niedziela, 19 kwietnia 2026

Przeczytane

 


Adam Leszczyński „Ludowa historia Polski. Historia wyzysku i oporu. Mitologia panowania”.

Dzieje Polski to permanentne czasy wyzysku. Najpierw chłopów, później robotników a cały czas żydów. Przez kogo? Przez pazernych władców, kler i kapitalistów. Nie wiedzieliście tego? Teraz dzięki demaskatorskiej książce Adama Leszczyńskiego mamy szansę się o tym dowiedzieć.

Publikacja ta to element narracji, która zalała rynek księgarski która stara się udowodnić, iż dzieje Polski to pasmo strasznych prześladowań. By było jasne, nie zamierzam bronić tezy, iż życie chłopów w I Rzeczypospolitej było usłane różami a robotnicy w XIX wieku żyli w krainie mlekiem i miodem płynącej. Jednak uważam, iż podstawą warsztatu są źródła i na ich bazie należy pracować. Dobrze byłoby podchodzić do jakiegoś zagadnienie bez gotowej tezy. Niestety taka postawa w oczach p. Leszczyńskiego zasługuje na pogardę. On jest przedstawicielem nowej „historiografii”. Wielka szkoda, że niewiele ma ona wspólnego z warsztatem pracy historyka i jego podstawowym zadaniem. Starać się odkryć prawdę.

Prawda niestety ograniczałaby tylko autora. Pisząc obszernie o strasznym losie chłopów w państwie pierwszych Piastów nagle stwierdza „ nie sposób […] oszacować skali eksploatacji i ustalić, jaką część wytworzonych przez chłopów zasobów przejmowała elita […]. Pierwsze bardzo ostrożne hipotezy dotyczą czasów późniejszych”. Czyli praktycznie nic nie wiemy o tych czasach jednak nie przeszkadza to autorowi dalej snuć swojej narracji „Nie można mieć wątpliwości, że był to kościec samego państwa i rdzeń jego gospodarczej organizacji, a kreatywność władzy w tworzeniu kolejnych obciążeń była imponująca”. Tak więc drogi czytelniku pamiętaj nie można mieć wątpliwości i niech ciebie nie zwiedzie, że autor na pokrycie swoich tez nie ma danych.

Temu snuciu opowieści o tragicznym losie chłopów nie przeszkadzają Leszczyńskiemu dane, które sam przytacza. „szacunki, mówią jednak, że z gospodarstwa łanowego nawet duża rodzina chłopska mogła się utrzymać. Dwa lata urodzaju umożliwiały jej wyprodukowanie takich nadwyżek zboża, która pozwalała spłacić zobowiązanie wobec państwa, pana i Kościoła”.  To, że przytaczane fakty nie pasują do ogólnie kreślonego obrazu zupełnie nie przeszkadza autorowi. Ba wręcz się tylko rozwija. Bo tak należy zinterpretować stawianie znaku równości pomiędzy chłopami pańszczyźnianymi a niewolnikami w Ameryce.

Jednym z koronnych świadków przywołanych przez autora jest Ulryk von Werdum, który spisał swoje refleksje po podróży po ziemiach I rzeczypospolitej. Tam padają słowa „polscy panowie z chłopami swymi obchodzą się gorzej niż z niewolnikami albo psami”. Skąd von Werdum wiedział jak obchodzono się z niewolnikami nie wiem. Wiem natomiast, iż do obowiązków historyka należy krytyka wewnętrzna źródła. Czyli między innymi motywów jakimi kierował się autor takiego dokumentu. Czy nieskrywana niechęć do katolicyzmu, polskiej szlachty artykułowana przez von Werduma nie wpłynęły na jego sądy? Bardzo możliwe, na tyle prawdopodobne by z ostrożnością posługiwać się nim w celu uzasadnienia takich hipotez.

Takiej sytuacji przeczy też proces przechodzenia przez zamożnych kmieciów do stanu szlacheckiego istniejący przez cały czas trwania Rzeczypospolitej a zaciekle potępiany przez szlachtę ( choćby Wacława Potockiego). Czytając bardzo popularny podręcznik do gospodarowania Anzelma Gostomskiego ze zdziwieniem odkrywamy, że chłopów należy szanować bo ich praca wzbogaca szlachcica. Przykłady te stoją trochę w poprzek forsowanej przez Leszczyńskiego tezie o tym, że los chłopa w Polsce nie różnił się niczym od losu niewolnika.

W zasadzie można tak się pastwić nad większością poglądów dotyczących przeszłości forsowanych przez Adama Leszczyńskiego. Zachęcam do osobistego wyrobienia sobie zdania w tym zakresie. Choć tkwi tutaj pewna pułapka zręcznie zastawiona przez autora książki. Nie każdy ją czytający ma wystarczającą wiedzę dotyczącą prezentowanych zdarzeń by poddać suflowane poglądy krytyce i ewentualnie je zweryfikować.

Dla mnie najciekawszym bo wnoszącym coś nowego do mojej wiedzy był fragment poświęcony pismu „Głos”, które w latach 80 i 90-tych XIX skupiało na swoich łamach tak odległych od siebie publicystów jak Ludwik Krzywicki ( komunista) czy Roman Dmowski.

Jeszcze na koniec jedna uwaga dotycząca tej publikacji. Mianowicie na jej końcu Leszczyński umieścił esej „Jak trzeba napisać ludową historię Polski; esej o metodzie” gdzie przedstawia swoje poglądy dotyczące warsztatu pracy historyka. Stoją one w ostrej opozycji do tego co twierdził jeden z ojców nowoczesnej polskiej historiografii Marceli Hendelsman który twierdził „ wiedzę o przeszłości […]historyk czerpie przede wszystkim ze źródeł”. Dla Leszczyńskiego pogląd taki jest przestarzały, przeciwstawia on temu poglądy Haydena White’a i Michela Foucaulta , które można sprowadzić w obrębie historii do zacierania różnicy pomiędzy wydarzeniem a jego przedstawieniem. Stąd już tylko krok do uznania narracji za najważniejszego zadania historyka. To oczywiście prowadzi do takich kwiatków jak „Ludowa historia Polski musi stawiać interesy i potrzeby ludzi podporządkowanych na pierwszym miejscu i stanowić całkowitą reinterpretację narodowej historii z ich perspektywy”. Cóż czy to ma coś wspólnego z warsztatem historyka pozwolę sobie napisać – nie. Historyk ma jak już wspominałem tylko jeden obowiązek. Pieczołowicie odtwarzać fakty z przeszłości i na ich podstawie rekonstruować dzieje. Ale co ja tam mogę wiedzieć?

W innym fragmencie tego eseju przytacza w kontrze do „właściwego” pisania o przeszłości fragment I tomu „Dziejów Polski” Andrzeja Nowaka „ Królestwo niemieckie i jego wschodni reprezentanci mieli wciąż na głowie walki ze Słowianami między Łabą i Odrą, aż do 950 r prowadzili także walkę z Czechami, wiążąc jednocześnie siły władcy Pragi, Bolesława Srogiego”. Jak Leszczyński komentuje tą rekonstrukcję faktów? „Wprawne oko dostrzeże w tej opowieści zarówno wpływy poglądów Romana Dmowskiego „ . Niestety jak się okazuje nie mam wprawnego oka tak więc może moje uwagi są podyktowane zwykłą zawiścią wobec wielkiego umysłu Adama Leszczyńskiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytane

  Adam Leszczyński „Ludowa historia Polski. Historia wyzysku i oporu. Mitologia panowania”. Dzieje Polski to permanentne czasy wyzysku...