sobota, 28 czerwca 2025

Półka z płytami

 

Nightwish „Yesterwynde” Nuclear Blast Records 2024

 

Losy płyty „Yesterwynde” są dobrą ilustracją jak zmieniają się czasy i jak on wpływa na ocenę dzieł artystów. Ot ledwie 20 lat mija od czasów gdy grupa była u szczytów popularności po wydaniu albumu „Once”. Grupa nie odeszła od swojego stylu mieszczącego się w obszarze symfonicznego metalu jednak obecnie nie budzi żywszych emocji. Odnoszę wrażenie, iż nawet w tym metalowym grajdołku płyta przeszła bez większego echa. Zastanawiając się dlaczego tak się dzieje trudno uciec od tego wpływu czasu, który spowodował, że taka muzyka stała się niezbyt modna. Czynnikiem powodującym to, iż płyta ta nie odebrała należnych jej hołdów z pewnością nie jest fakt, iż jest ona słaba. Wręcz odwrotnie jak dla mnie jest ona jedną z lepszych płyt w dyskografii grupy. Czy uczynił to utwór tytułowy „Yesterwynde” otwierający płytę ? Bardzo możliwe, jest on wprawdzie inny jak większość płyty, jest z tych wszystkich utworów najbardziej symfoniczny. Najmocniej słychać w nim The Sepian Orchestrę wspomagającą grupę na tej płycie. Jednak jest też chyba najciekawszym bo obiecującym swoim klimatem niezwykłą wyprawę. Później otrzymujemy standardową dla tego gatunku kompilację mocnych rytmów, dużej melodyjności przeplatanej orkiestrowymi wstawkami. Wszystko to spięte sopranem Floor Jansen obecnej wokalistki grupy. Co więcej pomimo ograniczonego uniwersum tego muzycznego świata kompozycje są na tyle zróżnicowane, że ten długi album bo 71 minutowy nie nuży w odbiorze. Szukając przyczyn niezbyt pochlebnego odbioru tej płyty, to może właśnie jest jeden z tych powodów - jej długość. Kto dzisiaj poświęci ponad godzinę na przesłuchanie płyty i zrobi to kilka razy zanim ją oceni. Tym niemniej ja zachęcam czytających do zapoznania się z tą płytą bo jest ona ciekawą i dobrą pozycją w dorobku tej grupy.

 Lista utworów;

01. Yesterwynde
02. An Ocean Of Strange Islands
03. The Antikythera Mechanism
04. The Day Of...
05. Perfume Of The Timeless
06. Sway
07. The Children Of ‘Ata
08. Something Whispered Follow Me
09. Spider Silk
10. Hiraeth
11. The Weave
12. Lanternlight

sobota, 14 czerwca 2025

Półka z płytami

 

Jake Shimbukuro & Mick Fleetwood „Blues Experience” JS Records 2024

Niewątpliwie jeżeli ktoś z duetu autorów jest znany szerszej publiczności to Mick Fleetwood perkusista w grupie Fleetwood Mac. Natomiast Jake Shimabukuro gra na ukulele dość rzadkim instrumentarium w świecie rocka. Jeżeli dodać, że na dziewięć kompozycji osiem to covery tylko „Kula Blues” jest nowym utworem to album wydaje się jeszcze dziwniejszy. To, że utrzymany jest w konwencji blues rocka oraz jest albumem instrumentalnym w takiej sytuacji już specjalnie nikogo nie dziwi. Co jednak najważniejsze i najciekawsze jest to bardzo dobry album. Już pierwszy utwór „Cause We’ve Ended As Lovers” zabiera nas do świata ludzi spełnionych, ludzi szczęśliwych. Po czym to poznać? Ano po tym, iż muzycy delektują się dźwiękami, grą tak jak ludzie spełnieni, szczęśliwi cieszą się daną chwilą. Ta kompozycja narzuca ten nastrój całemu albumowi a ponieważ takie kompozycje jak „Whiter Shade Of Pale” \, „Still Got The Blues”, „Rockin’In The Free World” czy „Songbird” to takie samograje, to słucha się ich z wielką przyjemnością w nasze ręce dostaje się niezwykle dobra płyta. Jeżeli ktoś nie zna bluesa czy blues –rocka to niech sobie posłucha tego albumu ponieważ ma tutaj ten gatunek zagrany na bardzo wysokim poziomie a dodatkowo pozna wiele kompozycji ważnych dla historii rocka. Niezwykle przyjemna dla uszu i duszy płyta.

