sobota, 6 sierpnia 2022

                                         Półka z płytami.

Amarok „Hero” Oskar Records 2021

Nowa ( wydana w 2021 roku) płyta polskiej grupy Amorok potwierdza, że w dziedzinie muzyki progresywnej nasz kraj jest potęgą. Są na tej scenie znane grupy takie jak Riverside i takie mniej znane jak Amarok. Słuchając płyty „Hero” trudno zrozumieć dlaczego ta grupa nie cieszy się większą popularnością. Tak zdaję sobie sprawę z pewnego nadużycia słowa popularność dla gatunku muzycznego przyciągające na swoje największe imprezy co najwyżej kilka tysięcy fanów. Tym niemniej nawet w tym dość zamkniętym światku odnoszę wrażenie, że Amarok nie cieszy się uznaniem na jakie zasługuje. Płyta „Hero” potwierdza klasę zespołu, który potrafi połączyć w swojej muzyce przestrzeń, tajemniczość, rytm, piękne solówki i ciężkie brzmienie. Całkiem tego sporo ale kunszt muzyków a zwłaszcza autora kompozycji umieszczonych na płycie Michała Wojtasa powoduje, że słucha się tego albumu z dużym zainteresowaniem. Czy w tych przestrzennych kompozycjach jak „It’s Not The End” czy w transowym wydaniu „Hail! Hail! Ai”. Gdyby ktoś zmęczył się tą muzyką w połowie płyty czeka na niego niespodzianka, piosenka bezprzymiotnikowa „The Orb”. Po niej wracamy do mocnych uderzeń basu, który nadaje ton kolejnemu utworowi „The Dark Parade”. Wreszcie tytułowy „Hero” połączenie wszystkiego tego co w muzyce Amarok najlepsze taka wizytówka granej przez nich muzyki.

Lista utworów;

1 It’s Not The End
2 Surreal
3 Hail! Hail! Ai
4 The Orb
5 The Drk Parade
6 Hero
7 What You Sow

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

 

Jak co roku od lat 1 sierpnia 1944 przeżywamy to samo. Wielkie święto polskiego patriotyzmu. Bez chwili refleksji na tym czym dla narodu polskiego było powstanie warszawskie.

Jak można zrozumieć pewne odreagowanie po czasach komunizmu i dominacji pedagogiki wstydu gdy w 40 rocznicę wybuchu powstania publikowano w Gazecie Wyborczej artykuł o tym, że wybuchło ono by móc wymordować Żydów. To jednak dzisiaj jesteśmy już w innym miejscu jako naród. Czas dorosnąć i spojrzeć prawdzie w oczy jeżeli chodzi o powstanie.

Było ono ogromną tragedią, tragedią na kilku poziomach.

Pierwszy poziom to polityczny wymiar powstania. Było ono kontynuacją obłąkańczego planu „Burza” i zakończyło się całkowitą klęską. Zresztą czy mogło być inaczej? Czy nie było wystarczającej ilości sygnałów ostrzegawczych by zrozumieć cele Stalina? Czy nie wystarczało doświadczenie pierwszej okupacji sowieckiej z lat 1939-41 na ziemiach polskich? Czy los oficerów i policjantów polskich mordowanych na nieludzkiej ziemi nie był wystarczającym ostrzeżeniem przed naturą Rosji Sowieckiej? Czy wreszcie przebieg „Akcji Burza” na Kresach Wschodnich nie był wystarczającą lekcją w zakresie relacji polsko – sowieckich? Na wszystkie te pytania należy odpowiedzieć tak, tak, tak. Jaka jest istota Rosji Sowieckiej było wiadomo a co w swojej „mądrości” zrobili politycy i dowódcy Armii Krajowej? Zapadli na zbiorową amnezję! Mikołajczyk liczył na to, że powstanie wzmocni jego pozycję negocjacyjną ze Stalinem? Wolne żarty, powstanie nie miało żadnego wpływu na sytuację militarną na froncie wschodnim gdzie Niemcy stracili już znacznie wcześniej zdolności do długotrwałej obrony i ofensywy sowieckie od lata 1943 roku to pokazywały. Czy Alianci zamierzali coś dla sprawy polskiej robić? Odpowiedź mamy w postanowieniach konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie. Niewiele by nie rzecz zgoła nic. Ale pomimo tego premier rządu brnie w pomysł z powstaniem jako demonstracją. Wspierają go w tym Delegat Rządu na Kraj oraz dowódca Armii Krajowej, który ignoruje rozkaz Wodza Naczelnego Sosnkowskiego o tym by powstania nie wywoływać. Jakie to polskie, jawna niesubordynacja wynoszona na ołtarze. Polityczne przedszkole, które mamy wielbić. Pytam się tych wielbicieli jaki z celów politycznych powstania został zrealizowany? Tak, ŻADEN. I to ma być powód do świętowania!

Nie zapominajmy o drugim poziomie klęski, ludzkim. Śmierć około 200 tysięcy ludzi z czego około 18 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej i innych formacji podziemia niepodległościowego. Czyli najbardziej uświadomionego elementu narodu polskiego. Strata, której nie da się w żaden sposób usprawiedliwić a już zwłaszcza w świetle nie zrealizowania celów politycznych powstania. Gehenna mieszkańców miasta mordowanych masowo na rozkaz Niemców  zwłaszcza w pierwszych tygodniach walk. Rzeź Woli, masowe gwałty, dantejskie sceny w kanałach to wszystko owoce decyzji o rozpoczęciu powstania. To mamy świętować w radosnej atmosferze 1 sierpnia? Powinien to być dzień żałoby narodowej a nie świętowania bo powstanie warszawskie zwieńczyło katastrofę II wojny światowej dla narodu polskiego.

Swoją drogą to niezwykle ciekawe, że takiej rangi jak 1 sierpnia nie uzyskało święto 15 sierpnia czyli rocznica zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej. Bo nie jest tak, iż w dziejach narodu polskiego mamy tylko tak smutne rocznice, mamy wiele wielkich zwycięstw i nadajmy im odpowiednią rangę.

niedziela, 31 lipca 2022

 Przeczytane.

Jacek Komuda „Warchoły i pijanice”

Jacek Komuda jest chyba najlepszym współczesnym pisarzem zajmującym się w swojej twórczości Rzeczpospolitą w XVI i XVII wieku. Można wiele z tych książek polecić  choćby cykl „Orły na Kremlu”, „Bohuna” czy „Banitę”. Jednak książka „Warchoły i pijanice” nie należy do beletrystyki historycznej. Jest to bardziej zbiór biogramów różnego rodzaju watażków żyjących w od XVI do XVIII wieku. Wartością tej książki jest obfite korzystanie ze źródeł historycznych zwłaszcza dotyczących ziemi przemyskiej co powoduje nadreprezentację typów spod ciemnej gwiazdy z tego terenu w tej książce. 

Dla czytelnika wielce ciekawym może być również wstęp gdzie Komuda wyjaśnia wiele istotnych dla Rzeczpospolitej szlacheckiej terminów. Natomiast sama główna część książki czyli opisy poszczególnych w dzisiejszym języku bandytów są w pewien sposób monotonne. Znając późniejszą twórczość autora widać, że kwerenda w archiwach, której część widzimy w tej książce stała się bazą na której budował on swoje późniejsze powieści. Tak więc jest to książka albo dla osób zainteresowanych historią Rzeczpospolitej szlacheckiej lub też dla tych, którzy chcą poznać warsztat autora.

 

sobota, 30 lipca 2022

 Pólka z płytami.

Iron Maiden „Senjutsu” Parlophone 2021

Świat, człowiek i życie zmieniło się na przestrzeni ponad 40 lat. Nic też dziwnego, że zmieniła się również muzyka Iron Maiden. A może, aż tak bardzo się nie zmieniła. Przecież już przed laty trafiały się na płytach takie utwory jak „Alexander The Great”, „To Tame A Land” czy „Rime The Ancient Mariner” pokazujące, że zespołowi nie są obce długie kompozycje ze zmiennym rytmem, nastrojami, etc. Patrząc wstecz można wręcz odnieść wrażenie, że ta muzyka jaką dzisiaj proponują muzycy Iron Maiden pojawiała się już na ich wcześniejszych płytach. Tak więc może nie mamy na albumie „Senjutsu” jakieś rewolucyjnej zmiany a ciągłą ewolucję formuły w jakiej porusza się grupa. Nie zapominają oni o korzeniach czego przykładem jest choćby utwór „Stratego” spokojnie mógłby znaleźć się na albumie „Powerslave” i nikt kto nie znał wcześniej tej płyty nie dostrzegłby jakieś znaczącej różnicy. Niewątpliwie przez lata na scenie muzycznej panowie Harris, Smith, Dickinson, Gers, Murray i McBrain udoskonalili swoje umiejętności i to zarówno indywidualne jaki i komponowania i aranżacji utworów. Tak więc wszyscy, którzy dotychczas zetknęli się i polubili twórczość Ironsów będą z tej płyty zadowoleni. Jest ona jedną z lepszych płyt nagranych przez zespół w całej swojej dyskografii. I pozostaje tylko żal, że współczesny świat specjalnie nie potrzebuje już takiej muzyki.

Lista utworów;

CD1
1. Senjutsu 8:20
2. Stratego 4:59
3. The Writing On The Wall 6:13
4. Lost In A Lost World 9:31
5. Days Of Future Past 4:03
6. The Time Machine 7:09
CD 2
1. Darkest Hour 7:20
2. Death Of The Celts 10:20
3. The Parchment 12:39
4. Hell On Earth 11:19

czwartek, 28 lipca 2022

                                                                          Kto jest kim?

 


Patrząc na to wszystko co dzieje się w związku z wojną na Ukrainie co raz częściej należy zadać sobie pytanie kto jest kim w tym konflikcie. W sumie to kto jest po stronie Rosji a kto po stronie Ukrainy.

Zacząć by wypadało od państw wspierających Ukrainę. Nikt nie ma wątpliwości, że to, iż walczy ona z Rosją jest możliwe dzięki Polsce. Jakby to groźnie nie brzmiało ale musimy zdawać sobie sprawę z faktu, iż de facto jesteśmy z Rosją w stanie wojny. Jest to konsekwencją  tego, że udostępniliśmy naszego terytorium jako swoistą bazę zaopatrzenia dla Ukrainy. To zaangażowanie Polski w wojnę wynika ze zbieżności naszych interesów, które polegają na pokonaniu Rosji i odepchnięciu jej od Europy. W ten sposób zakończeniu epoki imperialnej w jej dziejach, która rozpoczęła się od zwycięstwa w wojnie północnej na początku XVIII w. Z państw europejskich niewątpliwie wspierają Ukrainę tzw. kraje wschodniej flanki NATO oraz Wielka Brytania. To wsparcie wynika z różnych interesów ale wszystkie z tych państw w tym momencie łączy chęć pokonania Rosji. Nie można zapomnieć o największym sojuszniku Ukrainy w tej wojnie czyli Stanach Zjednoczonych. Dla nich ta wojna jest sprawdzianem ich mocarstwowej pozycji. Dlatego też tak mocno angażują się w wojnę choć oczywiście nie zamierzają włączyć się do niej bezpośrednio. Należy w tym miejscu pamiętać o tym, iż dla USA wojna ta jest ważna ale nie najważniejsza. Ich największym przeciwnikiem są Chiny a głównym obszarem zainteresowania Pacyfik. Te uwarunkowania w sposób oczywisty rzutują na ich zaangażowanie na Ukrainie a szerzej w Europie. Z naszego punktu widzenia oby ten wysiłek państw wspierających Ukrainę wystarczył do jej zwycięstwa w tej wojnie.

 

Jednak patrząc na to co dzieje się w Europie w związku z napaścią Rosji na Ukrainę to trudno nie odnieść wrażenia, iż nie wszyscy są zainteresowani zwycięstwem Ukrainy. Mam tutaj na myśli kraje tzw starej unii a zwłaszcza Niemcy. Wiem w roli złego media obsadziły Węgry i Orbana jednak jakie jest rzeczywiste sprawstwo Węgier? Niewielkie. Co innego z Niemcami. Przyglądając się prowadzonej przez nich polityce co raz częściej należy postawić sobie pytanie czy oni nie są aby sojusznikiem Rosji w tej wojnie, szerzej sojusznikiem Rosji w próbie przebudowy architektury ładu europejskiego jaka ma miejsce od 2008 gdy Rosja napadła na Gruzję. Co w tym czasie robią Niemcy? Budują Nord Streamy, które mają dać korzyści gospodarce niemieckiej jednocześnie osłabiając bezpieczeństwo energetyczne państw Europy Środkowo Wschodniej. Już po aneksji przez Moskwę Krymu wysyłają broń pomimo embarga do Rosji, odrzucają propozycję USA gwaranta ładu europejskiego z nadania Ameryki. Już w związku z obecną wojną, zamykają swoją przestrzeń powietrzną dla lotów z pomocą militarną dla Ukrainy, to jeszcze przed wybuchem walk. Już po tym fakcie są hamulcowym zdecydowanych sankcja. Pomoc militarna to jakaś kpina jej podsumowaniem może być decyzja z początków lipca o nie wysyłaniu transporterów opancerzonych. Brutalna presja z wykorzystaniem instytucji unijnych na Litwę aby wznowiła tranzyt pomiędzy Rosją a obwodem kaliningradzkim. Wymuszenie na Kanadzie dostarczenia turbiny niezbędnej do funkcjonowania Nord Streamu. Teraz głosy o cofnięciu części sankcji nałożonych na banki rosyjskie. Patrząc na te fakty trudno uciec od wniosku, iż Niemcom nie zależy na zwycięstwie Ukrainy im zależy na powrocie do relacji z Rosją. Bo te relacje były dla Niemiec niezwykle korzystne, otrzymywała dostęp do tanich źródeł surowców co zapewnia jej gospodarce konkurencyjność a to z kolei przekładało się na pozycję gospodarczą i polityczną Niemiec.

