sobota, 13 lipca 2024

Półka z płytami

 

Waterboys „Book Of Lightning” Cooking Vinyl 2006

Waterboys należy w moim przypadku do elitarnego grona zespołów, których mam wszystkie płyty. Zdaję sobie sprawę, że w największym stopniu wynika to z fascynacji tą grupą sięgającą jeszcze połowy lat 80-tych XX wieku. Obiektywnie też muszę przyznać, iż wszystkie następne płyty nie mogą równać się poziomem do ich pierwszych trzech płyt. Tylko czy może to być zarzut, iż Mike Scott bo tak naprawdę to lider grupy ma decydujący wpływ na jej twórczość nie był w stanie sprostać w dalszych latach działalności, arcydziełom które stworzył na początku kariery.

Płyta „Book Of Lighning” ma szansę spodobać się tym, którzy lubią gitarowe granie z pewną domieszką innych instrumentów. Ot choćby w „Love Will Shoot You Down” fortepianu czy „Nobody’s Baby Anymore” skrzypiec. Zresztą one towarzyszą większości utworów na płycie. Początek płyty może budzić pewne obawy ponieważ zaczyna się co trzeba uczciwie przyznać od  dość średnich  kompozycji. Jednak gdy nadchodzi czwarty utwór „Strange Arranement” stosunkowo spokojna kompozycja, gdzie głos Scotta tworzy niesamowity nostalgiczny nastrój to zmienia się z tym i cała płyta. Następne utwory są dobrymi kompozycjami z których wyróżnia się zwłaszcza przedostatni na płycie „Everybody Takes A Tumble”. Co ciekawe jest to utwór skomponowany obok Scotta również przez Anthony Thistlethwaita, który był współautorem repertuaru na pierwszych płytach grupy. Od pierwszego taktu słychać w tym utworze tę magię grupy z początkowego jej okresu działania.

W całości całkiem dobry album grupy.

Lista utworów;

1.The Crash Of Angel Wings
2.Love Will Shoot You Down
3.Nobody's Baby Anymore
4.Strange Arrangement
5.She Tried To Hold Me
6.It's Gonna Rain
7.Sustain
8.You In The Sky
9.Everybody Takes A Tumble
10.The Man With The Wind At His Heels

niedziela, 7 lipca 2024

Przeczytane

 

Paweł Lisicki „Imperium Sodomy i jego sojusznicy”

Pisząc o tej książce trzeba zacząć od jej słabości. Są nią w pierwszej kolejności nie zrozumienie przez autora mechaniki ruchów postępowych na Zachodzie. Pisze on zwłaszcza o homoseksualistach jakby każdy z nich niósł na sztandarach postulaty ruchu LGTB plus dalsze litery. To tak jakby ktoś dokonywał analizy problemów społecznych XIX w i w każdym robotniku widział komunistę. Po pierwsze nie jest to w moim odczuciu trafna diagnoza, po drugie jest przeciw skuteczna. Bo nie rozróżnia, nawet nie stara się tego czynić homoseksualistów od aktywistów postępu. Ci pierwsi byli zawsze obecni ci drudzy są chorobą XXI wieku. Nie stosując tego rozróżnienia, okładając pałką ich życie wpycha się ich tylko w świat aktywistów.

Drugą słabością książki są rzucane poważne stwierdzenia zupełnie bez żadnego uprawdopodobnienia. Jeżeli chcemy oskarżyć kogoś o tak poważne sprawy jak przemoc a tak robi Lisiecki wobec aktywistów transseksualnych to wypadałoby się posłużyć jakimiś danymi a nie zdaniem polityka wprawdzie amerykańskiego Marjorie Taylor Green. Podobnie można być krytycznym wobec obecnego wcielenia USA ale pisanie o nich „z każdym dniem widać wyraźniej, jak przekształca się one […] w jeden wielki sowiecki kołchoz” jest bardzo słabe ponieważ sugeruje, iż autor nie zna realiów Rosji Sowieckiej.

Podobnie autor będący gorącym zwolennikiem tradycyjnego katolicyzmu paradoksalnie nie pokłada zbyt dużej wiary w rzeczywiste przywiązanie ludzi do religii. Bo zastanówmy się czy jeżeli ktoś porzuci katolicyzm z  powodu braku dofinansowania państwa do działalności społecznej Kościoła ponieważ ten ostatni nie uznaje agendy gender to czy był katolikiem? Czy katolicyzm polega na czekaniu na pomoc finansową ze strony państwa? Wydaje się, że nie.

Niestety to co jest cechą felietonu i może, aż tak bardzo nie razić w ich co tygodniowych wydaniach w książce, która zbiera te felietony „w jednym miejscu” obnaża braki w argumentacji autora.

Szkoda tych niestety sporych fragmentów książki poświęconych tego typu atakom, bo wydaje się, że w wielu sprawach autor trafnie diagnozuje stan życia społecznego a już zwłaszcza funkcjonowania Kościoła Katolickiego, któremu poświęcona jest większa część książki. A te wcześniejsze mankamenty niestety osłabiają wymowę tej części książki.

Trafnie pisze choćby o intelektualnych filarach Nowej Lewicy w postaci Marksa i Freuda i ich wpływie na debatę publiczną gdzie dominuje kult indywidualizmu i przekonanie, że „zaspokojenie wszelkich potrzeb człowieka jest jedynym prawem, które przez wszystkich musi być respektowane”. Natomiast jakakolwiek krytyka tych pragnień i to niezależnie od pozycji tej krytyki jest niedopuszczalna a państwo powinno ten zakaz egzekwować. Stąd pomysły culture cancel, mowy nienawiści, etc. Przejawia się to również jak trafnie zauważa autor w sytuacji na wyższych uczelniach gdzie zniknęły praktycznie jakiekolwiek spory czy to naukowe czy ideologiczne. Ponieważ ktoś może się źle poczuć. I to nie wskutek personalnego ataku ale poglądów, których nie akceptuje.

Przy tych wszystkich zastrzeżeniach dlaczego warto jednak sięgnąć po tę książkę. Głównym powodem jest fakt, iż poświęcona ona jest w dużej mierze sytuacji Kościoła Katolickiego. Lisiecki nie ukrywa, że jest delikatnie to określając umiarkowanym entuzjastą pontyfikatu Franciszka. Trudno się temu dziwić skoro papież pisze w encyklice „Fratelli tutti”, że dzisiaj już nie popiera koncepcji św. Augustyna dotyczącej wojny sprawiedliwiej. Wpisuje się to z jednej strony w religię pacyfizmu a drugiej strony zachęca tylko do atakowania religii chrześcijańskiej, katolików bo „wiedzą [ ci atakujący], że mogą sobie pozwolić na deptanie świętości, bo mają za sobą duża część nienawidzącej Kościoła opinii publicznej, wspartej przez dziennikarzy i […]sędziów. A przeciw sobie? Przeciw sobie mają katolików niezorganizowanych, sparaliżowanych, rozbitych wewnętrznie i pozbawionych przywództwa”. Niestety ale bardzo trafna ocena stanu rzeczy przynajmniej jeżeli chodzi o sytuację w Polsce.

Do tego to ciągłe przepraszanie, za winy swoje i nie swoje. Za rzeczywiste i urojone. Dobrą ilustracją tego stanu jest przypomniana przez Lisickego „sprawa” masowych grobów przy szkole Kamloops w prowincji Kanada Brytyjska. No właśnie masowych grobów, w sprawie tej najciekawsze jest to, że nie odkryto tam żadnych grobów tylko nieprawidłowości w podziemnej strukturze gruntów. Jednak nikomu nie przeszkadzało to w rzucaniu oskarżeń na kościół. Jak zachował się w tej sytuacji zwierzchnik tegoż kościoła? Tak oczywiście przeprosił, ręce nie mają gdzie opadać.