Lista utworów:

Cause We’ve Ended As Lovers
Rollin’ N Tumblin
’Need Your Love So Bad
Kula Blues
Whiter Shade Of Pale
I Wanna Get Funky
Still Got The Blues
Rockin’ In The Free World
Songbird (Mick spoken word)

sobota, 7 czerwca 2025

Półka z płytami

 

Keef Hartley Band „The Time Is Near …” Esoteric Recording 1970/2008

Oryginalnie wydany prze firmę Deca w 1970 album a wznowiony w 2008 album przenosi nas do tego tak różnorodnego i ciekawego miejsca w dziejach muzyki rockowej jakim był przełom lat 60-tych i 70-tych. W zasadzie na tej płycie jest tylko jedno wyzwanie przetrwanie pierwszych 15 sekund. Uczciwie uprzedzam mogą wystraszyć zwłaszcza osoby, które są przyzwyczajone do dźwięków miłych dla ucha. Jednak gdy już mamy dokonaną selekcję Keef Harltey ze swoim zespołem zabierają nas w bardzo interesującą podróż muzyczną. Będzie tutaj trochę psychodelii, trochę muzyki funky, saksofonu i trąbek. A przede wszystkim wciągającej muzyki gdzie solówka gitarowa potrafi przeplatać się z saksofonową czy taką graną na trąbkach a wszystko to w szalonych wręcz pierwotnych rytmach. Nie należy spodziewać się na tej płycie przebojów. Jest ona stworzona do całościowego słuchania tak by pozostać przez trochę dłuższą chwilę w pewnym muzycznym nastroju. Jak się w nim zanurzymy to będziemy mogli podziwiać poszczególne kompozycje. Nawet takie gdzie zbliżymy się w obszary jazz-rockowe. Generalnie utwory te nie są długi a cała płyta liczy tylko 35 minut. Jednak płyta winylowa, pierwotny nośnik płyty miała swoje zalety wymuszała zwięzłość i dobór tylko dopracowanych kompozycji. Ciekawa propozycja dla tych wszystkich, którzy chcieli by poszerzyć muzyczny świat o mało znane obszary.

Lista utworów;

1. Morning Rain
2. From the Window
3. The Time is Near
4. You Can't Take It With You
5. Premonition
6. Another Time, Another Place
7. Change

niedziela, 1 czerwca 2025

Przeczytane

 

David S. Landes „Bogactwo i nędza narodów”.

Patrząc na tytuł książki można odpowiedzieć, iż biorą się z odpowiedniego marketingu. Przecież o ile mniej osób sięgnęłoby po tę książkę gdyby jej tytuł brzmiał np. Historia gospodarcza świata.

Jednak trudniej byłoby jak myślę ustalić dlaczego jedni mają lepsze pomysły w tym zakresie od drugim. W odpowiedz na to pytanie z pewnością pomoże lektura książki Landesa.

We współczesnym świecie nawet oczywiste oczywistości przestają obowiązywać a za ich głoszenie może spotkać nie tylko ostracyzm środowiskowy ale również odpowiedzialność karna. Póki co jeszcze nie u nas ale są całkiem liczne siły, które do tego dążą. Dlatego z dużym uznaniem podszedłem do pierwszych rozdziałów książki gdzie autor wykazuje, iż zwłaszcza w dawnych epokach istotnym czynnikiem wpływającym na bogactwo było położenie na mapie oraz klimat. Często robi to z licznymi zastrzeżeniami by nie popaść pod zarzut rasisty. Bo tak się złożyło ,iż warunki klimatyczne były cięższe w Afryce co przyczyniło się np. do gorszego rozwoju rolnictwa na tym kontynencie. Jednak współcześni strażnicy „wolności słowa” tylko czyhają na takie wnioski dlatego autor nieźle się gimnastykuje by napisać to co napisał a jednocześnie na narazić się na zarzut rasisty.

Po przedstawieniu tych wstępnych uwarunkowań przechodzi do sedna odpowiedzi na pytanie będące tytułem książki. Odpowiedzią na nie jest badanie stopnia wolności bo jak pisał Burke „prawo wymierzone przeciwko własności jest prawem przeciwko pracowitości”. Dlatego kolejnym tropem jakim podażą autor jest ukazanie jak o tą wolność walczono w średniowiecznej Europie i jak sobie ją zagwarantowano ( miasta, uniwersytety, etc).

Wartością książki jest zwrócenie uwagi w kontekście tematu na drobne wynalazki takie jak okulary i zegar mechaniczny. Oba dokonały się w średniowiecznej Europie i oba zrewolucjonizowały życie gospodarcze. Okulary wydłużając pracowitość człowieka a zegar wprowadzający pojęcie wydajności, które napędziło rozwój gospodarczy Europy. Kolejnym kołem zamachowym tego rozwoju były Wielki Odkrycia Geograficzne. Autor nie ukrywa ciemnych stron tego wydarzenia historycznego ale koncentruje się na wskazaniu jak przyczyniły się do dominacji gospodarczej Europy nad innymi kontynentami.

Niewątpliwie czynnikiem, który w ogromny sposób przyczynił się do bogacenia jednych a ubożenie drugich była rewolucja przemysłowa. Jak wiadomo dokonała się ona w Anglii i jak pisze autor „sprawiła, że [ świat] się skurczył i bardziej ujednolicił. Ta sama rewolucja podzieliła jednak nasz glob, oddalając od siebie zwycięzców i przegranych”. Tym bardziej, że w Europie a później w Ameryce Północnej robotnik mógł liczyć na polepszenie swojej sytuacji życiowej dzięki pieniądzom. Na to samo nie miał szans jego odpowiednich w Indiach, Chinach czy innych częściach świata gdzie zdobycie pieniędzy mogło być nawet dla takiej osoby niebezpieczne ponieważ podważało system społeczny. Skoro nie mogę być bogatszy to po co więcej pracować zdawali się mówić robotnicy w tych częściach świata. Ogromny kontrast z Europą i Ameryką.

Interesujący zwłaszcza w obecnej sytuacji gospodarczej jest fragment książki poświęcony wolnemu handlowi. Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zanim zaczęły być protektorami wolnego handlu ( odpowiedni w epoce wiktoriańskiej i po II wojnie światowej) szczelnie zamknęły swoje terytoria przed konkurencją innych państw m.in. poprzez politykę celną.

W ciekawy sposób Landes wyjaśnia dlaczego przodująca u zarania rewolucji przemysłowej Wielka Brytania ustąpiła pod koniec XIX w miejsca Niemcom. Ciekawa to lekcja pokazująca przewagi instytucji nad wybitnymi jednostkami.

Kierując się tym swoim kompasem w rozwoju gospodarczym wyjaśnia również zastój gospodarczy Ameryki Południowiej, Chin w XIX wieku i paradoks Japonii, która kulturowo gotowa była do ekspansji gospodarczej jeszcze przed epoką Meji.

Generalnie spoglądając na książkę Landesa trudno uciec od wniosku, iż czynnikami, które decydują o pozycji danych narodów w życiu gospodarczym jest kultura. Zwłaszcza jakie w niej miejsce odgrywa wolność i poszanowanie prawa własności. Przez wieki to była ogromna przewaga Zachodu na resztą świata i to uczyniło go bogatszym. Warto zapoznać się samemu z tą ciekawie przedstawioną historią gospodarczą świata. Przede wszystkim by rozumieć i wiedzieć więcej. Również dlatego by w pełni docenić to jakie mamy szczęście żyjąc w tych czasach, przy wszystkich ich niedogodnościach. Wystarczy spojrzeć na opis Paryża z 1948 roku „Do wielu małych mieszkań i domków doprowadzany był prąd o natężeniu 3 amperów – dość by w łączyć żarówkę, radio, może jeszcze żelazko. Przy włączeniu następnego urządzenia przepalały się korki. (..) W niektórych domach w Paryżu nie było elektryczności , a w kamienicach często się zdarzały wspólne ustępy: dla bogatych w środku, a dla reszty na podwórku.”

Jeszcze na koniec ciekawe spostrzeżenie autora „ludzie, którzy żyją dla pracy, stanowią nieliczną, szczęśliwą elitę. Większość pracuje by żyć”.

sobota, 31 maja 2025

Półka z płytami

XIII Stoleti „Noc vlku” Warner Music 2024

Już niestety nie pamiętam jak rozpoczęła się moja muzyczna przygoda z tą czeską grup. Jednak musiała to być jeszcze w minionym stuleciu. Wtedy też za sprawą Tomka Beksińskiego grupa miała w Polsce chyba największą popularność. Pomimo tego, że czasy szczytu popularności ( o ile o tego typu grupach można w ogóle tak mówić) minęły to działa on cały czas.

