środa, 25 lutego 2026

Igrzyska, Igrzyska i po Igrzyskach.

 


Pierwsza sprawą na jaką warto zwrócić uwagę to ogrom odległości pomiędzy poszczególnymi arenami a co za tym idzie wyzwań logistycznych związanych z kibicowaniem sportowcom na Igrzyskach.


Oczywiście gdybym dysponował nieograniczonym budżetem może wszystko byłoby łatwiejsze ale na noclegi w Cortinie ( 10tys zł za dobę ) to mnie po pierwsze nie stać a po drugie nie zapłaciłbym takich pieniędzy bo to najzwyklejsze w świecie zdzierstwo.  O mało przez te ceny w ogóle bym z pomysłu wyjazdu zrezygnował. Tak więc wszystko trzeba było tak zaplanować aby zamknąć się w rozsądnym budżecie. By tak było noclegi musiały być oddalone od miejsc zawodów. Te odległości wynosiły od 1 do 1,5 h. Taki wybór powodował, że trzeba było doliczyć czas na dojazdy. Z dotarciem już na sam stadion wynosiło to minimum 2 h. Do tego same zawody oraz powrót. Średnio można liczyć, że było to około 8 godzin. Tym niemniej gdyby ktoś mnie zapytał, czy nie wygodniej było obejrzeć IO w telewizji to odparłbym, że warto było to wszystko zobaczyć na własne oczy.

Co zapamiętam z IO. Niewątpliwie mecz Kanady. Obejrzenie ich na żywo to jedno z marzeń jakich nie śmiałem mieć nawet w najbardziej bujnej wyobraźni. W jednym miejscy tylu najwybitniejszych zawodników; McDavid, McKinnon, Makar, Crosby w zasadzie można by wymienić całą ich kadrę. To tak jakby w jednej drużynie piłkarskiej grało jednocześnie 5 najlepszych piłkarzy świata. I nie miało tutaj znaczenia, że widziałem mecz z Francją, który tak po prawdzie o niczym w turnieju nie decydował.

Swoją drogą sport jest dlatego taki emocjonujący, że jest nieprzewidywalny. Przecież będąc lepszymi przegrali w finale z USA i to jeszcze w takich okolicznościach. Wielce żałuję, że już pewnie więcej nie będę na meczu hokeja. Nie tylko dlatego, że jest to najbardziej dynamiczna gra na świecie ale również ma niezwykłą atmosferę na trybunach. Atmosferę zabawy wszystkich kibiców. Coś czego na boiskach piłkarskich się nie doświadcza.

 
 

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem były dla mnie skoki narciarskie. Wiele lat temu przestałem śledzić zawody w tej dyscyplinie. Może ze 3 zawodników potrafiłbym wymienić. Jednak stanie na zeskoku i możliwość obserwowanie ich lotów jest całkiem innym przeżyciem jak śledzenie tego na ekranie telewizora. Dodatkowo okoliczności tzn. zdobycie medalu w tej śnieżycy robiły wrażenie. Swoją drogą o fakcie tym dowiedziałem się niejako w toalecie. Stojąc przez cały konkurs w pierwszym rzędzie nie mogłem nigdzie pójść by nie stracić tak dobrego miejsca, tuż przy przechodzących skoczkach. Tak więc po tym nieudanym skoku Tomasiaka udałem się zziębnięty do toalety. Jak już z niej wyszedłem to idę po herbatę i widzę cieszących się Polaków. Pytam co się stało a oni, że odwołali 3 serię i mamy srebrny medal.

 

 

Czymś co pozostanie na długo w mojej pamięci to niewątpliwie atmosfera zawodów. To, że kibicowało się generalnie wszystkim zawodnikom. Same zawody były oczywiście najważniejsze ale przed nimi czy w czasie przerw zabawa poprzez karaoke czy freez umilała czas spędzony na trybunach. To rzecz, którą można by przenieść na inne areny ale sam zdaję sobie sprawę z tego, że jest to nierealne.

 

Pochwalę się również występem przed kamerami telewizji. Wprawdzie kazachskiej ale gdzieś trzeba stawiać pierwsze kroki. Reporterka zagadała mnie po angielsku, jak umiałem tak odpowiedziałem ale zaznaczyłem, że może mnie również spytać po rosyjsku ponieważ „niemnożko” też mówię w tym języku. Jak przyszło do rozmowy to była ona po rosyjsku co jak sądzę dużo mówi o moim angielskim.


W trakcie zawodów a zwłaszcza gdy podróżowałem na nie lub z nich przyszła mi do głowy nowatorska myśl. Mianowicie organizatorzy powinni wynagradzać kibiców. Przecież rywalizacja przy pustych trybunach czy trasach jest mniej efektowna i przyciąga mniej telewidzów. Tak więc kibice są integralną częścią widowiska. Ponoszą przy tym znaczne koszty i nie chodzi tutaj tylko o cenę biletów. Chodzi o ilość czasu jaką trzeba poświęcić by być na widowni. Postaram się udowodnić to na przykładzie zawodów w biathlonie, trwały one ( sprint kobiet ) około 1,5 h. Ponieważ miejsca na trybunach nie były numerowane to aby mieć jakieś dobre miejsce trzeba zjawić się na nich w miarę wcześnie. Z reguły na zawody wpuszczali na 2 h przed ich rozpoczęciem. Jednak na miejsce w zasadzie można było dotrzeć tylko komunikacją zbiorową zabierająca z wyznaczonych parkingów. Tak więc by zdążyć, na zawody które rozpoczynały się o 14:45 wyruszyłem  chwilę po 9. Po około godzinie jazdy samochodem dotarłem do parkingu. Tam przesiadka do autobusu, który zawiózł widzów w pobliże stadionu. Dalej na piechotę i czekanie na otwarcie bramek, kontrolę, etc. Ponieważ zostałem po zawodach na uroczystość dekoracji to droga powrotna zaczęła się około 16:15. Zanim dotarłem do autobusów, odstałem w kolejce i wsiadłem do auta było w okolicach 19. A to nie koniec podróży trzeba jeszcze dotrzeć do hotelu.

Tego typu poświęcenie powinno być przez organizatorów docenione i wynagrodzone. No ale to fantazja jeszcze bardziej absurdalna jak marzenia sprzed 50 laty, że zobaczę na własne oczy największe gwiazdy Igrzysk Olimpijskich. 

Taka ciekawostka większość parkingów wysypana była trocinami.
Trybuny podczas sprintu w narciarstwie klasycznym.
Największa gwiazda Igrzysk Olimpijskich - Johannes Klaebo. Tutaj zdobywa 5 złoty medal. Łącznie zgromadził ich 6
Kibice w drodze do autobusów, które rozwiozą ich na parkingi.

Kibice czekający na wpuszczenie do hali na mecz Kanada - Francja. Pilnuje ich 3 stewardów i taśma.


 

 



 


 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Igrzyska, Igrzyska i po Igrzyskach.

  Pierwsza sprawą na jaką warto zwrócić uwagę to ogrom odległości pomiędzy poszczególnymi arenami a co za tym idzie wyzwań logistycznych z...