środa, 21 lutego 2024

Podróże po piłkarskiej mapie Anglii.

Z historii angielskich klubów, Wigan Athletic.

grafika google

Można rzec jeden z wielu angielskich klubów, który znajduje się raczej w podstaw piramidy jak u jej szczytów. Jednak i tutaj znajdzie się kilka ciekawych historii jak i zawodników.

zdjęcie; www.copafootball.com/
The Latics to klub, który nie awansował na szczebel futbolu zawodowego w Anglii on został wybrany. Wszystko to wynikało z faktu, iż system relegacji z IV ligi i awansów do niej był oparty nie na miejscu w tabeli tylko na głosowaniu klubów. Tym sposobem w roku 1978 do ligi wybrany został Wigan. Gdyby wtedy obowiązywał system awansów to klub pozostałby na piątym poziomie rozgrywkowym w Anglii ponieważ w swojej lidze zajął 2 miejsce. Jednak zwycięzca ligi Boston United nie miał odpowiedniego stadionu dla zawodowego futbolu dlatego w głosowaniu brał udział Wigan. Z pewnością dla zainteresowanych kibiców same wybory było niezwykle interesujące. Brało w nich udział 4 ostatnie kluby z Division Four i Wigan. Pięć klubów, cztery szczęśliwe miejsca. W pierwszej turze status ligowy zachowały York, Rochdale i Hartlepool. Konieczna była druga tura wyborów, w której Wigan pokonał Southport stosunkiem głosów 29 do 20.

zdjęcie; https://m.imdb.com/
Trzeba uczciwie przyznać, iż klub w pełni wykorzystał tę szansę. W latach 2005-2013 grał na poziomie Premier League co chyba jest wystarczającym dowodem na poparcie tezy o sukcesie. Jeżeli komuś byłoby to zbyt mało to myślę, iż zdobycie Pucharu Anglii w 2013 roku ostatecznie rozstrzyga tę kwestię. Choć w finale spotkały się kluby z tego samego poziomu rozgrywkowego to jednak był to kolejny mecz z dziejów starć Dawida z Goliatem. Rywalem Latics był Manchester City i to już z epoki szejków z Aguero, Tevezem, Yaya Toure, Davidem Silvą, Kompanym czy Joe Hartem. Naprzeciwko niech drużyna gdzie nie było gwiazd być może najbardziej zagorzali kibice piłki na wyspach kojarzyć mogą środkowych pomocników Wigan z tego okresu Jamesa McCarthego i Jamesa McArthura. To zestawienie mówi praktycznie wszystko o tym meczu i o tym kto miał w nim prawo wygrać. Choć z przyczyn formalnych nie można zaliczyć tego meczu do spotkań typu giant killers ( drużyna nie ligowa pokonuje drużynę z pierwszych czterech lig) to spoglądając na potencjał klubów jest to jedna z największych sensacji w finałach Pucharu Anglii co najmniej na skalę zwycięstwa Wimbledonu nad Liverpoolem z 1988 roku.

zdjęcie; springfieldparkmemorial.weebly.com

Dla małych klubów a takim z pewnością jest Wigan Athletic dużą rolę odgrywają rozgrywki FA Trophy. W nich klub też potrafił zwyciężać w sezonie 1985 i 1999. Dobrze, że wtedy nastąpiło niewielki polepszenie stanu bhp na stadionach angielskich. Na myśl przychodzi rok 1953, Wigan gra wtedy w Lancashire Combination Leagu. Gra na tyle dobrze, iż zwycięża nawet w tych rozgrywkach. Z tej racji otrzymuje puchar, który jednak nie przetrwa do dzisiejszych czasów. Ponieważ w godzinę po ostatnim domowym meczu na obiekcie Springfield Park wybucha pożar, w którym zniszczeniu uległo to trofeum wraz z wyposażeniem szatni i biur klubowych. W pewien sposób pożar zakończył też dzieje Springfield Park. 24 maja 1999 wandale splądrowali sklepik klubowy i podpalili obiekt. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało a klub przenosił się już na nowy obiekt JJB Stadium.

Gdyby nie przebudowa Wembley to Wigan Athletic byłby posiadaczem swoistego rekordu. Mianowicie grali na tym stadionie w finałach 5 rozgrywek; FA Trophy 1973, FA Cup 2013, 2014, FA Community Shields 2013, Associate Members Cup 1985, 1999, jak również w finale Play- offu Footbal League. Co więcej grali również w finale League Cup jednak ten w 2006 roku odbył się na stadionie Millenium w Cardiff.

Kończąc wątek różnych dziwnych pucharów to dodam jeszcze, że w roku 1955 awansowali do finału Lancashire and Cheshire Floodlight Cup choć sztuczne oświetlenie na ich stadionie zamontowano dopiera w 1966 roku i pierwszym meczem przy zapalonych jupiterach było spotkanie z Crewe Alexandra 19 X 1966 .

W niższych ligach potrafili osiągać niesamowite wyniki choćby w Cherhire League  w sezonie 1934-35 strzelili rywalom łącznie  153 bramki co jak  nietrudno się domyśleć jest ich rekordem do dnia dzisiejszego. Natomiast Jack Roberts strzelił wtedy 46 bramek.

zdjęcie; skysports.com
W sezonie 2017-18 ustanowili rekord 27 czystych kont przez ponad 700 minut bez straconej bramki seria 9 meczów od 12 09 2017 z Charltonem do 17 10 2017 z Gillingam. Bramkarzem, który pomógł w tym osiągnięciu był Jones. Co ciekawe był on w zasadzie rezerwowym golkiperem. Skorzystał z kontuzji ówczesnego numeru jeden Walton. Trzeba przyznać, że nie są to zbyt znane nazwiska. Do tych na siłę można zaliczyć Dana Burna grającego obecnie w Newcastle United.

Ponieważ w samym mieście największą popularnością cieszą się rugbiści to można rzecz, iż odwiecznym problemem klubu była frekwencja. Z reguły jedna z niższych o ile nie najniższa w danej klasie rozgrywkowej. Tym bardziej dziwić może rekord frekwencji na spotkaniu dwóch nie ligowych ( czyli spoza pierwszych 4 lig) drużyn w Anglii. Na mecz 2 rundy Pucharu Anglii z Hereford pofatygowało sią , aż 27526 widzów.

zdjęcie;twitter.com/LaticsOfficial

Wprawdzie najwięcej meczów dla klubu w lidze rozegrał Kevin Langley 317. Jednak ponieważ ogromna część historii Wigan Athletic przypada na czasy gry na niższych poziomach rozgrywkowych dlatego  najwięcej występów w barwach The Latick ma Ian Gillibrand w latach 1967-1978, rozegrał on 621 ligowych i pucharowych meczów dla klubu.

 

niedziela, 18 lutego 2024

Przeczytane

 

Weronika Rokicka „ Indie. Kraj miliarda marzeń”.

Indie to jedno z najbardziej dynamicznie rozwijających się państw świata. Wydawałoby się, iż książka pani Weroniki Rokickiej będzie dobrą okazją by choć za pomocą kartek trochę poznać ten kraj. Niestety tak do końca nie jest. Wydaję się, iż głównym powodem tego stanu rzeczy jest spoglądanie na Indie poprzez pryzmat wyznawanej ideologii. Już we wstępie dostajemy przedsmak spojrzenia autorki na Indię „ w czasach kiedy obywatele UE w wyniku zagrożeń zewnętrznych odczuwają większą potrzebę integracji”. Co najwyżej część obywateli UE odczuwa takie potrzeby ale lepiej przedstawiać się jako rzecznik wszystkich.

Fragment dalej popisuje się takim passusem „ 30-35 milionów Indusów zmarło z powodu klęsk głodu w czasie rządów imperium brytyjskiego. To zdecydowanie więcej niż bilans śmiertelny ofiar stalinizmu” !!!

Tylko osoba zaślepiona ideologią może porównywać klęski naturalne przed, którymi państwo na przełomie XIX i XX wieku w Indiach nie było wstanie nic zdziałać z systemem masowego mordowania ludzi stworzonym przez komunistów w Rosji Sowieckiej.

Niestety poglądy pani Rokickiej zatruwają spojrzenie na Indie i to co możemy przeczytać jest tymi wyziewami skażone.

W tak skrojonej optyce dostaje się zarówno ubogim , którzy w świecie gospodarki wolnorynkowej zamiast robić rewolucję starają się piąć po drabinie społecznej do góry a przykłady karier czy to ludzi ubogich czy też z niższych kast są wykorzystywane przez strasznych [ mój dopisek] polityków, którzy snują romantyczne wizje o tym, że Indie stały się krajem gdzie można osiągnąć sukces.

Jednak pomoc ubogim a zwłaszcza jeżeli udziela jej Kościół Katolicki też jest zła bo przyczyniła się poprzez swoją działalność do „stworzenie [ obrazu miasta z rzeszami ubogich] przyczyniła się niewątpliwie działająca w tamtym okresie Matka Teresa.

Trudno nie znając kultury Indii ocenić znajomość jej przez autorkę. Jednak mnogość odwołań zwłaszcza do kultury masowej sugerować może, że jest w tym obszarze dobrze zorientowana. Szkoda, że w parze z tą wiedzą nie podąża wiedza historyczna. Bo zachwyty nad filmem „Dwa hektary ziemi” jako źródłem wiedzy historycznej wystawiają autorce jak najgorsze świadectwo. Jaką komunistyczną agitką musiało być to dzieło skoro w apogeum epoki stalinowskiej w Polsce zostało on wprowadzony na ekrany kin! Jednak autorce książki nie zapaliła się w tym względzie żadna lampka ostrzegawcza.

Znaczne fragmenty książki poświęcone są tyradom przeciwko dyskryminacji płciowej w Indiach. Jednak bez komentarze tak przeczulonej na punkcie równości autorki przemyka zdanie, iż opieka nad rodzicami kiedy są starzy jest prawnym obowiązkiem mężczyzn. Cóż nie bardzo pasuje to do obrazu świata jaki chce widzieć autora.

Nasączenie książki tymi ideologicznymi treściami powoduje, że trudno ocenić jakie elementy obrazu Indii zawartych w książce są prawdziwe a jakie są emanacją ideologicznego zapatrywania autorki na rzeczywistość.

piątek, 16 lutego 2024

Półka z płytami

 

Lord Vigo „We Shall Overcome” HRRecords 2022

 We współczesnej muzyce rockowej gdzie praktycznie wszystko już było, wykreowanie własnego brzmienia jest nie lada sukcesem. Tak jest w przypadku grupy Lord Vigo. Każdy kto przesłucha kilka ich utworów z łatwością rozpozna następne właśnie na podstawie tego oryginalnego brzmienia. Wprawdzie sama muzyka jest w pewien sposób wtórna, stanowi pewnego rodzaju miks wpływów: Queensryche, Uriah Heep a wokalista ma głos zbliżony do Kinga Diamonda. Jednak z tych składników udało się stworzyć taką całość, która wyróżnia się na tle innych grup grających muzykę rockową. Ponieważ lubię zespoły, które miały wpływ na twórczość Lorda Vigo to i lubię tę płytę. Jest głośno, rytmicznie czasami nastrojowo i melodyjnie a wszystko utrzymane w obrębie heavy/prog metalu. Czegóż chcieć więcej w końcu nie można słuchać bez końca płyt swoich faworytów sprzed X lat. Warto posłuchać „We Shall Overcome” !

Lista utworów:

1. Blessed Are the Meek
2. The Heart of Eternal Night
3. Natural Habitat
4. Since the Sun Was Young
5. From Our Ashes We Will Rise
6. Journey to Eternity
7. We Shall Overcome
8. A Gathering of Clouds
9. A Necessary Evil
10. 1986 – Book 1
11. A New Dark Age

niedziela, 11 lutego 2024

Przeczytane

 

Ryan Herman „Remarkable Football Grounds”

Kupuje sobie człowiek album o niezwykłych stadionach świata. Decydując się na ten wydatek jasne, że trzeba liczyć się z gustem i wyborem jakiego dokona autora. Część stadionów znajdzie się w takiej publikacji ze względu na swoje położenie część ze względu na swoją historię. Tylko tego bym oczekiwał od takiej publikacji. Niestety woke nie może odpuścić również na tym polu. Na tych 224 stronach nie znalazło się miejsce dla wielu znaczących lub pięknych obiektów jak choćby stadiony Sportingu, Benfici czy Porto jednak nie zabrakło miejsca dla Campo Gerini miejsca bo trudno nazwać to stadionem gdzie grała reprezentacja uchodźców. Znalazło się również miejsce raczej z pozamerytorycznych względów dla New Lawn Stadium, Millerntor Stadion czy Azadi Stadium.

Powyższe uwagi podyktowane są jedynie żalem, iż w tej ogólnie znakomitej publikacji zmarnowano trochę miejsca. Zdecydowana większość stron zabiera nas w różne fascynujące miejsca od tych super znanych jak Anfield do miejsc, które zachwycają albo swoją historią lub położeniem. Wystarczy przeczytać, krótką notkę o Gospin Dolac Stadium czy  Deportivo Coroico Stadium by chcieć się tam wybrać. Niestety nie da się wszystkiego zobaczyć tak więc dobrze, że można zapoznać się z wieloma obiektami piłkarskimi dzięki takiej publikacji. Krótki z reguły na ½ strony opis stadionu, jego historii lub ciekawostek z nim powiązanych ( jak choćby losy architekta odpowiedzialnego za budowę Independence Stadium w Mmabetho) i zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia. One stanowią o niezwykłości tej publikacji.

piątek, 2 lutego 2024

Półka z płytami

Queensryche „ Digital Noise Alliance” Century Media 2022

Kolejna płyta Queensryche z Toddem La Torre za mikrofonem. Kolejna, która potwierdza, że rozstanie z Geoffem Tatem nie było złą rzeczą. Choć jego głos należy do kategorii GŁOSY to La Torre bardzo umiejętnie zastąpił Geoffa. Tak, że jeżeli ktoś nie ma super wrażliwego ucha może nawet nie zauważyć, iż nastąpiła zmiana na tak newralgicznym miejscu w grupie muzycznej. Skoro tu nie ma straty to spokojnie można spojrzeć na korzyści jakie wynikają z tego rozstania. Główną jest powrót do grania w porgmetalowym duchu, powrót zapoczątkowany już pierwszą płytą z nowym wokalistą tutaj znakomicie kontynuowany. Ponieważ moja znajomość z grupą jeszcze w latach 80-tych minionego wieku zaczęła się właśnie od takich płyt to powrót do tego grania przyjmuję z zadowoleniem. Następną korzyścią jest radość słyszalna w granej muzyce zapewne wynikająca z dobrej atmosfery panującej w grupie. Przekłada się to na kompozycje, które są nią nasycone.

Płytę rozpoczynają dwa dynamiczne utwory „In Extermis” i „Chapters” by w trzecim kawałku „Lost In Sorrow” pokazać najlepsze oblicze progmetalu granego przez Queensryche. Dynamicznie, głośno, ze zmianami tempa ale z zachowaniem pewnej melodyki. Ładne nawiązanie do najlepszych dokonań grupy z początków jej istnienia. „Behind The Walls” zaczyna się od tajemniczych dźwięków by poprzez uderzenia perkusji przejść do znakomitego połączenia głosy wokalisty z pracą sekcji rytmicznej. Wszystko to okraszone refrenem, w którym, aż chce się skandować z La Torre „Did you ever love me”. Następny utwór „Nocturnel Light oparty na wybijanym przez sekcję rytmie robi również dobre wrażenie. Podobnie jak „Out of the Black”

Może trochę słabszym utworem jest „Forest” utrzymany w konwencji spokojnej ballady a ,może moja surowa ocena wynika z faktu, iż Queensryche nagrał w swoich dziejach kilka ballad, które znacząco podnoszą oczekiwania w tej dziedzinie. Na szczęście „Realms” i „Hold On” to typowe i topowe utwór charakterystyczne dla tej pochodzącej z Seattle grupy i przywracające  wysoki poziom na płytę. Jeszcze tylko „Tormentum” finałowy dynamiczny utwór z industrialną wstawką w środku  (chyba, że mamy wersję z dodatkowym utworem) i kolejna w dyskografii grupy płyta dobiega końca. Niewątpliwie jest to dobry album zasługujący na uważne przesłuchanie.

Lista utworów;

1. In Extremis (04:41)
2. Chapters (03:43)
3. Lost in Sorrow (05:12)
4. Sicdeth (04:42)
5. Behind the Walls (06:14)
6. Nocturnal Light (05:43)
7. Out of the Black (04:19)
8. Forest (04:46)
9. Realms (03:48)
10. Hold On (04:56)
11. Tormentum (07:29)

Bonus Track:
12. Rebel Yell (04:48)

Przeczytane

  Waldemar Łysiak „Malarstwo białego człowieka. Tom IV” Kolejna odsłona dzieła Waldemara Łysiaka poświęcona historii malarstwa. Tym ra...