Henryk Biegeleisen „ U kolebki, przed ołtarzem, nad mogiłą”.
Reprint książki wydanej oryginalnie w roku 1929 we Lwowie a dotyczącej obyczajów jakie towarzyszyły ludziom na świecie. Wbrew tytułowi zainteresowania autora nie ograniczają się tylko do tych trzech jakże ważnych momentów w życiu człowieka.
Biegeleisen dokonuje w swojej prawie sześciuset stronicowej pracy próby zebrania najróżniejszych zwyczajów jakie towarzyszyły człowiekowi. Bardzo często autor wskazuje na prehistoryczne początki różnorakich przesądów funkcjonujących jeszcze w XX wieku. Ba niektóre echa tych przesądów widoczne są nawet w XXI wieku.
Lektura jest fascynującą podróżą po świecie, którego już nie ma choć jak już wspominałem jego pozostałości trwają do współczesności ( choćby powiedzenie do trzech razy sztuka, które ma swój początek w przeświadczeniu o wyjątkowym znaczeniu liczby 9 i jej dzielników).
Czytając tę książkę początkowo nie mogłem powstrzymać się od rozbawienia przy różnego rodzaju opisach obyczajów, przesądów jakie towarzyszyły ludziom. Bo czyż nie jest to uzasadniona reakcja na opisy wywieszania końskich łbów na płotach przeciwko gąsienicom i szkodliwym owadom. Jaki związek stał za tym przeświadczeniem to w pewien sposób fascynująca sprawa. Podobnie można reagować na właściwości żelaza, odpędza złe duchy, leczy a także odpędza chmury tutaj poprzez odwrócenie na „drugą stronę” bron a gradu można się ustrzec wyrzucając na dwór siekierę takie przekonania mieli ludzie 200 lat temu.
Oczywiście wiele z różnych przesądów miało jakieś uzasadnienie. Choćby cześć jaką darzono piejącego kura. Jeżeli chwilę się zastanowić i uzmysłowić sobie, że pieje on zapowiadając świt to w czasach gdy nie było zegarów, jak również praktycznie lamp to ten zwiastun światła i dnia cieszył się zasłużoną estymą.
Wiele ciekawych przykładów przesądów, wierzeń i przekonań znajduje się na kartach książki. W świecie opisywanym przez autora choroba i śmierć były rzeczami powszechnymi. Dlatego niespecjalnie dziwi fakt, że starano się w najróżniejszy sposób przed tego typu rzeczami zabezpieczyć. Choć sposoby mogą wywoływać przywołany już uśmiech. Uważano np., że na jajko można przenieść chorobę.
Tutaj dochodzimy do drugiego etapu w lekturze gdy śmiech zamienia się w pewnego rodzaju przerażenie. Nie nad tymi zwyczajami choć jakże okrutnymi czasami ( zostawianie zimą śmiertelnie chorych dzieci pod progiem aby się nie męczyło) ale światem w którym one występowały. Praktycznie w dawnych czasach aby przeżyć trzeba było utrzymywać przynajmniej poprawne relacje ze wspólnotą. Tak więc wyobraźmy sobie, że przyszło nam żyć w tamtym świecie, uważamy wiele z tych zwyczajów za dziwne ale praktycznie nie jesteśmy w stanie się im przeciwstawić. Wiem większość ludzi podchodzi dzisiaj bezrefleksyjnie do rzeczywistości i tak było też w przeszłości. Jednak o ile łatwiej mają dzisiaj wszyscy ci, którzy tę rzeczywistość kontestują. Nasi przodkowie nie mieli takiego komfortu. Jeżeli rzeczą powszechnie akceptowaną było to, że woda jako żywioł święty odrzuca od siebie zło. To skoro oskarżona o czary kobieta nie tonęła to znaczy że jest czarownicą. To że nie tonęła bo różnego rodzaju koszule, spódnice trzymały ją na wodzie to nikomu do głowy nie przyszło a nawet jak przyszło to lepiej te wątpliwości było zachować dla siebie.Fascynująca lektura pozwalająca wejrzeć w mentalność ludu głównie z obszarów dawnej Rzeczypospolitej choć nie tylko. Świata w, którym prawie wszystkie gesty, czynności miały znaczenie a siły przyrody oraz zwierzęta traktowane były z nabożną czcią. Jak już wspominałem niby tego świata już nie ma ale choćby do dzisiaj uczy się dzieci tego by nie pokazywały palcem. Zachęcam do lektury by znaleźć odpowiedź dlaczego pokazywanie palcem było uważane za rzecz niebezpieczną. Na to i wiele innych pytań dotyczących zachowań człowieka dawniej a w wielu kwestiach również i dzisiaj znajdziemy odpowiedzi w tej fascynującej lekturze.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz