Daniel Kowalczuk „Katanga 1960-1963”.
Jak już kilkakrotnie pisałem przy okazji książek z serii Historyczne Bitwy ich największą zaletą jest ukazanie tła danego konfliktu. Tym razem zabierani jesteśmy do Afryki w trakcie procesów dekolonizacyjnych. W tym konkretnym przypadku następowało odłączenie od związków z Belgią obszaru Konga Belgijskiego. Związków niesłychanie krwawych zwłaszcza w czasach cesarza Leopolda. Ludobójstwa jakiego dopuszczali się tam Belgowie jest niestety jednym z mniej znanych w dziejach ludzkości. A rozmiarami nie ustępuje choćby temu dokonanemu przez Turków na Ormianach. Generalnie spuścizna postkolonialna zostawiona przez Belgów generował wiele konfliktów ( choćby między Tutsi a Hutu).
W Kongo problemy były w zasadzie dwa. Całkowity brak pozytywnych wzorców w rządzeniu państwem i ogrom bogactw naturalnych. Splot tych czynników doprowadził do secesji prowincji Katanga i wojny o jej ponowne przyłączenie do państwa kongijskiego.
Choć generalnie historia stosunków pomiędzy Kongiem a belgijską metropolią w większości składa się z takich epizodów jak poniższy gdy gubernator prowincji Katanga zastrzelił przywódcę strajku i 6—70 protestujących przeciwko trudnym warunkom pracy górnikom. Tym bardziej należy podkreślić takie przykłady jak działalność firmy UMHK, która realizując swoje motto „Dobre zdrowie, dobry duch, wysoka produktywność” wprowadziła program odszkodowań powypadkowych dla górników i ich rodzin. Chwalebny wyjątek na tym morzu wyzysku jakim było i jest Kongo.
Ciekawym aspektem procesów dekolonizacyjnych był los białych, którzy przybyli do kolonii. Tutaj było ich 100 tysięcy sprawująca ważne funkcje w administracji, przemyśle, szkolnictwie czy armii. Ich losy są również przedmiotem zainteresowania autora.Stosunek do białych mieszkańców Konga stał się jednym z powodów secesji Katangii. Mianowice prowadzona przez przywódcę Konga Lumumbę kampania nienawiści wobec Europejczyków doprowadziła do ich masowej ucieczki z Leopoldville. Znaczna część z nich znalazła schronienie w stolicy Katangi – Elizabethville. Z tego chaosu postanowił skorzystać przywódca Katangi – Tshombego, który ogłosił secesję prowincji.
Resztę książki wypełniają dzieje walk kontyngentów ONZ z wojskami Katangii, w których istotną rolę odgrywali najemnicy. Interesującym faktem związanym z tymi walkami jest to, że dwa samoloty były na tym froncie potężnymi siłami lotniczymi. Pokazuje to z jednej strony niewielką skalę tych walk ale również wskazuje, że zwycięstwo w nich nie wymagało angażowania ogromnej ilości środków.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz