z pierwszych czterech lig) to spoglądając na potencjał klubów jest to jedna z największych sensacji w finałach Pucharu Anglii co najmniej na skalę zwycięstwa Wimbledonu nad Liverpoolem z 1988 roku.

zdjęcie; springfieldparkmemorial.weebly.com

Dla małych klubów a takim z pewnością jest Wigan Athletic dużą rolę odgrywają rozgrywki FA Trophy. W nich klub też potrafił zwyciężać w sezonie 1985 i 1999. Dobrze, że wtedy nastąpiło niewielki polepszenie stanu bhp na stadionach angielskich. Na myśl przychodzi rok 1953, Wigan gra wtedy w Lancashire Combination Leagu. Gra na tyle dobrze, iż zwycięża nawet w tych rozgrywkach. Z tej racji otrzymuje puchar, który jednak nie przetrwa do dzisiejszych czasów. Ponieważ w godzinę po ostatnim domowym meczu na obiekcie Springfield Park wybucha pożar, w którym zniszczeniu uległo to trofeum wraz z wyposażeniem szatni i biur klubowych. W pewien sposób pożar zakończył też dzieje Springfield Park. 24 maja 1999 wandale splądrowali sklepik klubowy i podpalili obiekt. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało a klub przenosił się już na nowy obiekt JJB Stadium.

Gdyby nie przebudowa Wembley to Wigan Athletic byłby posiadaczem swoistego rekordu. Mianowicie grali na tym stadionie w finałach 5 rozgrywek; FA Trophy 1973, FA Cup 2013, 2014, FA Community Shields 2013, Associate Members Cup 1985, 1999, jak również w finale Play- offu Footbal League. Co więcej grali również w finale League Cup jednak ten w 2006 roku odbył się na stadionie Millenium w Cardiff.

Kończąc wątek różnych dziwnych pucharów to dodam jeszcze, że w roku 1955 awansowali do finału Lancashire and Cheshire Floodlight Cup choć sztuczne oświetlenie na ich stadionie zamontowano dopiera w 1966 roku i pierwszym meczem przy zapalonych jupiterach było spotkanie z Crewe Alexandra 19 X 1966 .

W niższych ligach potrafili osiągać niesamowite wyniki choćby w Cherhire League  w sezonie 1934-35 strzelili rywalom łącznie  153 bramki co jak  nietrudno się domyśleć jest ich rekordem do dnia dzisiejszego. Natomiast Jack Roberts strzelił wtedy 46 bramek.

zdjęcie; skysports.com
W sezonie 2017-18 ustanowili rekord 27 czystych kont przez ponad 700 minut bez straconej bramki seria 9 meczów od 12 09 2017 z Charltonem do 17 10 2017 z Gillingam. Bramkarzem, który pomógł w tym osiągnięciu był Jones. Co ciekawe był on w zasadzie rezerwowym golkiperem. Skorzystał z kontuzji ówczesnego numeru jeden Walton. Trzeba przyznać, że nie są to zbyt znane nazwiska. Do tych na siłę można zaliczyć Dana Burna grającego obecnie w Newcastle United.

Ponieważ w samym mieście największą popularnością cieszą się rugbiści to można rzecz, iż odwiecznym problemem klubu była frekwencja. Z reguły jedna z niższych o ile nie najniższa w danej klasie rozgrywkowej. Tym bardziej dziwić może rekord frekwencji na spotkaniu dwóch nie ligowych ( czyli spoza pierwszych 4 lig) drużyn w Anglii. Na mecz 2 rundy Pucharu Anglii z Hereford pofatygowało sią , aż 27526 widzów.

zdjęcie;twitter.com/LaticsOfficial

Wprawdzie najwięcej meczów dla klubu w lidze rozegrał Kevin Langley 317. Jednak ponieważ ogromna część historii Wigan Athletic przypada na czasy gry na niższych poziomach rozgrywkowych dlatego  najwięcej występów w barwach The Latick ma Ian Gillibrand w latach 1967-1978, rozegrał on 621 ligowych i pucharowych meczów dla klubu.

 

Po kolejce V

  zdjęcie; skysports Jak zmierzyć klasę trenera? Czy wystarczającym wyznacznikiem są zdobyte tytuły? Jeżeli trafiasz do najbogatszych klub...