Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 września 2026

Półka z płytami

 


Tribe After Tribe „Enchanted Entrance” Noize Factor 2002

Dawno, dawno temu ukazywały się gazety. W nich znajdowały się różnego rodzaju dodatki np. płyty cd. Na nich znajdowała się muzyka „różna i różniasta”, że pozwolę sobie przywołać cytat z mistrza muzycznego mikrofonu Piotra Kaczkowskiego. Co więcej w sklepach RTVAD kilka rzędów zajmowały stoiska z płytami. Tym sposobem stałem się posiadaczem tego albumu. W sumie to dawno nie było znowu tak dawno bo wszystko rozegrało się w roku 2002.

Album otwiera nerwowa, dzika kompozycja „100 000”. Nie często słucham rocka alternatywnego ale ten album ma to coś w sobie, że regularnie wracam do niego. „Loud And Clear” jest bardziej rockowy, ewidentnie słychać naleciałości U2 jednak przykuwa on swoją atmosferą uwagę słuchacza. „Island” gniecie ciężarem „przybrudzonego” basu i perkusji, trudny klaustrofobiczny utwór. Kolejny na płycie utwór „Tunguska” to charakterystyczny dla rocka alternatywnego miks różnych dźwięków tutaj w tym dojmującym ciężkim brzmieniu, które charakteryzuje zespół na tej płycie. Następny „Eloise” również wpisuje się w ten schemat, ostre gitary, ciężkie brzmienie sekcji rytmicznej a wszystko to w charakterystycznym „brudnym” brzmieniu. Po tej dawce hałasu czeka na nas muzyczny odpoczynek. „Merry Round Ago” to w pewien sposób kompozycja transowa, dające chwilę odetchnienia od tej muzycznej ściany dźwięków. Kompozycja „Tabla Rosa” zaczyna się dość spokojnie by w drugiej jej część i przejść w transowe mocne dźwięki. „Burn” jakoś specjalnie nie rozpala ognia i tym sposobem dochodzimy do kończącego album „War Sheik”. Jak na standardy tej płyty spokojny utwór utrzymany w konwencji rocka alternatywnego.

Niby nic nadzwyczajnego, 3 dobre utwory, 3 mające potencjał i 4 wypełniacze a jednak całość powoduje, że jeszcze nie raz wrócę do tej płyty.

 

Lista utworów;

100 000 3:38
Loud And Clear 6:21
Island 4:12
Tunguska 4:47
Eloise 4:02
Merry Round Ago 5:04
Drowning Pieces 4:15
Tabla Rosa 4:44
Burn 4:39
War Sheik 4:20

sobota, 5 września 2026

Półka z płytami

 


The The „Odyssey” e.a.r@music 2025

The The to zawsze był zespół Matta Johnsona, teraz jeszcze bardziej bo tylko w dwóch utworach 2 i 18 występuje jeszcze ktoś inny ( Gillan Glover na wokalu i Barrie Cadogan na gitarze). Sama płyta jest soundtrackiem do filmu „Odyssey”. Co ciekawe reżyserem tegoż filmu jest brat Matta, Gerard. Film wnosząc  zarówno z muzyki zawartej na cd jak i dodanej do niego niezwykle bogatej książeczki bo liczącej 84 strony nie należy do komedii. Znakomicie ilustruje to muzyka. Jest ona zasadniczo odmienna od tej z jakiej znamy zespól The The. Tutaj mamy do czynienia głownie z plamami dźwięków. Zapewne dla większości słuchaczy są one irytujące. Jednak ja nazwałbym je inaczej, są intrygujące. Kreują ciężki nastrój listopadowego chmurnego, deszczowego zmierzchu. Nie ma tutaj nadziei na poprawę pogody. Z tego klimatu wyłamują się trochę te wspomniane już przeze mnie utwory 2 i 18. Są one utrzymane w charakterystycznym dla twórczości Matta Johnsona brzmieniu i w pewien sposób tworzą klamrę na tym bardzo ciekawym albumie.

Lista utworów;

1.1. Odyssey
1.2. Unrequited
1.3. Concrete Mornings
1.4. Blow Back
1.5. Fallen Angel
1.6. Silent Presence
1.7. Heavy Weather
1.8. Scent of Valhalla
1.9. Mind Wipe
1.10. Beyond Wrong
1.11. Miss Remembered
1.12. Echoes
1.13. Hidden Impulse
1.14. Friday
1.15. The Presence is Silencing
1.16. Uninvited
1.17. Valhalla
1.18. Live & Let Live
1.19. Voyager

sobota, 29 sierpnia 2026

Półka z płytami.

 

Hexvessel „When We Are Death” Century Media 2016

Pierwszy utwór „Transparent Eyeball” jest dobrą ilustrację tej płyty. Niby nic ciekawego, sztampowy rockowy utwór, przeplatany jednak ciekawym refrenem oraz wplecionym w całość onirycznym fragmentem jakby wywodzącym się z innej rzeczywistości. Poniekąd cała ta płyta jest z takiej rzeczywistości. Dziesięć lat temu może czasy dla fizycznych wydawnictw były odrobinę lepsze ale nie, aż tak by wydawać tak okazałe od strony graficznej wydawnictwa.  Jego rozmach jest pierwszą naszą refleksją gdy na nie spoglądamy. Nutka żalu pojawia się u człowieka gdy wspomni sobie jak wykonawcy traktowali „swoich” fanów w latach 80 i 90-tych. Zwykłe jewel case i 4 stronicowa książeczka. Dlatego ten pozamuzyczny element trzeba docenić. Od trzeciej kompozycji „Cosmic Truth” zaczyna się wszystko co najlepsze na płycie. Coś w rodzaju folk rocka połączonego z melancholią. Piękne natchnione chwile. Poznając tę grupę ze zdumieniem odkryłem, że grają oni obecnie black metal. Z drugiej strony droga od wielbienia danych bogów do wielbienia bogów black metalu nie jest chyba zbyt daleka. Dobrze, że tutaj mamy jeszcze do czynienia z rockowo- folkowym wcieleniem Hexvessel. Dającym wiele radości słuchającym.

Lista utworów;

1 Transparent Eyeball
2 Earth Over Us
3 Cosmic Truth
4 When I'm Dead
5 Mirror Boy
6 Drugged Up On The Universe
7 Teeth Of The Mountain
8 Green Gold
9 Mushroom Spirit Doors
10 Hunter's Prayer

sobota, 22 sierpnia 2026

Półka z płytami

 


Archive „Glass Minds” PIAS Records 2026

Trudno jest stworzyć kolejne dzieło na miarę ” You All Look the Same to Me” tym niemniej najnowsza płyta Archive jest dziełem, za które zespół nie musi się wstydzić. W porównaniu z przywołanym albumem odnoszę wrażenie, że grupa jeszcze bardziej wymyka się klasyfikacjom gatunkowym. Jasne nadal najważniejsze są instrumenty klawiszowe ale utwory przybierają najróżniejsze „barwy”. Od rockowych kompozycji płyta płynnie przechodzi do ambientu by po chwili znaleźć się w okowach elektroniki. Artyści nie boją się zahaczyć o rejony hiphopu. Patrząc na te 12 kompozycji jakie znalazły się na „Glass Minds” 7 zaliczam do dobrych. We fragmentach dwie kompozycje „Look At Us” i „So Far From Losing You” mają to za co chyba najbardziej cenię grupę. To poczucie, że za chwilę wzleci się wraz z dźwiękami do nieziemskiego świata. Niewiele grup potrafi coś takiego wyczarować. I choć jak już wspomniałem nie jest to najwybitniejsze dzieło grupy to warto dać się uwieść tym dźwiękom.

Lista utworów;

1.Broken Bits
2.Glass Minds
3.Patterns 
4.Look At Us
5.When You’re This Down
6.So Far From Losing You
7.Wake Up Strange 
8.City Walls
9.The Love The Light
10.Shine Out Power
11.Heads Are Gonna Roll
12.Where I Am

sobota, 1 sierpnia 2026

Półka z płytami

 

Wytch Hazel V „Lamencacions” Metal Blade Records 2025

Wszystko na tej płycie jest retro. Począwszy od fizycznej płyty, któż dzisiaj takie wydaje. Ten rycerz na okładce a zwłaszcza muzyka są zdecydowanie past jak future, co jest ogromną zaletą tego wydawnictwa. Otrzymujemy na nim mieszankę hard rocka z odrobiną heavy metalu. To wszystko w lekko folk rockowym sosie. Całość daje 45 minut dobrej muzyki. Muzyki prawie dzisiaj nie granej. Z ładnymi solówkami, rockowym śpiewem, fragmentami nadającą się do nucenia a na dodatek z unoszącą się gdzieś nad nią odrobiną melancholii. Zamiast wskazać najlepsze utwory zacznę od najsłabszego „Elements” takiego wypełniacza który jednym uchem wpada, drugim wypada. Jednak na 10 kompozycji zawartych na tym albumie jest to wyjątek. Reszta trzyma solidny poziom i warta jest uważnego przesłuchania. Na koniec otrzymujemy połączony „Heavy Load i Healing Power” zdecydowanie najlepszy moment na tej płycie.

Lista utworów;

1.I Lament 04:11
2.Run The Race 04:58
3.The Citadel 05:09
4.Elements 04:33 
5.The Demon Within 04:26
6.Racing Forwards 04:13
7.Elixir 01:41
8.Woven 04:50
9.Heavy Load 04:42
10.Healing Power 06:22 

 

Skład;

Colin Hendra gitara, wokal
Alex Haslam   gitara
Andy Shackleton  bass
Aaron Hay  perkusja

Po kolejce V

  zdjęcie; skysports Jak zmierzyć klasę trenera? Czy wystarczającym wyznacznikiem są zdobyte tytuły? Jeżeli trafiasz do najbogatszych klub...