Andrzej Friszke „Czekanie na rewolucję. Komuniści w II Rzeczypospolitej 1921-1926”.
Drugi tom dziejów komunizmu w Polsce jak sugeruje podtytuł przenosi nas do I połowy lat 20-tych XX. Ponownie ( jak przy pierwszej części) należy podkreślić warsztat autora. Nie ukrywa on swoich socjalistycznych sympatii jednak w narracji kieruje się prawdą historyczną. Można rzecz, iż książka ta jest wzorcem pracy historycznej.
W pewien sposób zrozumiałe są ramy czasowe pracy. Rok 1921 to pierwszy rok końca wojny polsko-rosyjskiej, która wbrew nadziejom i działaniom komunistów przyniosła Polsce niepodległość, grzebiąc ich plany przyłączenia Polski do Rosji Sowieckiej. Natomiast rok 1926 to rok zamachu majowego, który nie tylko kończy krótki epizod demokracji w Polsce ale również kończy nadzieje komunistów na wywołanie rewolucji.
Tym niemniej z punktu widzenia „bohatera” książki najważniejsze wydaje się to co wydarzyło się w związku z II zjazdem Komunistycznej Partii Robotniczej Polski ( taką nazwą posługiwali się wtedy komuniści). Dlaczego tak sądzę? Ponieważ wtedy po raz ostatni do czasów sporu Gomułki ze Stalinem o tempo kolektywizacji rolnictwa w Polsce, komuniści działający na ziemiach polskich sprzeciwili się woli Moskwy. Tzw grupa 3W ( Warski, Koszutska, Horowitz) miała odmienne od Kominternu zdanie na temat m.in. frontu ludowego oraz sposobów w jaki ma dojść do wprowadzenia komunizmu w Polsce. Na tyle na ile pozwalają na to źródła ( prawie wszyscy uczestnicy tamtych wydarzeń niezależnie od tego jakie zajęli wtedy stanowisko zginęli w ramach stalinowskich czystek a archiwa Kominternu są niedostępne ponieważ znajdują się w Moskwie) Friszke opisał w jaki sposób złamana została „polska” partia. Jak zwyciężyła doktryna obowiązująca do upadku Rosji Sowieckiej, że w ruchu komunistycznym to Moskwa zawsze ma rację. Ta rozprawa na razie bezkrwawa była też pierwszym pokazem mocy Stalina i pochodną jego walki z Trockim.
Ponurym chichotem historii jest to, iż prawie wszyscy uczestnicy tamtych wydarzeń niezależnie od prezentowanych wtedy stanowisk łącznie z Zinowiewem czy Leńskim położyli w latach 30-tych głowę pod stalinowski topór. Trudno czytając i znając co robili żałować tego co ich spotkało.
Przedstawiając losy partii komunistycznej w tym okresie nie sposób się nie zgodzić z konkluzją autora „aktywność komunistów miała znaczenie jako rodzaj dywersji przeciw państwu, groźnej, bo wspieranej przez Rosję Sowiecką”. Na kartach swojej książki w pełni Friszke udowadnia te wnioski. Zawsze przeciwko Polsce zawsze przy Rosji można by dopisać do dziejów komunizmu w Polsce. Finansowana za pieniądze moskiewskie nigdy nie postawiła kwestii Polski powyżej Moskwy.
Dlaczego tak było? Autor nie odpowiada na to pytanie wprost. Wiele natomiast w tym zakresie można wyciągnąć wniosków z tych fragmentów gdzie autor przedstawia skład socjologiczne tej partii. Niewielka ilość Polaków a jeżeli już to jako „masy” członkowskie przy jednoczesnej nad reprezentatywność mniejszości narodowych. Zwłaszcza wobec Żydów widać jak groźne jest wyobcowanie z własnej kultury. „Wielu Żydów, w szczególności przodujących w tendencjach polonizacyjnych inteligentów, popadło w stan zawieszenia między socjalnym uprzywilejowaniem a narodowościową dyskryminacją, między kulturą, z którą przerwało się związki, a grupą do której się aspiruje, ale drzwi do niej pozostają zamknięte”.
Abstrahując od realiów II Rzeczypospolitej niezwykle uniwersalny mechanizm wszelkiej maści radykałów, którzy chcą burzyć zastany świat. Wracając do KPRP jej przywódcy nigdy nie czuli związków z Polską co ostatecznie ułatwiło im całkowite złączenie interesów komunistycznych z interesem Moskwy.Partia komunistyczna nie tylko była wroga państwu polskiemu w jakiejkolwiek formie ale los ludności zamieszkującej „ten kraj” był jej praktycznie całkowicie obcy. Niezwykle w tym kontekście trafna jest konkluzja autora po analizie dyskusji na II zjeździe KPRP. W dyskusjach brak rozważań na temat „co na projektowanej rewolucji mieli zyskać Polacy? Co zyskałaby polska klasa robotnicza. Przez wiele dni trwania Zjazdu ani razu nie postawiono tego problemu”.
Jeszcze na koniec drobny wątek dotyczący wolności słowa, szerzej wolności dyskusji. Ten dylemat po likwidacji Kronsztadu rozstrzygnięto w partii komunistycznej raz na zawsze poprzez zlikwidowanie „prawa do dyskusji i przedstawiania alternatyw, gdyż wahania pomagają wrogom klasowym rewolucji proletariackiej”. Niestety odnoszę wrażenie, że gdyby wyrzucić z tego cytatu słowa rewolucji proletariackiej i zastąpić je np. globalnym ociepleniem to wiele osób by się z tym komunistycznym sposobem myślenia zgodziło. Warto w tym miejscu przywołać cytat Lippmanna „Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele.
Niezwykle interesująca książką będąca nie tylko obrazem funkcjonowanie partii komunistycznej w Polsce ale również życia politycznego w latach 1921-26 zwłaszcza w Polsce ale i również w światowym ruchu komunistycznym.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz