wtorek, 20 lipca 2021

 Półka z płytami.


Rod Stewart „Body Wishes” Warner Bros 1983

Moja ulubiona i w sumie jedyna płyta Roda Stewara jaką mam w swojej kolekcji. Choć płyta pochodzi z początku lat 80-tych to nie dosyść, iż muzycznie nie straciła na wartości to jeszcze całkiem dobrze się jej słucha. Co dla płyt z tamtego okresu przeładowanych elektroniką nie jest regułą. Rzecz jasna Rod Stewart był zawsze artystą głównego nurtu w muzyce rozrywkowej dlatego choć korzystał z technicznych nowinek tamtych czasów to jednak z rozsądkiem. Tym sposobem powstała całkiem przyjemna można rzecz iście wakacyjna płyta z kilkoma utworami nadającymi się na przeboje jak choćby „Dancin Alone” czy „What Am I Gonna Do” ale również kilkoma w pewien sposób nawet refleksyjnymi, jak utwór tytułowy czy „Strangers Again”. Cała reszta utworów nie zawodzi w końcu mam znak jakości Roda Stewarta. Płyta warta posłuchania nie tylko jako ciekawostka historyczna na zasadzie przy czym bawili się ludzie 40 lat temu ale ze względu na wysoką jakość prezentowanej muzyki. Oczywiście mówimy tutaj o stylistyce pop czy pop rocka.


Lista utworów;

1 Dancin Alone 4:02
2 Baby Jane 4:43
3 Move Me 3:36
4 Body Wishes 4:41
5 Sweet Surrender 4:00
6 What Am I Gonna Do (I'm So in Love With You) 4:20
7 Ghetto Blaster 4:08
8 Ready Now 3:36
9 Strangers Again 4:10
10 Satisfied 4:08

niedziela, 18 lipca 2021

 Przeczytane.


 

John Toland „Wschodzące Słońce. Schyłek i upadek Cesarstwa Japonii 1936-1945”. Tom 2

Jakiś czas temu w dość entuzjastycznym tonie pisałem o pierwszym tomie książki Johna Tolanda poświęconej II wojnie światowej na Dalekim Wschodzie. Generalnie tom drugi obejmujący czas od inwazji amerykańskiej na Filipiny do kapitulacji Japonii we wrześniu 1945 roku zasługuje również na wysoką ocenę.

Może jedynym budzącym wątpliwość pomysłem autora było wplecenie w tą polityczno – wojskową opowieść o konflikcie amerykańsko – japońskim historii poszczególnych osób, czy to jeńca amerykańskiego transportowanego z Filipin do Japonii czy też żołnierza japońskiego, który postanowił nie umierać za cesarza i tułał się z po wyspach wchodzących w skład Filipin. Nie twierdzę, że wątki te są nieciekawe czy też pozbawione dramatyzmu jednak rozbijają główny tok narracji.

Ta drobna uwaga nie przeszkadza jednak uznać drugiego tomu książki Tolanda za pozycję bardzo udaną.

Pokazuje ona niby znane fakty jednak naświetla je z dość ciekawej strony. Choćby armia czy marynarka japońska wydawały się oddziałami niezwykle zdyscyplinowanymi. W rzeczywistości często okazywało się, że były one pełne niesubordynacji. Wystarczało, że dowódcy tak jak choćby na Iwo Jimie Ushijima sprzeciwiali się taktyce samobójczych ataków na rzecz długotrwałej obrony umocnionych punktów ta defensywna taktyka spotykała się z kontestacją co bardziej porywczych podwładnych, którzy często albo na własną rękę albo wręcz wymuszając na zwierzchnikach dążyli do stosowanej przez Japończyków od czasów walk na Guadacanal taktyki zmasowanych ataków. Jak zawsze kończyły się one tak samo, załamywały się pod ogniem amerykańskim. Duma oficerów japońskich wygrywała z pragmatyzmem i chłodną oceną rzeczywistości, w której to obrona a nie atak mogły zadać Amerykanom większe straty.


Lektura książki Tolanda pokazuje również, że często łatwiej jakieś sprawy zacząć jak je później zakończyć. Ilustracją tego jest ukazanie wielomiesięcznego procesu kończenia wojny przez Japończyków. Pierwsze kroki w tym celu poczynione zostały na początku maja 1945 a potrzeba było jeszcze prawie czterech miesięcy by sprawę zakończyć kapitulacją. By do tego doszło potrzeba było zarówno bomb atomowych jak i bezprecedensowego zaangażowania się cesarza Japonii w japońską politykę i poparcie tych polityków, którzy chcieli tą wojnę zakończyć.

 

sobota, 17 lipca 2021

Z historii angielskich klubów.

grafika Googla

 

Sheffield Wednesday

Nie pierwszy raz przyglądając się dziejom poszczególnych klubów piłkarskich na wyspach można dostrzec związki piłki nożnej z krykietem. Tak było i w Sheffield gdzie członkowie Sheffield Wednesday Cricket Club  powołanego do życia w 1825 chcieli przedłużyć sobie sezon i w roku 1867 w tym celu założyli klub piłkarski. Teraz mieli zajęcie na jesienne i zimowe miesiące do czasu gdy trawa pozwalała na powrót do szlachetnej gry w krykieta.

Założony wtedy klub prawie przez cała swoją historię występuje w charakterystycznych niebiesko białych pasiastych strojach. Prawie przez całą historię bo tuż po zakończeniu II wojny światowej w związku z ogólnym niedoborem towarów w Anglii w tym i tkanin musieli na krótki czas porzucić swoje tradycyjne barwy.


zdjęcie; swfc co uk
The Owls bo taki przydomek mają piłkarze Wednesday należą do dość elitarnego zestawu klubów które mogą pochwalić się w swoim dorobku zarówno tytułem mistrza Anglii ( 4- krotnie), Pucharem Anglii ( 3-krotnie) jak i Pucharem Ligi. Z tym, że zdecydowana większość tych sukcesów to początek XX wieku. Ostatnie trofeum, Puchar Ligi wywalczyli w roku 1991 pokonując w finale Manchester United już pod wodzą sir Aleksa Fergusona ale jeszcze przed wkroczeniem na ścieżkę sukcesów.

zdjęcie; własne

Pisałem, że klub z tej części Sheffield nazywają Sowami jednak ten przydomek przylgnął do nich dopiero pod koniec lat 20-tych XX wieku. Zresztą być może gdyby nie szokująca porażka w Pucharze Anglii z drużyną Glossop w sezonie 1908-09  to mieli by inny przydomek, Małpy od maskotki jaką wprowadzono na stadion właśnie w trakcie tego sezonu. Jednak ta porażka spowodowała, że małpę sprzedano do teatru i nie miała czasu by stać się przydomkiem klubu. W zakresie działalności marketingowej Sheffield Wednesday byli jednym z pionierów na rynku angielskim. W 1967 roku wprowadzili na rynek nową maskotkę Ozzy Owl i tak się zastanawiam czy ukrytym kibicem Sów nie jest czasami wokalista Black Sabbath Ozzy Osbourne. 




zdjęcie; sheffieldhistory co uk
Domem Sheffield Wednesday jest jeden ze słynniejszych stadionów świata Hillsborough. Rzecz jasna w największym stopniu na tą sławę zapracowała tragedia jaka zdarzyła się na tym stadionie 15 kwietnia 1989 w trakcie półfinału Pucharu Anglii, gdzie na skutek zaniedbań organizatorów i policji na trybunę Leppings Lane wpuszczono zbyt wielu widzów co doprowadziło w konsekwencji do śmierci 96 kibiców Liverpoolu. Sama nazwa stadionu pochodzi od dzielnicy miasta , w której się znajduje czyli właśnie Hillsborough. Co ciekawe pierwotna nazwa stadionu po jego wybudowaniu w 1899 to Owlerton a dopiero od 1912 obiekt ten jest znany pod nazwą Hillsborough.

zdjęcie; the saleroom com
Jedną z ciekawszych historii jakie związane są z tym stadionem dotyczy meczu międzynarodowego. Niby nie ma w tym nic dziwnego jednak w 1973 roku nie gościła na nim reprezentacja Anglii a Irlandii Północnej, która w eliminacjach do Mistrzostw Świata podejmowała drużynę Bułgarii. Dlaczego tak dziwne miejsce na rozegranie tego meczu? Wszystko to związane było z sytuacją polityczną w Irlandii Północnej. A początek lat 70-tych XX wieku to czas zamachów bombowych i przemocy politycznej na ulicach Belfastu. W takich oto okolicznościach, obawiając się krwaych incydentów przeniesiono spotkanie do Sheffield. Sam mecz nie był wielkim widowiskiem i zakończył się wynikiem 0:0 i przyciągnął na ten wielki obiekt ledwie 6292 widzów. Frekwencja wypada  szczególnie mizernie jeżeli porównamy ją z tą jaka była na towarzyskich meczach Sheffield Wednesday z brazylijskim Santosem. W 1962 roku było to prawie 50 tysięcy kibiców a 10 lat później ponad 36 tysięcy. Co było powodem tak wysokiej frekwencji na meczu towarzyskim? Mianowicie w barwach Santosu grał uważany przez wielu za najwybitniejszego gracza w historii piłki nożnej Pele. W czasach przed internetem i telewizją tylko wizyta na stadionie dawała okazję zobaczenia takich gwiazd w akcji.

Obecne czasy nie rozpieszczają kibiców Sów, nowy sezon rozpoczną w League One może na tzw pierwszy rzut oko nie brzmi to źle ale w rzeczywistości oznacza 3 poziom rozgrywek w Anglii, niech niewielkim pocieszeniem dla nich będzie fakt, że ich drużyna jako jedna z pierwszych w Anglii bo już w 1890 miała swoją przyśpiewkę kibicowską „Play Up Wednesday Boys".

Jak długo trwa mecz piłkarski? Zapewne najpopularniejsze odpowiedzi to 90 lub 120 minut. Jednak jeżeli dobrze przyjrzeć się dziejom The Owls to odpowiedź nie będzie taka oczywista. Bo jeden mecz, konkretnie z Aston Villą w 1888 roku trwał 3 miesiące. Jak to się stało? Mianowice 25 listopada 1888 mecz został przerwany przy stanie 3:1 dla piłkarzy Wednesday według jednych źródeł w 65 minucie według innych około 80 minuty z powodu słabej widoczności. Władze piłkarskie zarządziły dokończenie meczu. Doszło do tego dopiero 25 marca 1889 roku w innych wyjściowych jedenastkach. Tak więc to chyba jedyny w dziejach piłki nożnej mecz, który trwał 3 miesiące i w którym wyjściowe jedenastki liczyły więcej jak jedenastu zawodników.

zdjęcie; times co uk
Spoglądając na piłkarzy, którzy grali w pasiastych niebiesko białych strojach w pierwszej kolejności kojarzą się ci, którzy występowali na początku lat 90-tych XX wielku; Chris Waddle, Chris Woods, Des Walker, David Hirst, John Sheridan, Rolan Nilsson, Nigel Pearson, Paul Warhurst, Mike Bright cóż to była za drużyna! Biła się o mistrzostwo Anglii po raz ostatni w dziejach klubu i specjalnie się nie zanosi by szybko miało to nastąpić ponownie. 


zdjęcie; swfc co uk
Na chwilę spójrzmy jednak jeszcze dalej w przeszłość do dawnych w pewien sposób bardzo dziwnych czasów. Czasów gdzie zdarzały się takie historie jak z Fredem  Spiksleyem, który to w  1891 był w drodze do Accrington by podpisać z tą drużyną kontrakt. Jednak w wyniku spóźnienia się na pociąg spotkał kilku graczy Wednesday i tak mu się spodobała ta nowa kompania, że  dołączył do klubu gdzie zagrał  324 mecze 116 bramek. Być może ta skuteczność wynikała z faktu, iż zawsze prał swój strój. W pewien sposób wiele to mówi o ówczesnym stanie higieny w rozwiniętych krajach świata. 

