piątek, 9 stycznia 2026

Muzyczne podsumowanie ćwierćwiecza XXI w.

 


W pogoni wydarzeń z rożnych obszarów życia stosunkowo bez echa przeszedł fakt, iż końcowi dobiegło I ćwierćwiecze XXI wieku. Warto podsumować ten czas dla szeroko rozumianej muzyki rockowej. Oczywiście jest to podsumowanie subiektywne. Choć muszę zaznaczyć, iż od lat mam zwyczaj wielokrotnego przesłuchiwania nowych płyt i robienia sobie notatek , ocen ich dotyczących. Uzbrojony w te narzędzia sporządziłem następujące zestawienie.

1 Green Carnation  Leaves Of Yesterdays                                       
2 Lebowski Galactica                                                                 
3 Amorphis Skyforger                                                                   
4 Iron Maiden Senjutsu                                                              
5 Villagers Of Ioannina City Age Of Aquarius                            
Lacrimosa Fassade 
Lao Che Powstanie Warszawskie                                           

8 Green Carnation Light Of Day, Day Of Darkness  

 


9 Moonlight Yashine       
10 
WASP Golgotha                                                                       
11 
Judas Priest Nostradamus                                                    

12 Less Is Lessie The Escape Plan       
13 
Lebowski Cinematic                                                                  
14 
Moonspell Hermitage                                                                 
15 
Klaus Schulze 101 Milky,  Way                                                   
16 
Black Sabbath 13                                                                     
17 
Mystery Delusion Rain                                                            
18 
Astra The Weirding                                                                   
19
Solstafir Endless To Light o                                                          
20 
Anathema The Optimist              
21 
Axel Rudi Pell Knight’s Call                                                       
22 Kamelot Ghost Opera                    
23 
Iron Maiden The Book Of Soul                                               
24 
Starsabout Longing For Home                                                   
25 
Airbourne Runnin Wild

Podział nieprzypadkowy . Pierwszych osiem pozycji śmiało może aspirować do zestawień najlepszych płyt rockowych bez podziału na lata. Pozycje 9-11 to najlepsze albumy tych zespołów w całej ich historii. No może Judas Priest "Defenders Of The Fait" może równać się z "Nostradamusem". Reszta to dobre płyty ale nie ma co udawać w dziejach rocka dobrych płyt są setki o ile nie tysiące.

Paradoksalnie gdybym nie kierował się tymi notatkami to zestawienie wyglądałoby zupełnie inaczej. Niewątpliwie najważniejszą płytą byłaby  "Light Of Day, Day Of Darkness" bo od niej zaczęła się moja fascynacja grupą Green Carnation. Jeden 60 minutowy utwór a tyle emocji w nim zawartych. W pewien sposób podobnie ma się sprawa z grupą Lebowski bez płyty Cinematic nie podążałbym za ich twórczością. Niewątpliwie wysoką pozycję zachowałby album "Skyforger". jak dla mnie jedno z najwspanialszych osiągnięć heavy metalu. Idealnie wręcz łączący wszystkie składniki tej muzyki. Podobnie jest z Villagers Of Ioannina City "Age Of Aquarius". Jeden z chętniej słuchanych albumów. Dodatkowo jeszcze ze swoją historią. Zamówiłem go w przedsprzedaży a następnie wybuchła pandemia. Lockdowny i długie czekanie na jego przybycie. Warto było.  "Fassade" Lacrimosy to pożegnanie ze złotym okresem w dziejach grupy album z jednym z najwspanialszych utworów wszechczasów "Warum so tief". "Powstanie Warszawskie" Lao Che to coś więcej jak muzyka to mistyczne przeżycie tego dramatycznego wydarzenia jakim było powstanie warszawskie. Emocje, emocje i jeszcze raz emocje. I wreszcie najbardziej baśniowa muzyka spośród tych płyt "Longing For Home" grupy Starsabout. Muzyka przy której człowiek staje się lepszym. Coś absolutnie pięknego. 

 

wtorek, 6 stycznia 2026

Karuzela kręci się coraz szybciej.

 

zdjęcie;szczecin.wyborcza.pl/szczecin

Ćwierć wieku to dobry czas by podsumować pewne tendencje jakie zachodzą w świecie piłki. Choć uczciwie muszę stwierdzić, że uważam, iż te tendencje występują wszędzie.

Jako materiał do ukazania tych zmian posłużą mi dane dotyczące zatrudnienia trenerów w zawodowych klubach w Anglii. By zrozumieć skalę zjawiska trzeba zacząć od garści danych.

Jednak zanim do nich przejdziemy chciałbym przedstawić własne zdanie w tej kwestii. Mianowicie uważam, że im mniej managerów tym lepiej. Ponieważ daje to stabilizacje w budowie „swojej” drużyny. Wystarczy to zilustrować dwoma przykładami dotyczącymi wielki nazwisk w przypadku sir Alexa Fergusona chyba najwybitniejszego managera klubowego wszechczasów.

zdjęcie; Daily Mail Online
 Zatrudniony został 6 listopada 1986 roku. Natomiast pierwszy sukces odniósł w sezonie 1989/90 wygrywając Puchar Anglii. Swoją niesamowitą serię wygrywania mistrzostw Anglii zainaugurował natomiast dopiero w swoim 7 ( siódmym) sezonie. Jeszcze raz by to sobie uzmysłowić potrzebował siedmiu sezonów  by zbudować drużynę, która w latach 90-tych XX wieku i pierwszym dziesięcioleciu XXI stała się dominatorem w angielskim futbolu.

Drugą postacią ilustrująca tezę, że aby zbudować swoją drużynę, która zacznie zdobywać trofea jest Jurgen Klopp i jego kariera w Liverpoolu. Zaczynał on swoją karierę na stanowisku managera 8 października 2015 roku. Na pierwszy sukces jakim było wygranie Ligi Mistrzów trzeba było poczekać do sezonu 2019. Czyli sukces odniósł w swoim 4 sezonie przegrywając po drodze 2 finały europejski pucharów.

W obu przypadkach mówimy o trenerach z ugruntowanymi nazwiskami. Ferguson zbudował swoją markę zwycięstwami z Aberdeen natomiast Klopp sukcesami z Borussią Dortmund. Obydwaj potrzebowali czasu by stworzyć swoje drużyny. Ten czas w zawodzie managera staje się co raz większym luksusem.

Wracając do danych, zaczniemy od średniej lat jakie mają zawodowe kluby w Anglii ( na 4 najwyższych poziomach rozgrywkowych). Okazuje się, że średnia to wynosi 96 lat, choć należy dodać, iż 40 z tych klubów powstało jeszcze w XIX wieku czyli liczą grubo ponad 125 lat.

Zawodowe kluby w Anglii miały średnio w swojej historii 41 managerów. Warto w tym miejscu wyróżnić kluby wyróżniająca się zarówno in plus i in minus w tej statystyce.

Te in plus czyli mające najmniej managerów to :

1 Ipswich Town ( 19),
2 Arsenal (20), Liverpool ( 20)
3 West Ham ( 21)
4 Manchester United ( 25)
5 Everton ( 29)

Jeżeli liczbę managerów podzielimy przez liczbę lat istnienia klubów to trochę ta klasyfikacja się nam zmieni

1 Liverpool                      6, 38 roku pracy na managera
2 Arsenal                          6,28
3 West Ham                     5,9
4 Manchester United       4,92
5 Everton                         4,75
6 Ipswich                         4,73

Natomiast w klasyfikacji in minus w zakresie ilości managerów zestawienie to wygląda następująco

1 Barrow                     83
2 Notts County           68
3 Wallsall                    61
4 Hartepool                 55
5 Crystal Palace, Stockport, Queens Park Rangers 54

Jeszcze raz podkreślę są to dane dotyczące całej historii klubów z poziomu lig zawodowych w Anglii. Natomiast by dostrzec trend, który się pojawił w piłce nożnej w Anglii należy przyjrzeć się managerom zatrudnionym w poszczególnych klubach w XXI wieku ( zestawienie dotyczy tylko managerów, którzy zaczynali swoją pracę w danym klubie w XXI wieku. Tak więc np. Arsene Wenger będzie należał do XX-to wiecznych managerów)

Jeżeli chodzi o średnią to kluby angielskie miały w XXI wieku 14,6 managera. Jak to wygląda w zestawieniu in plus i in minus. 

Kluby z najmniejszą ilością managerów w XXI wieku; 

1 Arsenal                    2
2 Harrogate Town      3
3 Liverpool                6

I cały szereg klubów z 7 managerami w XXI wieku : Burnley, Crewe Alexandra, Manchester City, Morcambe.

Pewne wyjaśnienie dotyczące zwłaszcza dwóch pierwszych klubów, kadencja Wengera w Arsenalu zakończyła się w 2018. Uwzględniając ten czynnik widać, że średnia ilość czasu jaką otrzymuje manager w Arsenalu jest zdecydowanie ponad średnią bo wynosi 4 lata. 

zdjęcie; BBC Sport
Przypadek Harrogate jest wielce specyficzny. Pracuje tam obecnie Simon Weaver ( swoją drogą legendarny dla Manchesteru City bramkarz), który jest tam od 2009 roku co stanowi obecnie rekord długowieczności na stanowisku managera w Anglii. Można powiedzieć, że ta cierpliwość włodarzy jak najbardziej się opłaciła ponieważ w 2020 roku klub wywalczył po raz pierwszy w dziejach promocję do League Two i gra na tym szczeblu rozgrywkowym do tej pory. Choć tak po prawdzie nie wiadomo ile w tej cierpliwości to cierpliwość ojca do syna. Ponieważ to ojciec Simona, Irving jest prezesem klubu.

Niechlubne zestawienie klubów z największą ilością managerów w XXI wygląda następująco;

1 Notts County, Watford               27
2 Swindon Town                           24
3 Barnsley, Oldham                       23
4 Southampton, Nottingham         22

I cztery kluby z 21 managerami; Leeds, Leyton Orient, QPR, Sunderland.

Jest całkiem sporo klubów, które w XXI wieku miały więcej managerów jak w poprzednim okresie.

Charlton Athletic 19 w XXI wieku , 18 przez poprzednich 80 lat.

Leeds United 21w XXI w i 20 przez poprzednich 81 lat

Nottingham Forest 22 w XXI w i 20 przez poprzednich 111 lat

Swindon Town 24 w XXI w i 22 przez poprzednich 98 lat

Tranmere Rovers 18 w XXI w i 17 przez poprzednich 88 lat

Watford 27 w XXI w i 26 przez poprzednich 93 lata

West Ham 13 w XXI w i 8 przez poprzednie 92 lata

Podsumowując te dane klarownie możemy dostrzec rysującą się tendencję. Tak jak na przestrzeni całej historii klubów manager miał 2,3 roku na pracę z drużyną tak w XXI wieku czas ten wynosi 1,7.


Jeszcze dobitniej widzimy to biorąc pod lupę te kluby, które XXI wieku mają większość swoich managerów. Niezależnie czy będzie to klub z „niecierpliwą kulturą” wobec managerów jak Swidon gdzie do końca XX wieku manager miał średnio 4,54 roku na pracę z drużyną co zmniejszyło się do 1,06 w XXI wieku. Czy też weźmiemy klub z „wyrozumiałą kulturą” wobec managerów jakim jest West Ham gdzie do końca XX wieku wskaźnik ten wynosi 11,5 by w XXI wieku skurczyć się do ledwie 1,9 co i tak na tle wszystkich klubów sytuuje Młoty poniżej średniej. Managerowie mają co raz mniej czasu na pracę z drużyną.

 

Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy?

 

Według mnie główna przyczyna tego, że czas pracy managera w futbolu angielskim ulega systematycznemu skróceniu nie leży w obszarze piłki nożnej. To zjawisko, które pojawiło się na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX wieku a dostało niezwykłego przyśpieszenia w XXI wieku. Co to za wydarzenia? Mianowicie te około 40 lat temu zaczęły pojawiać się telewizje całodobowe w tym telewizje informacyjne. Z nich wyewoluowały sportowe kanały 24 h takie jak Sky Sport News. Musiały one zagospodarować czas by przyciągnąć uwagę widzów, którą z kolei monetyzowano sprzedając reklamy. Zaczęły pojawiać się programy wzorowane na BBC Mach Of The Day. 

zdjęcie; BBC Sport
Tylko pierwowzór pojawiał się raz/dwa razy w tygodniu natomiast stacje telewizyjne nowego typu musiały zapełnić ramówkę codziennie. Stąd popularność różnego rodzaju programów z zaproszonymi gośćmi, najczęściej byłymi piłkarzami czy managerami. Oni stawali przed wyzwaniem. Jak wyróżnić się spośród dziesiątek podobnych sobie osób. To zaczęło prowadzić do zjawiska polegającego na tym, im kto wyrazi bardziej zdecydowaną opinię tym ma większą szansę na cytowalność co prowadzi do tego, że będzie chętniej zapraszany do studia. W prostej linii doprowadziło to do ferowania pochopnych wyroków przez zapraszanych gości. Ponieważ doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że taka opinia może stać się newsem co przełoży się na ich pozycję rynkową. Tak oto zaczęto oceniać piłkarzy, managerów po 2 kolejkach. Cztery kolejki bez bramki to fatalna seria i wtopa transferowa. Cztery mecze bez wygranej to kryzys w drużynie i presja na trenera. W niepamięć zaczęły odchodzić czasy gdy pierwszych nieśmiałych ocen dokonywano po 10 kolejce. W dobie telewizji informacyjnych nikt nie mógł sobie pozwolić na luksus czekania. Pojawienie się internetu tylko zwielokrotniło problem. Ferowanie bohaterów i antybohaterów po jednym meczu – proszę bardzo przecież to zwiększy klikalność co w efekcie ma przyczynić się większych dochodów. Jeszcze w czasach telewizyjnych pojawianie się nowych stacji, nowych formatów programów prowadziło do zjawiska inflacji opinii. Zmuszało to do formułowania co raz ostrzejszych tez wypowiadanych bez zastanowienie. Gdy wypowiadały je gwiazdy pokroju Garego Linekera czy Alana Shearera to miały one swój ciężar gatunkowy. Jednak w wyścigu o sławę chcieli wziąć udział również inni. Co raz więcej ekspertów z co raz mniejszym dorobkiem. Jednak nikomu nie przeszkadzało to w mówieniu, ocenianiu i przewidywaniu. Później już było tylko gorzej bo taki Micah Richards może i swoją karierę zmarnował ale grał w ManCity czy Aston Villi i pewną wiedzę o realiach futbolu miał. Gdy w dobie Internetu zaczęli oni być wypierani na różnych forach przez przysłowiowych Brajanków sytuacja uległa tylko pogorszeniu.

zdjęcie;

https://www.instagram.com/p/DJhLz6OxFo9/

W tym wszystkim nie zapominajmy o najważniejszych osobach w klubie ich właścicielach. Nie są oni z racji piastowanych stanowisk idealni. Ba to, że dorobili się pieniędzy w jakieś dziedzinie często tworzy z nich osoby przekonane o swojej nieomylności. Wystarczy spojrzeć na postać Evangelosa Marinakisa właściciela Nottingham Forrest by wiedzieć sporo w tym temacie. W XXI wieku właściciele klubów podlegają ogromnej presji ze strony mediów. Ponieważ media te nakręcają kibiców a gdy drużynie nie idzie to pojawiają się pomysły zmiany sytuacji by udobruchać gawiedź. Reszta jest banalnym dylematem czy łatwiej zmienić 5-6 piłkarzy czy managera? Odpowiedź jest oczywista. Stąd w mojej opinii bierze się to zjawisko, które możemy obserwować na przykładzie losów managerów w angielskich klubach.

 

 

Wprawdzie legendarny manager Liverpoolu mówił „Niektórzy uważają, że piłka nożna jest sprawą życia i śmierci. Jestem rozczarowany takim podejściem. Mogę zapewnić, że to coś o wiele ważniejszego" to jednak nie miał tutaj racji. Są rzeczy od niej ważniejsze. Jednak zjawisko, które przedstawiłem na przykładzie losów managerów, które można nazwać niecierpliwością rozlewa się na co raz to więcej obszarów naszego życia. Oczekujemy wszystkiego już, zaraz, natychmiast. To nie jest możliwe. To oczekiwanie jest niszczące dla naszego życia, wzajemnych relacji, dewastujące życie społeczne. I niestety nie widać tutaj ratunku. Zbyt dużo emocji za mało myślenia. Bo kończąc już ten tekst spójrz jeszcze raz czytelniku na nazwy klubów z najmniejszą ilością managerów czyli tych gdzie zwyciężyła cierpliwość nad zapalczywością. Dostrzeżesz tam największe kluby na Wyspach. Po przeciwnej stronie tam gdzie managerów zmienia się jak rękawiczki mamy kluby, które dla większości czytelników są w dużej mierze anonimowe. Przypadek? Nie sądzę. Jednak również nie sądzę by chłodna analiza wykazująca, że w sporcie jak w życiu opłaca się cierpliwość, rezygnacja z doraźnego efektu na rzecz odłożonego sukcesu zwyciężyła nad emocjami.