Jeszcze jedna ciekawa kwestia jaką porusza Lisiecki to „cudowne” wyparowanie z nauczania Kościoła Katolickiego spraw gniewu Bożego za grzechu ludzi. Zbieżne jest to zdaniem autora z działaniami Lutra, który podobnie jak współcześni neomoderniści „wyeliminowali wszystko, co mogłoby podważać pychę i zadufanie współczesnego Ja. Człowiek współczesny chce mieć pewność, że zostanie zbawiony. Chce zbawienia beż żadnego ale” Chciało by się rzecz zbawienie prawem nie towarem.

Podsumowując pierwsza część książki jest słaba ta poświęcona sytuacji chrześcijaństwa a zwłaszcza Kościoła katolickiego warta przeczytania.

sobota, 6 lipca 2024

Półka z płytami

 

 Motorhead „The World Is Ours – vol 2. Anyplace Crazy as Anywher Else” EMI 2012

Czy Motorhead nagrywał przez te wszystkie lata swojego istnienia jedną piosenkę w wielu wariacjach? Być może jest to prawda. Tylko co to była za piosenka! Piosenka, która pozwoliła grupie stać się jedną z ikon rock and rolla. Na ten status oprócz muzyki rzecz jasna zapracował i lider zespołu  Lemmy Kilmister.  Patrząc na jego życie należy wyrazić zdziwienie, iż swoją muzyką raczyli nas ponad 30 lat. Powiedzieć o nim, że miał zdrowie to nic nie powiedzieć.
Ten rodzaj muzyki, skrzyżowanie hard rocka z rock and rollem szczególnie dobrze wypada na żywo. Właśnie na koncert a po prawdzie na koncerty zabiera nas ten dwupłytowy album. Najważniejszym z utrwalonych na płytach występem był ten na festiwalu Wacken 6 sierpnia 2011 roku. Wacken to z pewnością największy z letnich festiwali rockowych w Europie. Wydawnictwo daje nam okazję poczuć atmosferę tego rockowego święta. Nie ma sensu opisywać poszczególnych utworów bo na tego typu koncercie najbardziej liczy się atmosfera wykreowana przez zespół i publiczność. Tak więc posłuchajmy Lemmego, który otwierał koncerty nieśmiertelnym „We are Motorhead, we play rock and roll”. Głośniki na full i słuchajmy.

Lista utworów;
CD 1 Wacken Open Air 2011
1. Iron Fist
2. Stay Clean
3. Get Back In Line
4. Metropolis
5. Over the Top
6. One Night Stand
7. Rock Out
8. The Thousand Names of God
9. I Know How To Die
10. The Chase Is Better Than the Catch
11. In the Name of Tragedy
12. Just Cos You Got the Power
13. Going to Brazil
14. Killed by Death
15. Bomber

CD 2
16. Ace of Spades
17. Overkill
Sonisphere 2011
18. Iron Fist
19. I Know How To Die
20. In The Name of Tragedy
21. Killed by Death
22. Ace of Spades
23. Overkill
Rock In Rio 2011
24 Stay Clean
25 Over The Top
26 The Chase Is Better Than The Clash
27 Going To Brazil
28 Killed By Death

niedziela, 30 czerwca 2024

Przeczytane

 

Adam Wielomski „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa”.

Rzecz jasna najlepiej zapoznać się z poglądami Harariego bez filtru Wielomskiego jednak nie wszystko można w życiu przeczytać. Dlatego też warto spojrzeć na krytyczną analizę poglądów Harariego dokonaną na łamach omawianej książki przez Wielomskiego.

Bohater książki jest dobrą ilustracją, iż sprawcy przemian społecznych nie muszą być specjalnie znani szerszej publiczności. Przecież większość ludzi nigdy nie słyszała o Hararim. Co nie zmienia faktu,  iż mogą mówić „hararim”. Dlaczego? Ponieważ autor ten stał się w pewien sposób guru Doliny Krzemowej i jego poglądy mają ogromny wpływ na to co robią, co propagują szefowie cyfrowych gigantów. Takim oto sposobem poglądy Harariego trafiają pod strzechy, przed nasze oczy za pomocą laptopów, smartfonów, etc.

Jakie to poglądy? W tych paru słowach nie da się oczywiście wyczerpująco o nich opowiedzieć. Chciałbym zwrócić uwagę na najbardziej charakterystyczne cechy jakie głosi Harari. Pierwszym jest oskarżanie człowieka o wszelkie możliwe zbrodnie, od holocaustu (sic!) zwierząt po wymordowanie neandertalczyków. Z niezwykłym zdumieniem ale i rozbawieniem czytamy, iż zła była rewolucja agrarna. Dlaczego, chciałoby się zapytać. Odpowiedź autora tych poglądów jest kuriozalna ponieważ zmusiła ona człowieka do pracy, naraziła na niezdrową dietę oraz wtłoczyła w ramy systemu społecznego. Jest jeszcze jedna przewina tej rewolucji, stworzyła kulturę. Harari przeciwstawia jej społeczności zbierackie. Cóż w zasadzie ten fragment powinien wystarczyć do oceny co warte są przemyślenia Hariego na temat rozwoju ludzkości. Jakoś umknęła jego uwadze odpowiedź na  dlaczego to ludzkość wybrała pewne jedzenie od wiecznego jego szukania.

Słuchając co bardziej postępowych przedstawicieli polityki czy też świata „kultury” bez trudu dostrzeżemy echa poglądów Harariego. Ot choćby krytyka tzw. gatunkizmu czyli poglądu sprzeciwiającego się hierarchizacji człowieka, świata zwierząt czy roślin. Wg nich wszystkie te byty są równe sobie.

Pojawiająca się współcześnie krytyka własności prywatnej też czerpie z myśli tego ideologa gigantów cyfrowych z Doliny Krzemowej. Za tym idzie potępienie tradycyjne kultury jako narzędzia opresji, etc. Generalnie wszystkie te modne poglądy z dochodem gwarantowanym też rzecz jasna znajdują się wśród postulowanych przez Harariego rozwiązań. Oddajmy na chwilę głos nie twórcy tych poglądów ale autorowi książki  o nim, który odnośnie tego gwarantowanego dochodu pisze „ Obywatel całkowicie zależny finansowo od wypłacanego mu comiesięcznie zasiłku byłby całkowicie zależny od globalnych korporacji”.

Jednak nie te poglądy przyczyniły się do popularności Harariego wśród managementu wielkich korporacji. Jego kluczem do uznania na tych salonach jest koncepcja transhumanizmu głosząca narodziny nowego człowieka (?) będącego hybrydą fizyczno – cyfrową i idąca za tą wizją obietnica życia wiecznego. Dla ludzi w nic nie wierzących, rzecz jasna za wyjątkiem pieniędzy taka wizja może być całkiem atrakcyjna dlatego też wsparcie jakie udzielają Harariemu.

Wśród tych jak tu mądrze określić poglądów trafiają się celne uwagi. Chciałbym zwrócić zwłaszcza za Hararim uwagę na znaczenie rewolucji kognitywnej, która dokonała się w obszarze życia homo sapiens i pozwoliła człowiekowi w konsekwencji na tworzenie wspólnot szerszych jak tylko ludzi, których znamy. Co dało jemu decydującą przewagą nad światem zwierząt i wspomnianymi już tutaj neandertalczykami.

Warto zapoznać się z krytyczną analizą poglądów Harariego dokonaną przez Wielomskiego na łamach tej książki. Ponieważ poglądy te są niezwykle niebezpieczne, bo czy nie należy się obawiać haseł jakie głosi, iż „ od życia ważniejszy jest postęp”. Chciałoby się rzec, komunizm wiecznie żywy, niestety.

sobota, 29 czerwca 2024

Półka z płytami

 

Saxon „The Inner Sanctum” Steamhammer 2007

Saxon jedna z legend New Waves Of British Heavy Metal. Niewątpliwie w pełni zasługuje na ten tytuł to obiektywnie trzeba stwierdzić, iż w porównaniu z takim Iron Maiden to zespół jednak drugoligowy. Choć wydaje się, że na przełomie lat 70/80 XX wieku gdy zespoły te startowały to pozycja Saxon była w tym nurcie wiodąca. W pewien sposób płyta „ The Inner Sanctum” pokazuje dlaczego tak się stało. Dlaczego choć nie jest to zespół w świecie heavy metalu anonimowy to jednak swoimi występami dużych hal o stadionach nie wspominając nie wypełni.

Wzmiankowana płyta nie jest złą, otwiera ją bardzo dobry utwór „State Of Grace” z ciekawym intro dobrym połączeniem dynamiki z pewną melodyjnością, wszystko to okraszone ciekawą solówką gitarową. W kontekście postawionego pytania warto uważniej się przyjrzeć dwóm następnym kompozycjom „Need For Speed” i „Let Me Feel Your Power”. Jest tutaj energia, dynamika, Biff Byford „ładnie” śpiewa. Jednak nie ma nic ponadto, po ich przesłuchaniu nic nie pozostaje w pamięci, ani jakaś solówka, klimat, etc. I to jest chyba największy problem grupy. Wiele kompozycji jest takich, że jednym uchem wpadnie ale za raz drugim wypadnie. Przecież potrafią skomponować ciekawe utwory, ot choćby następny na płycie „Red Star Falling”. Kompozycja utrzymana w średnim tempie z odpowiednim nastrojem czy też ciekawymi solówkami. Następne dwa utwory ( I’ve Got To Rock, If I Was You), może nie są wybitne ale słucha się ich z ciekawością, ciężar muzyki nie przytłacza. Takie w pewien sposób wypełniacze płyty ale na całkiem dobrym poziomie sięgającym tych z jednej strony heavy metalowych dźwięków jednak z pewną melodią. W sam raz pasujące na dobrą płytę.  „Going Nowhere Fast” taki lekko oldscholowy bujający się utwór też potwierdza, że w grupie tkwił potencjał znacznie większy jak pozycja jaką osiągnęli na muzycznym rynku. Następująca po nim, udana kompozycja „Ashes To Ashes” kieruje nas ku końcowi płyty. Jeszcze „Empire Rising” ukazujący to gorsze oblicze grupy, szybko, głośno lekko bez sensu. By na koniec uraczyć słuchaczy całkiem przyzwoitym utworem „Atila The Hun”.

 Tak więc jednej strony „The Inner Sanctum” to całkiem dobry album okraszony dwoma bardzo ciekawymi kompozycjami ( State Of Grace i Red Star Falling) ale jednocześnie mający kilka bezbarwnych kompozycji. Być może właśnie zbyt wiele tego typu utworów w dorobku grupy spowodowało, że po latach Iron Maiden i Saxon grają w zupełnie innych ligach.

 

Lista utworów;

1. State of Grace 
2. Need for Speed 
3. Let Me Feel Your Power 
4. Red Star Falling 
5. I've Got to Rock (To Stay Alive) 
6. If I Was You 
7. Going Nowhere Fast 
8. Ashes to Ashes 
9. Empire Rising 
10. Atila the Hun

Przeczytane

  Waldemar Łysiak „Malarstwo białego człowieka. Tom IV” Kolejna odsłona dzieła Waldemara Łysiaka poświęcona historii malarstwa. Tym ra...