piątek, 16 lutego 2024

Półka z płytami

 

Lord Vigo „We Shall Overcome” HRRecords 2022

 We współczesnej muzyce rockowej gdzie praktycznie wszystko już było, wykreowanie własnego brzmienia jest nie lada sukcesem. Tak jest w przypadku grupy Lord Vigo. Każdy kto przesłucha kilka ich utworów z łatwością rozpozna następne właśnie na podstawie tego oryginalnego brzmienia. Wprawdzie sama muzyka jest w pewien sposób wtórna, stanowi pewnego rodzaju miks wpływów: Queensryche, Uriah Heep a wokalista ma głos zbliżony do Kinga Diamonda. Jednak z tych składników udało się stworzyć taką całość, która wyróżnia się na tle innych grup grających muzykę rockową. Ponieważ lubię zespoły, które miały wpływ na twórczość Lorda Vigo to i lubię tę płytę. Jest głośno, rytmicznie czasami nastrojowo i melodyjnie a wszystko utrzymane w obrębie heavy/prog metalu. Czegóż chcieć więcej w końcu nie można słuchać bez końca płyt swoich faworytów sprzed X lat. Warto posłuchać „We Shall Overcome” !

Lista utworów:

1. Blessed Are the Meek
2. The Heart of Eternal Night
3. Natural Habitat
4. Since the Sun Was Young
5. From Our Ashes We Will Rise
6. Journey to Eternity
7. We Shall Overcome
8. A Gathering of Clouds
9. A Necessary Evil
10. 1986 – Book 1
11. A New Dark Age

niedziela, 11 lutego 2024

Przeczytane

 

Ryan Herman „Remarkable Football Grounds”

Kupuje sobie człowiek album o niezwykłych stadionach świata. Decydując się na ten wydatek jasne, że trzeba liczyć się z gustem i wyborem jakiego dokona autora. Część stadionów znajdzie się w takiej publikacji ze względu na swoje położenie część ze względu na swoją historię. Tylko tego bym oczekiwał od takiej publikacji. Niestety woke nie może odpuścić również na tym polu. Na tych 224 stronach nie znalazło się miejsce dla wielu znaczących lub pięknych obiektów jak choćby stadiony Sportingu, Benfici czy Porto jednak nie zabrakło miejsca dla Campo Gerini miejsca bo trudno nazwać to stadionem gdzie grała reprezentacja uchodźców. Znalazło się również miejsce raczej z pozamerytorycznych względów dla New Lawn Stadium, Millerntor Stadion czy Azadi Stadium.

Powyższe uwagi podyktowane są jedynie żalem, iż w tej ogólnie znakomitej publikacji zmarnowano trochę miejsca. Zdecydowana większość stron zabiera nas w różne fascynujące miejsca od tych super znanych jak Anfield do miejsc, które zachwycają albo swoją historią lub położeniem. Wystarczy przeczytać, krótką notkę o Gospin Dolac Stadium czy  Deportivo Coroico Stadium by chcieć się tam wybrać. Niestety nie da się wszystkiego zobaczyć tak więc dobrze, że można zapoznać się z wieloma obiektami piłkarskimi dzięki takiej publikacji. Krótki z reguły na ½ strony opis stadionu, jego historii lub ciekawostek z nim powiązanych ( jak choćby losy architekta odpowiedzialnego za budowę Independence Stadium w Mmabetho) i zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia. One stanowią o niezwykłości tej publikacji.

piątek, 2 lutego 2024

Półka z płytami

Queensryche „ Digital Noise Alliance” Century Media 2022

Kolejna płyta Queensryche z Toddem La Torre za mikrofonem. Kolejna, która potwierdza, że rozstanie z Geoffem Tatem nie było złą rzeczą. Choć jego głos należy do kategorii GŁOSY to La Torre bardzo umiejętnie zastąpił Geoffa. Tak, że jeżeli ktoś nie ma super wrażliwego ucha może nawet nie zauważyć, iż nastąpiła zmiana na tak newralgicznym miejscu w grupie muzycznej. Skoro tu nie ma straty to spokojnie można spojrzeć na korzyści jakie wynikają z tego rozstania. Główną jest powrót do grania w porgmetalowym duchu, powrót zapoczątkowany już pierwszą płytą z nowym wokalistą tutaj znakomicie kontynuowany. Ponieważ moja znajomość z grupą jeszcze w latach 80-tych minionego wieku zaczęła się właśnie od takich płyt to powrót do tego grania przyjmuję z zadowoleniem. Następną korzyścią jest radość słyszalna w granej muzyce zapewne wynikająca z dobrej atmosfery panującej w grupie. Przekłada się to na kompozycje, które są nią nasycone.

Płytę rozpoczynają dwa dynamiczne utwory „In Extermis” i „Chapters” by w trzecim kawałku „Lost In Sorrow” pokazać najlepsze oblicze progmetalu granego przez Queensryche. Dynamicznie, głośno, ze zmianami tempa ale z zachowaniem pewnej melodyki. Ładne nawiązanie do najlepszych dokonań grupy z początków jej istnienia. „Behind The Walls” zaczyna się od tajemniczych dźwięków by poprzez uderzenia perkusji przejść do znakomitego połączenia głosy wokalisty z pracą sekcji rytmicznej. Wszystko to okraszone refrenem, w którym, aż chce się skandować z La Torre „Did you ever love me”. Następny utwór „Nocturnel Light oparty na wybijanym przez sekcję rytmie robi również dobre wrażenie. Podobnie jak „Out of the Black”

Może trochę słabszym utworem jest „Forest” utrzymany w konwencji spokojnej ballady a ,może moja surowa ocena wynika z faktu, iż Queensryche nagrał w swoich dziejach kilka ballad, które znacząco podnoszą oczekiwania w tej dziedzinie. Na szczęście „Realms” i „Hold On” to typowe i topowe utwór charakterystyczne dla tej pochodzącej z Seattle grupy i przywracające  wysoki poziom na płytę. Jeszcze tylko „Tormentum” finałowy dynamiczny utwór z industrialną wstawką w środku  (chyba, że mamy wersję z dodatkowym utworem) i kolejna w dyskografii grupy płyta dobiega końca. Niewątpliwie jest to dobry album zasługujący na uważne przesłuchanie.

Lista utworów;

1. In Extremis (04:41)
2. Chapters (03:43)
3. Lost in Sorrow (05:12)
4. Sicdeth (04:42)
5. Behind the Walls (06:14)
6. Nocturnal Light (05:43)
7. Out of the Black (04:19)
8. Forest (04:46)
9. Realms (03:48)
10. Hold On (04:56)
11. Tormentum (07:29)

Bonus Track:
12. Rebel Yell (04:48)

niedziela, 28 stycznia 2024

Przeczytane

 

Jarosław Molenda „Bierut i Wasilewska. Agent i dewotka”

W V wieku przed Chrystusem, żył i tworzył grecki historyk Tukidydes. Być może byli wcześniej jacyś inni historycy jednak nie został po nich żaden ślad. Mamy oczywiście Herodota ale on był pisarzem historycznym. Pisał wszystko co usłyszał o przeszłości. Znaczenie Tukidydesa polega na tym, iż on wprowadził do warsztatu pracy historyka weryfikację źródeł. Czyli nie pisał wszystkiego co usłyszał tylko to co po weryfikacji mogło pretendować do prawdy o przeszłości.

Dlaczego wspominam o tych zmierzchłych dziejach przy okazji pracy p. Molendy. Ponieważ odnoszę wrażenie, iż dla niego Tukidydes nigdy nie istniał. Dlatego też o swoich bohaterach pisze wszystko co wie, niezależnie czy jest to fakt, domniemanie czy zwykłe pomówienie. Jestem ostatnią osobą, która gotowa jest bronić Bieruta ale przytaczając opinie Światły prosiłoby się o jakiś komentarz pozwalający zrozumieć czytelnikowi dlaczego są one tak zjadliwe. Może i rzeczywiście Bierut taki był jak opisuje go były wysokiej rangi funkcjonariusz aparatu bezprawia komunistycznego jednak czytelnik zasługuje na to by wiedzieć dlaczego z gorliwego pomocnika Bieruta stał się jego krytykiem. Wyciąganie przez czytelników opinii w oparciu o  nie zweryfikowane źródła, z jednej strony takie jak syn Bieruta a z drugiej jak wspomniany już Światło prowadzi tych czytelników na manowce. Ta sama uwaga dotyczy również drugiej bohaterki książki czyli Wandy Wasilewskiej.

W efekcie otrzymujemy coś w rodzaju zbioru wszelakich informacji dotyczących oby tych postaci a ty drogi czytelniku radź sobie dalej już sam. Nie chodzi mi bynajmniej by w prosty sposób nie narzucać odbioru danych postaci. Jednak od książki historycznej oczekiwałbym choć skrótowej krytyki źródeł tak by czytelnik nawet rozpoczynający swoją przygodę z historiografią otrzymał podstawowe narzędzi do weryfikacji prezentowanych mu treści.

Niestety książka ta jest tego pozbawiona i zamienia się w rodzaju dawnego magla czyli miejsca gdzie powtarzano wszystkie informacje nie zadając sobie trudu z ich weryfikacją. Zdecydowanie odradzam tę książkę.

sobota, 27 stycznia 2024

Półka z płytami.

 

Labyrynth „Architecture of a God” Frontiers Records 2017

Jeżeli chodzi o niespodzianki to zapewne wszyscy lubią tylko te dobre. Historia tej płyty do takowych należy. Płytę tę nabyłem w jednym z nielicznych miejsc gdzie przed zakupem można jeszcze zobaczyć fizycznie produkt, dotknąć go, obejrzeć. Czyli jednym a w zasadzie dwoma słowami w sklepie stacjonarnym. Moją uwagę przyciągnęły w sumie cztery rzeczy, wszystkie intrygujące; nazwa grupy, tytuł płyty, okładka z tympanonem i rozetą oraz nazwa wytwórni. Wszystkie te elementy wręcz wołały, kup tę płytę! Ponieważ jej cena nie przekraczała 15 złotych zbyt długo się nie zastawiałem. Teraz po jej wielokrotnym przesłuchaniu absolutnie nie żałuję zakupu. Dzięki tej drobnej inwestycji mogę posłuchać bardzo dobrej heavy metalowej płyty. Muzyka proponowana przez grupę Labyrynth mieści się w tym nurcie heavy metalu gdzie obok szalejącej perkusji i basu, solówek gitarowych i generalnie dużej ilości hałasu jest miejsce na melodię. A melodyjny heavy metal to coś obok czego nie można przejść obojętnie. Na dwanaście kompozycji ledwie dwie są średnie cała reszta robi dobre wrażenie i zadowoli gusta każdego miłośnika tego typu grania.

Lista utworów;

1. Bullets
2. Still Alive
3. Take On My Legacy
4. A New Dream
5. Someone Says
6. Random Logic
7. Random Logic
8. Architecture of a God
9. Children, Those Days
10. We Belong To Yesterday
11. Stardust and Ashes
12. Diamond

Przeczytane

  Waldemar Łysiak „Malarstwo białego człowieka. Tom IV” Kolejna odsłona dzieła Waldemara Łysiaka poświęcona historii malarstwa. Tym ra...