 

 

 

 

 

zdjęcie; sheffieldhistory co uk
Najbardziej utytułowanym zawodnikiem Sheffield Wednesday był Tommy Crawshaw, wywalczył on 2 medale za Mistrzostwo Anglii, dwa Puchary Anglii w jeszcze medal za zwycięstwo w II lidze w 1900 roku. Grający w podobnym czasie w klubie Jack Dungworth przez 10 lat jego reprezentowania miał jeszcze czas by występować w zupełnie innej dyscyplinie sportu. Mianowicie był biegaczem długodystansowym i patrząc na osiągnięcia całkiem niezłym, wywalczył 125 medali w różnych zawodach. To szukanie dodatkowych zarobków wynikało z ówczesnej sytuacji finansowej piłkarzy. Jeszcze w 1939 roku zawodnicy, którzy wystąpili we wszystkich meczach ligowych otrzymali po 15 funtów premii a na całą drużynę ówczesny manager miał 165 funtów premii do podziału. 

 




zdjęcie; premierfootballcards com
Ten z natury niepełny wręcz bardzo wybiórczy przegląd ciekawszych graczy jacy grali dla SheffWed niech zakończy bramkarz Teddy Davison. Całkiem pokaźny dorobek występów na jego koncie 424 mecze pomiędzy 1908 a 1925 rokiem. Jednak nie tylko to zasługuje przy tym zawodniku na uwagę, dostąpił on również zaszczytu reprezentowania Anglii w meczu międzypaństwowym. Fakt ten doprowadził do tego, że jest on posiadaczem swoistego rekordu,  jest najniższym bramkarzem , który rozegrał  mecz w reprezentacji Anglii bo jego wzrost to 170 centymetrów.

czwartek, 15 lipca 2021

 Półka z płytami.


Yasmine Hamdan „Ya Nass” Kwaidan Records 2013

Pierwsze moje kroki w stronę muzyki Orientu to zespół progmetalowy Myrath z Tunezji ( wiem pewne naciągnięcie pojęć) i styczność tą uznaję za całkiem ciekawą. Zapewne to doświadczenie zachęciło mnie do dalszych poszukiwań w tym obszarze kulturowym. Tym sposobem trafiłem w swojej muzycznej podróży do Libanu. Płyta Yasmine Hamdan „Ya Nass” to taki że tak powiem inteligentny pop. Jest w niej dużo przebojowości jednak nie tylko potencjalne przeboje wypełniają tę płytę. Całkiem sporo tutaj utworów utrzymanych w refleksyjnej by nie rzec spowitych melancholijną atmosferą jak choćby „Enta Fen. Again”. W pewien sposób przy całkowitej odmienności kojarzy mi się Yasmine Hamdan z Suzanne Vegą jeżeli chodzi o rodzaj wykonywanej muzyki. Kolejny krok na nowym muzycznym lądzie wykonany i muszę powiedzieć, iż całkiem mi na nim dobrze. Ciekawe kompozycje, miła uchu aranżacja oraz specyficzny język w jakim wykonywane są te piosenki powodują, że płyty słucha się ze sporą przyjemnością. Chcących posmakować innej muzycznej wrażliwości zachęcam do sięgnięcia po tę płytę.


Lista utworów;
1  Deny
2
  Shouei
3
  Samar
4
  Enta Fen, Again
5
  La Mouch
6
  Nediya
7
  Beirut
8
  Aleb
9
  Bala Tantanat
10
  In Kan Fouadi
11
Hal
12
Khayyam
13
Ya Nass

Po kolejce V

  zdjęcie; skysports Jak zmierzyć klasę trenera? Czy wystarczającym wyznacznikiem są zdobyte tytuły? Jeżeli trafiasz do najbogatszych klub...