niedziela, 18 kwietnia 2021

 Przeczytane.


Premier League Champions 19/20

Książka? Album? Pamiątka? Czym jest ta publikacja. By nazwać ją książką brakuje jej jednak trochę tekstu, no gdyby choć proporcje były 50/50. Wprawdzie przy moich umiejętnościach językowych jest to atut tej publikacji ale obiektywnie do książki jej trochę brakuje. Album już bardziej to określenie pasowałoby do tego co mamy przed sobą. Choć w tej kategorii mogłoby być trochę więcej zdjęć. Jednak nie będę zbytnio narzekał, wiele z nich jest pięknych. W takim wypadku czym jest  ta ponad 300 stronicowa publikacja? Chyba w największym stopniu jest pamiątką a w pewien sposób podróżą do tego niesamowitego czasu pomiędzy sierpniem 2019 roku a lipcem 2020 gdy w Anglii rozgrywany był sezon Premier League zakończony spektakularnym sukcesem Liverpoolu. 


Podróżą do czasów, gdy trybuny wypełnione były tysiącami kibiców. Podróżą do czasów gdy i mi udało się dwukrotnie na żywo widzieć moich „idoli”, moją drużynę. Gdy poprzednim razem sięgali po mistrzostwo Anglii nawet w najdzikszych marzeniach nie byłbym wstanie wyobrazić sobie mnie na ich meczach. To pokazuje jak zmienił się świat na przestrzeni tych 30 lat pomiędzy osiemnastym a dziewiętnastym mistrzostwem Anglii dla Liverpoolu.  Czasami w życiu zdarza się coś o czym nawet nie marzyliśmy i tym dla mnie jest ta publikacja. Dlatego z przyjemnością będę wracać do tego niesamowitego sezonu zamkniętego w zdjęciach i tekście na kartach tej publikacji.

sobota, 17 kwietnia 2021

 Z historii angielskich klubów.

zdjęcie; grafika google

Rochdale A.F.C.

Jeden z tych klubów, które są u podnóża piramidy futbolowej. Bez szans w dzisiejszym świecie na zmianę swojego miejsca. Zbyt blisko zbyt wielkich, czyli leżąc na obszarze tzw Greater Manchester nie ma szans na rywalizację z dwoma gigantami z Manchesteru. Co przekładało się na widownię w czasach przedcovidowych na mecze Rochdale przychodziło przeciętnie około 3500 widzów.

zdjęcie; rochdaleafc co uk

Założony w 1900 roku klub raczej mógłby rywalizować w mało zaszczytnej kategorii najsłabszego klubu ligi. Znajdą się na to więcej jak jeden argument. Przez 36 sezonów z rzędu grał w najniższej klasie rozgrywkowej co jest absolutnym rekordem w Anglii. Co bardziej złośliwi zaczęli nawet nazywać 4 ligę, Rochdale Division. Jeżeli to nie wystarczy by uznać ich za najsłabszy klub w Anglii to należy dodać jeszcze jeden dość specyficzny rekord. 10 razy zajmowali w niej ostatnie miejsce . Jak w związku z tym wyjaśnić fakt, iż pomimo tak fatalnych wyników nie spadali z ligi? Wiąże się to z faktem, iż do roku 1987 o spadku i awansie z 4 ligi do lig półzawodowych i odwrotnie decydowało głosowanie. Najsłabszy klub 4 ligi stawał się właśnie obiektem tej procedury i jeżeli nie przeszedł jej pozytywnie spadał z ligi. Jak widać na przykładzie Rochdale choć byli najsłabsi w swojej lidze to w oczach całej ligi i tak lepsi od konkurentów z lig półzawodowych.

Co ciekawe wprowadzenie systemu automatycznych  spadków i awansów tak podziałało na piłkarzy Rochdale, iż już od ponad 30 lat starannie unikają tej ostatniej pozycji w lidze.