niedziela, 4 stycznia 2026

Przeczytane

 Leszek Jarosz „Historia Mundiali, tom 2; 1978-2022”

Jak sama nazwa wskazuje mamy tutaj do czynienia z  dokończeniem historii Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Ponieważ Mundiale z tej części książki widziałem, to warstwa czysto piłkarska nie była już dla mnie tak odkrywacza jak w części pierwszej. Pomimo tego nadal miałem to przyjemne uczucie bycia dzieckiem w sklepie z cukierkami. Na tych prawie ośmiuset stronach jakbym przeglądał się swemu życiu od dziecka bo człowieka zbliżającego się do schyłku życia. Ileż wspomnień, emocji. Trudno do takich lektur podchodzić spokojnie. Piłka nożna jej śledzenie stało się częścią mojego życia. Dlatego też tak cieszyłem się czytając tą książkę.

Nawet te fragmenty gdzie diametralnie nie zgadzałem się z autorem nie powodowały, że odwracałem się od lektury. Choć nie lubię brazyliocentryczności, peanów nad oszustem Maradoną czy wynoszenia pod niebiosy tej usypiającej gry Hiszpanii to z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę każdemu kto chciałby poznać historię Mistrzostw Świata.

Dobrze byłoby jednak wyprostować kilka faktów, o których pisze autor przez te swoje „południowe” okulary. Wspominając Mistrzostwa Świata we Włoszech w 1990 roku pisze przy okazji reprezentacji Irlandii „nie miała wybitnych piłkarzy”. Jest to tak obraźliwe dla klasy Davida O’Learego, że był to jeden z tych nielicznych momentów kiedy przy tej lekturze się wzburzyłem. Piłkarz mający na koncie 722 występy dla Arsenalu jednak musiał być wybitny. Tutaj zresztą mamy do czynienia z ogromnym problemem przy pisaniu o piłce. Wybitni mogą być tylko napastnicy lub pomocnicy. Obrońcy już nie. Co wydaje mi się fundamentalnym błędem bo i na tej pozycji można grać tak, że ręce same składają się do oklasków. W kontekście tamtej reprezentacji trudno też nie zaliczyć do ponadprzeciętnych graczy Ronniego Whelana i Raya Houghtona, którzy w drugiej połowie lat 80-tych reprezentowali barwy Liverpoolu z którym to stali się dominatorem na angielskich boiskach.

Swoistym znakiem czasu jeżeli chodzi o świat piłki nożnej są fragmenty poświęcone Mundialom w Rosji i Katarze. Znaczna ich część poświęcona jest  korupcji w „rodzinie FIFA”. Cóż choć komercjalizacja piłki nożnej nie jest czymś co wywołuje mój entuzjazm to jednak takie są znaki czasu. Tam gdzie pieniądze to i pokusa korupcji się pojawia. Tym bardziej, że dotyczy to świata piłki nożnej gdzie dla piłkarzy, trenerów czy działaczy ten pieniądz jest często jedyną ważną rzeczą w ich życiu. Tylko kibic nie będzie przeliczał złotówek czy innych walut za te chwile emocji ze swoją drużyną. 

W tych fragmentach zastanawia mnie, że Jarosz jak i znaczna część świata dziennikarskiego i szerzej opinii publicznej ma znacznie więcej zarzutów do Kataru za faktyczne czy domniemane łamanie praw człowieka jak do Rosji, która organizowała Mundial po agresji na Ukrainę i zagarnięciu Krymu.

