niedziela, 18 maja 2025

Przeczytane

 

Andrzej Andrysiak „Lokalsi. Nieoficjalna historia pewnego samorządu”.

 „Jedno z tych pięknych miast
Co dzień piwo, co pół roku cyrk
Na ulicy zapytałem w nim
Co się stało z …”

To początek słów w jednego z najbardziej wstrząsających utworów w historii polskiej muzyki rockowej. Słowa te mogłyby być również mottem opowieści Andrysiaka o Radomsku. W dawnych czasach gdy do edukacji podchodzono solidnie na studiach miałem przedmiot dotyczący analizy źródeł. Wiem dzięki temu oraz doświadczeniu życiowemu, iż opieranie osądu na podstawie jednego źródła jest nad wyraz niebezpieczne. Wyciąganie z jednostkowego przypadku wniosków ogólnych również. Jednak nie mogę opędzić się od natrętnej myśli, iż Andrysiak swoją książką – reportażem trafił w punkt. Szczególnie w mniejszych miastach mechanizmy ukazane przez niego wydają się wręcz modelowe. Po pierwsze głównym kryterium podziałów „politycznych” jest kwestia przynależności do takiego bądź innego środowiska towarzysko – biznesowego. Dla niego władza w samorządzie jest tylko kolejnym narzędziem do zarabiania pieniędzy. Cała reszta jest dla naiwnych.

Po drugie ten quasi mafijny system  gdzie o naszych dbamy a wrogów zwalczamy. Jeżeli jesteś wierny to możesz być jednocześnie mierny a biedy cierpieć nie będziesz. Miało to fundamentalne znaczenie zwłaszcza do 2005 roku gdy jedną z zapomnianych plag gnębiących Polskę było strukturalne bezrobocie. Takie miast jak Radomsko mogą wręcz uchodzić za wzorcowy model takiego zjawiska. Tak więc zaczepienie się w instytucjach samorządowych dawało minimalną stabilizację życiową. Co politykom dawało do ręki straszny środek nacisku z którego oczywiście ochoczo korzystali.

Po trzecie wszelkie procedury są tylko po to by móc je obejść. Ponieważ w zdecydowanej większości przypadków lokalne media są na garnuszku samorządu to nie ma obaw, iż takie sprawy przebiją się do świadomości społecznej. Choć trzeba uczciwie przyznać, iż pojawienie się mediów społecznościowych choć trochę rozbiło ten system. Jednak nawet to nie specjalnie zmieniło życia samorządu a przynajmniej w Radomsku. Wejście do lokalnej polityki tego niszczącego duopolu tylko umocniło te patologie.

Andrysiak zdecydowanie przeciwstawia się dominujące w życiu publicznym narracji mówiącej o tym, iż samorząd jest jednym z największych sukcesów polskiej transformacji po 1989 roku. Niestety przykłady zawarte w książce ale również te dostępne w domenie publicznej ( choćby toalety po 700tys czy ławki po 300 tys, zasiadanie w radach nadzorczych miejskich spółek w innych miastach) potwierdzają tylko tę diagnozę. I obawiam się tylko, że dobrze działające samorządy gdzie nie dochodzi do tego typu patologii opisanych w książce są tylko wyjątkiem a nie regułą naszej samorządowej rzeczywistości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Półka z płytami

  TRK Project „Odyssey9999” LynxMusic 2025 Reedycja wydanej zaledwie dwa lata wcześnie płyty projektu Ryszarda Kramarskiego zabiera na...