Spójrzmy jednak na to co pozytywne w historii klubu. Paradoksalnie wiąże się to z wojną światową i zawieszeniem rozgrywek ogólnoangielskich. Mecze odbywały się wtedy w ramach Central League gdzie obok drużyn ligowych zaproszone zostały zespoły po za ligowe. Takim właśnie wtedy klubem był Rochdale. Jednak w tych wojennych meczach zaprezentowali się na tyle dobrze, że 1921 zostali zaproszeni do Football League.

zdjęcie; ebay co uk

Rochdale jest tego typu klubem dla którego za sukces może być poczytane już samo otarcie się o niego. Co więcej może to być największym osiągnięciem w dziejach. Patrząc z tego punktu widzenia należy jako największy sukces The Dale uznać awans do finału Pucharu Ligi w sezonie 1961-62. Pamiętajmy cały czas, że mówimy o klubie z 4 ligi dla, którego pokonanie bardziej renomowanego przeciwnika jest już sukcesem samym w sobie. Tak właśnie było w tej edycji Pucharu, gdy wyeliminowali Southampton a w półfinale w dwumeczu okazali się lepsi od ówczesnego pierwszoligowca Blackburn Rover. Wprawdzie w samym finale nie dali już rady drużynie Norwich ale te ponad 11 tysięcy widzów zgromadzonych na trybunach Spotland Stadium było dumnych ze swoich ulubieńców.

 

 

 

zdjęcie; webbaviation co uk

Ciekawostką związaną z ich klubowym stadionem jest fakt, iż w 2013 roku rozegrany został na nim mecz Pucharu Świata w rugby. O lokalizacji tego meczu na obiekcie Rochdlae zadecydował fakt, iż miasto to jest drugim po Londynie skupiskiem ludności wywodzącej się z Fidżi w Anglii. Mecz z Irlandią zakończył się frekwencyjnym sukcesem, obejrzało go ponad 9 tysięcy widzów.

 

 

zdjęcie; torquayfansforum.co.uk/thread/10525/reg-jenkins

Grając tyle lat na tak niskim poziomie, nigdy nie awansując wyżej jak do trzeciej ligi, trudno się dziwić, iż w klubie tym nie ma wielkich postaci rozpoznawalnych przez szerokie rzesze kibiców. Nawet jak na standardy niższych lig rekordy choćby bramek nie są jakieś nadzwyczaj imponujące. Najskuteczniejszy w historii klubu Reg Jenkins zdobył dla niego 119 a zajęło to mu, aż 9 sezonów. Zapewne dlatego nie przyciągnął zainteresowania ze strony bardziej możnych klubów.

 

Z innych powodów większej kariery Joe Hargreaves, nie był to niedostatek talentu choćby w sezonie 1946-47 zdobył w 33 meczach 25 bramek. Całkiem solidny dorobek. Problemem Hargreaves’a był fakt, iż był on „głuchy jak pień”. Z tego powodu nie strzelał on choćby rzutów karnych, nie słyszał gwizdka. Patrząc z tej perspektywy jego osiągnięcia był imponujące. 

 
Rochdale może i nie miał wybitnych osiągnięć i sukcesów, jego barw nie reprezentowali zbyt wybitni gracze jednak w  pewnej dziedzinie był ten klub prekursorem. Mianowicie w sezonie 1988-89 ich trenerem był Danny Bergara. Niby nic nadzwyczajnego nawet jeżeli wpiszemy pełne imię i nazwisko czyli Daniel Alberto "Danny" Bergara de Medina możemy się długo zastanawiać co w tym niezwykłego. Niezwykłe było to, iż był to pierwszy w historii trener drużyny ligowej w Anglii, który nie urodził się na Wyspach. Spójrzmy jeszcze raz na datę 1988 roku i wywodzący się z Urugwaju Bergara jest pierwszym trenerem nie z Wysp. Ten fakt najdobitniej pokazuje jak zmienił się futbol na przestrzeni tych ledwie trochę ponad 30 lat.

zdjęcie;twitter.com/memorabiliamal/status/1139198651803295744

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


czwartek, 15 kwietnia 2021

 Półka z płytami.