W 2024 roku XIII Stoleti nagrali swoją nową płytę „Noc vlku”. Zaczyna się ona dość powoli bo zarówno intro jak i dwie pierwsze kompozycje nie wyróżniają się czymś specjalnym. Przełom w odbiorze tej płyty zaczyna się w trakcie czwartej kompozycji „Ze stromu listi uz pada”, która niepostrzeżenie staje niezwykle wciągającym utworem. Tak bardzo, że żal tej wyciszonej solówki gitarowej na końcu utworu. Następnie mamy nawiązanie do najlepszych wzorców ballady wypracowanych przez XIII Stoleti „Cerna kocka”. Piękna nastrojów kompozycja z tym tak bliskim nam szeleszczącym językiem. „Smrtihlav” w zasadzie dopiero przy tym utworze możemy zrozumieć dlaczego grupa ta wrzucana jest czasami do szufladki heavy metal. Dodam od siebie, iż całkowicie nietrafnie. Jest to ostry ale rockowy kawałek mający przyjemną dynamikę zarówno jeżeli chodzi o rozwój kompozycji jak i w zakresie wykonania. Następnie dostajemy nostalgiczny utwór „Pan havranu” by przejść do „Golgothy”. Prostej w sferze instrumentarium ale bardzo pięknego utworu. By przywrócić słuchacza do świata muzyki rockowej mamy następny utwór „Muj bratne muj”. Znakomicie pasujący do grupy gdzie grają bracia Peter i Pavl Stepan. Jeszcze tylko outro, tym razem udane, składające się z wycie wilka i koniec tej 40 minutowej płyty. Rozpoczyna się powoli i nie jest od pierwszego taktu zachęcająca do słuchania jednak najważniejsze, że kończy się tak, iż zachęca do ponownego posłuchania.

Lista utworów;

Cháronův dech
Noc vlků
Alchymistův dům
Ze stromů listí už padá
Černá kočka
Smrtihlav
Pán havranů
Golgotha
Můj bratře můj
L’amour e’st éternel

sobota, 24 maja 2025

Półka z płytami

 

Stray Gods „Olympus” Rock Of Angels Records 2023

Tylko muzyka daje okazję do podróży w czasie za tak niewielką cenę. Wystarczy nabyć płytę greckiej grupy Stray Gods „Olympus” by przenieść się do lat 80-tych. Czasów gdy heavy metal był muzyką niezwykle popularną. Więcej możemy przenieść się do czasów początków kariery Iron Maiden. Słuchając tego albumu nie trudno odkryć, iż ta grupa stanowi inspirację dla Greków co dodatkowo ułatwia sposób śpiewania Artura Almeidy do złudzenia przypominającego Bruca Dickinsona. Kompozycje nie tylko, że są podobne pod względem muzycznym to wierność oryginałowi idzie tak daleko, iż struktura płyty jest bliźniaczo podobna do tych płyt Ironów z początku lat 80-tych XX wieku. Płytę wieńczy ponad 10 minutowa kompozycja ‘Olympus” czyli najdłuższy utwór na końcu płyty podobnie jak to było u wzorca dla Greków. Czy to wszystko o wtórności muzyki Stray Gods jest zarzutem. Absolutnie nie, energia jaka cechuje ten album jest na takim poziomie, że chce się tej płyty słuchać i słuchać. Tym bardziej, że wzorzec jest z najwyższej muzycznej półki a wykonanie niczego sobie. Dodatkowo warto mieć na uwadze, że Iron Maiden obecnie już gra trochę inaczej tak więc dla wszystkich miłośników twórczości grupy z lat 80-tych zapoznanie się z płytą „Olympus” powinno być nie lada atrakcją. Przecież słuchamy prawie Iron Maiden a jeżeli zapomnimy co włożyliśmy do odtwarzacza to dużymi fragmentami nie ma większej różnicy. Dla zespołu muzycznego nie ma większego komplementu jak sytuacja gdy trudno jest odróżnić  oryginał od kopi.

Lista utworów;

1. Out Of Nowhere (04:16)
2. Ghost From The Future (04:07)
3. The Other Side Of The Mirror (06:44)
4. The Sign (06:22)
5. Abel & Cain (04:00)
6. Fortune Favors The Bold (04:15)
7. Angels Of The Light (05:15)
8. Olympus (10:09)

Przeczytane

  Waldemar Łysiak „Malarstwo białego człowieka. Tom IV” Kolejna odsłona dzieła Waldemara Łysiaka poświęcona historii malarstwa. Tym ra...