niedziela, 14 grudnia 2025

Przeczytane

 

Cezary Łazarewicz „ Na Szewskiej. Sprawa Stanisława Pyjasa”

Trudno zakładać by do tego typu literaturą zaczytywali się czytelnicy, którzy nie słyszeli o sprawie Pyjasa. Jednak zakładając upływ czasu może się i tacy zdarzyć. Tak więc nie będę tutaj spoilerować na czym polega i czym zakończy się ta sprawa.

W takiej sytuacji dość powszechnej wiedzy na temat jaki porusza książka na tym większe słowa uznania zasługuje autor. Stworzył on książkę, która choć jest pewnego rodzaju reportażem śledczym to czyta się ją jak najlepszy thriller. I to w sytuacji gdy wie się całkiem sporo o tej sprawie. To ogromna umiejętność. W pewien sposób nawet powód do pewnego rodzaju zazdrość odnośnie kunsztu pisarskiego autora.

Choć sprawa jest znana to czy bohaterowie również? Zwłaszcza główny bohater? Może w tym tkwi tajemnica dlaczego ta książka jest tak fascynująca, że autor potrafi pokazać nam konkretnych ludzi. W największym stopniu dotyczy to rzecz jasna Pyjasa ale również ukazanie postaci „Ketmana” wnosi wiele do sprawy jak i do rozważań nad ludzką naturą. Choć są to dwie wiodące postacie to również inni czy to ważniejsi czy mniej ważni uczestnicy tej sprawy ukazani są jako ludzi z krwi i kości.

Chyba w tym tkwi główna siła tej książki ukazująca pozorność rzeczywistości potrafiąca dotrzeć do wnętrza człowieka.

Jakżeż wstrząsające są słowa „ Dopiero teraz, w czasie tej podróży, uświadomiłem sobie, jak jestem samotny (…). Nie mam nikogo, do kogo chciałbym napisać list, widokówkę, nikogo, komu chciałbym coś przekazać z tego, co spotykam, co myślę, co przeżywam. Jestem samotny nawet wewnętrznie, bo nie ma we mnie tego drugiego, który byłby świadkiem, krytykiem, rozmówcą. Nie ma tej wewnętrznej aktywności. Biernie przeżywam to, co płynie dookoła, pozostając obojętnym widzem, kimś, kto daje unosić się przez nurt rzeki wydarzeń, doświadcza bezwiednie”. Pisze to człowiek, który cytując słowa utworu „Alien” TSA „żył w ryczącym tłumie ludzi”. Może właśnie dlatego był taki samotny i może dlatego nikt z jego przyjaciół (?), znajomych, osób z którymi się spotykał nie potrafił dostrzec tego osamotnienia.

Jak nietuzinkową postacią był główny bohater książki najlepiej świadczy fragment jego przemyśleń dotyczących Zachodu. Tej w polskiej mentalności krainy miodem i mlekiem płynącej. „Ciągle mówią i piszą, że musimy gospodarczo doścignąć Zachód, musimy osiągnąć ten sam standard życia, jaki tam osiągnięto. Aby to osiągnąć, musimy mieć odpowiednie kadry. Należy więc kształcić matematyków i fizyków. A ja twierdzę, że mamy niedobór humanistów, dobrych humanistów, takich co mają własny model życia i moc czynienia go atrakcyjnym dla innych, a nie takich, co tylko teoretyzują. (…) Wciąż podtyka się ludziom marzenia o takim standardzie życia jaki jest na Zachodzie. Zapomina się jednak, że tam jest nie tylko luksus, ale i hippisi, narkomania czy inwazja seksu.” Napisane to jest prawie 50 lat temu a jak oddaje ducha dzisiejszego Zachodu.

Wreszcie jeszcze jeden atut tej książki. Pokazanie jak niektóre kariery były przez sprawę Pyjasa niszczone. Natomiast inni wręcz przeciwnie zrobili z niej pewnego rodzaju motyw przewodni swojej działalności w przestrzeni publicznej. Odsłania ona w ten sposób bardzo specyficzny dla Polski model awansu społecznego.

Pisze autor o roku 1989 „Przewodniczącym Komitetu w Krakowie został wybrany profesor Zygmunt Kolenda, a jedną z wolontariuszek była jego córka Katarzyna – absolwentka polonistyki na UJ, marząca o pracy dziennikarskiej”. Jeżeli urodziłeś się w odpowiedniej rodzinie to nic nie stało przed twoimi marzeniami, ba można było zostać nawet dziennikarką wybitną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Półka z płytami

  TRK Project „Odyssey9999” LynxMusic 2025 Reedycja wydanej zaledwie dwa lata wcześnie płyty projektu Ryszarda Kramarskiego zabiera na...