Motorhead „Sacrifice”  BMG 1995

 Grupa Motorhead należała do tego typu zespołów, które na przestrzeni lat nie dokonywały większych zmian stylistycznych. Powodowało to, iż słysząc dowolny utwór Lemmego i kompanów od razu rozpoznajemy z jakim zespołem mamy do czynienia. Pomimo tego, iż jak wielu powie grali cały czas „na jedno kopyto” i nagrywali przez lata „jeden utwór” to jednak w swojej dyskografii posiadali płyty lepsze i gorsze. „Sacrifice” niewątpliwie należy do tych lepszych. Rzecz jasna tego typu granie albo się od razu polubi albo to nie nastąpi już nigdy. Jak dla mnie jest to ten rodzaj muzyki, który doskonale sprawdza się np. po męczący  dniu w pracy. Tak też jest z tą płytą, już pierwszy utwór „Sacrifice” powoduje, że człowiek czuje się lepiej a po kończącym płytę utworze „Out Of The Sun” śmiało rzecz może, iż tanim sposobem zregenerował siły. Tutaj nawet wolniejsze kawałki jak choćby „War For War” mają tyle energii, iż każdego postawią na nogi. Jeżeli ktoś chciałby posłuchać jak Motorhead grał w połowie lat 90-tych, sprawdzić czy aby nie obniżył swego poziomu względem początku kariery to śmiało może wybrać ten album.


Lista utworów:

1 Sacrifice (3:16)

2 Sex And Death ( 2:02)

3 Over Your Shoulder (3:17)

4 War For War (3:08)

5 Fade To Black (4:02)

6 Dog Face Boy (3:25)

7 All Gone To Hell (3:41)

8 Make ‘Em Blind (4:25)

9 Don’t Waste Your Time (2:32)

10 In Another Time (3:09)

11 Out Of The Sun (3:43)

 

wtorek, 13 kwietnia 2021

 Półka z płytami.


David Gilmour „Live At Pompeii” Sony Music 2017

David Gilmour i jego płyta „Live At Pompeii” należą do tego typu dzieł w których jedynym pytaniem przed rozpoczęciem słuchania jest to czy będzie to dzieło bardzo dobre czy tylko dobre. W tym wypadku mamy do czynienia z tą pierwszą opcją. Trudno orzec czy to miejsce a co za tym idzie atmosfera koncertu czy zestaw utworów ale koncert ten wydaje się lepszym od wydanego dziewięć lat wcześnie albumu „Live In Gdańsk”. Od pierwszych dźwięków jakie wydobywają się z głośników zaczarowani zostajemy przez muzykę rozpoznawalną od pierwszych akordów gitary artysty. Zabiera on nas w podróż po świecie swojej solowej kariery jak i dorobku Pink Floyd. Mogą się zżymać poszukiwacze nowości ileż to razy można słuchać „The Great Gig In The Sky”, „High Hopes”, „One Of These Days” czy „Shine On You Crazy Diamond”. Jeżeli wykonane są z taką klasą odpowiadam można tego słuchać bez końca. Bo choć świat muzyki jest przebogaty jednak wykonawców takich jak David Gilmour jest niewielu i nie jest jego winą oraz kolegów z Pink Floyd, iż stworzyli muzykę ponadczasową. W czasach, w których można pomarzyć o koncertach warto włączyć sobie płytę „Live At Pompeii” i udać się w ponad dwugodzinną podróż w świat wykreowany przez Davida Gilmoura i muzyków towarzyszących mu na scenie.


Lista utworów;

CD1

1 "5 A.M." - 5:13, 2 "Rattle That Lock" - 5:23, 3 "Faces of Stone" - 6:00, 4"What Do You Want From Me" - 4:30, 5"The Blue" - 6:33, 6"The Great Gig in the Sky" - 6:02, 7"A Boat Lies Waiting" - 4:55, 8"Wish You Were Here" - 5:18, 9 "Money" - 8:13, 10 "In Any Tongue" - 7:47, 11 "High Hopes" - 9:31, 12"One of These Days" - 6:32

CD2

1 "Shine On You Crazy Diamond" - 12:32, 2 "Fat Old Sun" - 6:05, 3"Coming Back to Life" - 7:18, 4 "On An Island" - 7:01, 5 "Today" - 6:40, 6 "Sorrow" - 10:50, 7 "Run Like Hell" - 7:16, 8 "Time/Breathe (Reprise)" - 6:45, 9 "Comfortably Numb" - 9:59

Po kolejce V

  zdjęcie; skysports Jak zmierzyć klasę trenera? Czy wystarczającym wyznacznikiem są zdobyte tytuły? Jeżeli trafiasz do najbogatszych klub...