niedziela, 6 września 2026

Przeczytane

 


Christopher Golden „Obcy. Rzeka cierpienia”

Prawdziwe arcydzieło literatury. Powieść, którą czyta się jednym tchem. Po jej lekturze już nic nie będzie takie samo. No dobrze to żart. Choć nie lubię takiego określenia jak literatura klasy B to obiektywnie trzeba tę książkę ją tam umieścić. Nie lubię tego określenia, bo z mojej perspektywy sztuką jest napisanie książki z wartką narracją, którą czyta się bardzo sprawnie. Choć trzeba brać pod uwagę fakt, iż ja w tej sprawie jestem skrajnie nieobiektywny. Wynika to z faktu takiego, że powieść Goldena toczy się w uniwersum Obcego. Muszę uczciwie przyznać, że uniwersum to w ostatnim czasie pokonało uniwersum Gwiezdnych Wojen w mojej głowie. Dla porządku tylko dodam, że nie chodzi o Camusa. Ten obcy został wykreowany na ekranach kinowych przez Ridleya Scotta. Jak to już w tym świecie jest sukces projektu zaowocował jego kontynuacją. Doczekaliśmy się nawet serialu swoją drogą mającego przez większość odcinków super klimat ale poprzez ostatni odcinek w zasadzie nie nadającego się do oglądania.

Powieść „Obcy. Rzeka cierpienia” wypełnia lukę pomiędzy odnalezieniem kapsuły ratunkowej z Ripley a momentem wysłania misji ratunkowej na planetę LV-426 z Ripley na pokładzie. Tutaj wrócę do początku, nie sądzę by po tę pozycję sięgnął ktoś przypadkowy. Dlatego też należą się wyrazy szacunku dla autora za to, że choć wiemy jak skończy się historia to nie można oderwać się od lektury. Tak to tylko spin-off jednak dodający szczegółów do tego uniwersum. A czy tego nie chcą fani?

sobota, 5 września 2026

Półka z płytami

 


The The „Odyssey” e.a.r@music 2025

The The to zawsze był zespół Matta Johnsona, teraz jeszcze bardziej bo tylko w dwóch utworach 2 i 18 występuje jeszcze ktoś inny ( Gillan Glover na wokalu i Barrie Cadogan na gitarze). Sama płyta jest soundtrackiem do filmu „Odyssey”. Co ciekawe reżyserem tegoż filmu jest brat Matta, Gerard. Film wnosząc  zarówno z muzyki zawartej na cd jak i dodanej do niego niezwykle bogatej książeczki bo liczącej 84 strony nie należy do komedii. Znakomicie ilustruje to muzyka. Jest ona zasadniczo odmienna od tej z jakiej znamy zespól The The. Tutaj mamy do czynienia głownie z plamami dźwięków. Zapewne dla większości słuchaczy są one irytujące. Jednak ja nazwałbym je inaczej, są intrygujące. Kreują ciężki nastrój listopadowego chmurnego, deszczowego zmierzchu. Nie ma tutaj nadziei na poprawę pogody. Z tego klimatu wyłamują się trochę te wspomniane już przeze mnie utwory 2 i 18. Są one utrzymane w charakterystycznym dla twórczości Matta Johnsona brzmieniu i w pewien sposób tworzą klamrę na tym bardzo ciekawym albumie.

Lista utworów;

1.1. Odyssey
1.2. Unrequited
1.3. Concrete Mornings
1.4. Blow Back
1.5. Fallen Angel
1.6. Silent Presence
1.7. Heavy Weather
1.8. Scent of Valhalla
1.9. Mind Wipe
1.10. Beyond Wrong
1.11. Miss Remembered
1.12. Echoes
1.13. Hidden Impulse
1.14. Friday
1.15. The Presence is Silencing
1.16. Uninvited
1.17. Valhalla
1.18. Live & Let Live
1.19. Voyager

Przeczytane

  Christopher Golden „Obcy. Rzeka cierpienia” Prawdziwe arcydzieło literatury. Powieść, którą czyta się jednym tchem. Po jej lekturze ...