Na koniec ciekawa myśl jaką dzieli się autor „ Często śmiejemy się, że w 2026 roku w USA/Kanadzie?Meksyku będzie grało, aż 48 zespołów. Spójrzmy na liczby […] W 1982 roku do rozgrywek zgłosiło się 105 federacji. Miejsc było 24, czyli do finałów kwalifikowało się 23% chętnych. O występ w Katarze w 2022 starało się 211 federacji, miejsc było 32, czyli w finałach znalazło się 15 % chętnych. W 2026 będzie to znowu 23 %” czyli tak jak w Hiszpanii. W sumie to jeszcze jeden dowód na to, że statystyką można wszystko uzasadnić.

sobota, 3 stycznia 2026

Półka z płytami

 


Tangerine Dream „From Virgin To Quantum Years. Coventry Cathedral 22” Kscope 2025

Wspólcześnie Tangerine Dream stało się brandem. Dla mnie pierwszym na rynku muzycznym, ponieważ nie znam żadnej innej grupy która działałaby współcześnie a, w której składzie nie było nikogo z muzyków występujących w niej w latach jej największej popularności. Zawsze był to zespół prekursor choć może nie w tym kontekście.

 Te dwie płyty znajdujące się na tym wydawnictwie również nawiązują do przeszłości. Konkretnie do koncertu jaki ta grupa dała w katedrze w Coventry w 1975 roku. Prawie po 50 latach ( koncert odbył się 20 marca 2022)grupa już w zupełnie innym składzie powróciła do tego miejsca by nagrać materiał live z największymi „przebojami”.

Ponieważ zespół gra muzykę elektroniczną to te przeboje trzeba traktować z przymrużeniem oka. Tym niemniej usłyszymy te najbardziej znane kompozycje; Stratosfeara, Raum, Ricichet, Phaedra czy Kiew Mission. Nawet tak upośledzona słuchowo osoba jak ja od razu usłyszy, że  grupa dała im trochę inne brzmienie. Bardziej współczesne czasami co chyba lepiej współgra z ich obecną muzyką, którą na płycie reprezentuje choćby utwór „Continum”. W zasadzie spokojnie mógłby się znaleźć na płycie z rockiem progresywnym czy alternatywą. Jak ocenić ten zabieg? Z pewnością zachowany został duch twórczości Froese, Baumana, Franke czy Schultza. Jednak aranżacje zaproponowane przez Quaeschninga, Yamane i Fricka czyli obecny skład Tangerine Dream pozbawiają te wielkie utwory jej magii. Ponieważ te kompozycje są tak wielkie to nadal słucha się ich z przyjemnością, jednak gdy porównać tę płytę choćby z „Encore” czyli najlepszą koncertową płytą z czasów „dawnego” Tangerine Dream to porównanie to zdecydowanie korzystniej wypada dla tej starej płyty. W tym nowym wcieleniu najlepiej wypada rozbudowana bo , aż sześcio częściowa kompozycja „Coventry Cathedral 22 Session”. Słychać tutaj kreatywność tego nowego składu zespołu. Jak widać na tym przykładzie czasami ulepszanie tego co było zrobione kiedyś nie wypada tym ulepszanym rzeczom na lepsze.

Płyta adresowana do wąskiego grona odbiorców bo takim są miłośnicy muzyki elektronicznej i w sumie to każdy z nich sam oceni czy te nowe wersje starej twórczości Tangerine Dream mu się podobają.

 Lista utworów;

CD1: Coventry Cathedral 22
01. Stratosfear (10:27)
02. Betrayal Sorcerer Theme (5:06)
03. Continuum (7:08)
04. The Dream Is Always The Same (3:54)
05. Raum (7:24)
06. Love On A Real Train (8:57)
07. You’re Always On Time (7:35)
08. Choronzon (4:04)
09. Tangram Exerpt (5:34)
10. Portico (6:58)
11. Ricochet Piano Intro (1:45)
12. Ricochet (5:28)
CD2: Coventry Cathedral 22
01. White Eagle (6:12)
02. Phaedra (7:59)
03. Kiew Mission pt.01 (6:00)
04. Kiew Mission pt.02 (5:05)
05. Cloudburst Flight (11:29)
06. Coventry Cathedral 22 Session pt. 01 (7:34)
07. Coventry Cathedral 22 Session pt. 02 (6:07)
08. Coventry Cathedral 22 Session pt. 03 (7:20)
09. Coventry Cathedral 22 Session pt. 04 (9:04)
10. Coventry Cathedral 22 Session pt. 05 (3:34)
11. Coventry Cathedral 22 Session pt. 06 (3:51)

Po kolejce V

  zdjęcie; skysports Jak zmierzyć klasę trenera? Czy wystarczającym wyznacznikiem są zdobyte tytuły? Jeżeli trafiasz do najbogatszych klub...