 Tak więc polityka Niemiec jest niezwykle niebezpieczna w kontekście wojny na Ukrainie. Tak wojny, odnoszę wrażenie, iż należy to co raz częściej przypominać. Na Ukrainie toczy się wojna jakiej w Europie nie było od 1945 roku, giną tysiące ludzi, miasta są niszczone ostrzałem artyleryjskim. Wojna o wolność Ukrainy ale także o nasze bezpieczeństwo  bo przecież w przypadku przegranej Ukrainy cała nasza wschodnia granica będzie granicą z Rosją lub państwami przez nią kontrolowanymi. A  Rosja nie zrezygnuje ze swoich imperialnych zamiarów. Dlatego tak ważne jest wiedzieć kto kogo wspiera w tej wojnie.

Grafika ze strony ; dojczland.info

niedziela, 24 lipca 2022

 Półka z książkami.

Piotr Nesterowicz „Każdy został człowiekiem”

Książka jest opowieścią o uwiedzeniu przez „władzę ludową” młodego pokolenia. Patrząc z dystansu na tę książkę można dostrzec dwie przyczyny tego uwiedzenia. Skrajna bieda, zwłaszcza dzisiejsza młodzież nie zdaje sobie sprawy z realiów ekonomicznych w Polsce po II wojnie światowej gdzie jedną parą butów musiało dzielić się całe rodzeństwo a nagrodami za dobre oceny w szkole były kupony na materiał. Drugim dysfunkcjonalna rodzina a zwłaszcza obarczona problemem alkoholowym. To jest punkt wyjścia do opowieści zawartych w tej książce.

Bohaterami tej opowieści są; Reginy, Marianny, Jana, Adeli, Mariana a ich losy obserwujemy na przestrzeni lat 1951-1960 z krótkim epilogiem pokazującym dalsze losy bohaterów. Autor wykorzystał przy jej pisaniu opracowanie „Młode pokolenie wsi Polski Ludowej” będące zbiorem pamiętników przesłanych na konkurs ogłoszony przez Związek Młodzieży Wiejskiej.

Śledzimy osobiste losy bohaterów a na  ich tle burzliwe czasy stalinizmu. W większości historia życia bohaterów opowiadana jest przez nich  własnymi słowami co jest ogromnym atutem książki. Osobiście bardzo lubię takie pokazywanie dziejów ponieważ otrzymujemy jakby surowy materiał do własnych przemyśleń. Rzecz jasna trzeba być świadomym o dwóch poziomach cenzury występujących w tych wspomnieniach; pierwszy to autocenzura o pewnych kwestiach zwłaszcza politycznych lepiej było nie pisać o czym zresztą bohaterowie dość szybko się przekonywali we własnym życiu; drugi to redaktorzy tego zbioru pamiętników, który stał się bazą dla tej książki. Już zwłaszcza oni wiedzieli czego nie drukować.

Pomimo tych względów wymowa opowieści głównych bohaterów dla najwspanialszego ustroju na świecie jest mocno krytyczna. Świadczy to bardzo pozytywnie o bohaterach tej książki, bo choć mieli obiektywne podstawy by całkowicie ulec komunistycznej propagandzie zachowali zaskakująco dużo wobec niej krytycyzmu. W wielu obszarach znacznie więcej jak elity artystyczne czy akademickie.

Bardzo ciekawa książka o w pewien sposób niezwykłych ludziach żyjących w bardzo trudnych czasach.

Po kolejce V

  zdjęcie; skysports Jak zmierzyć klasę trenera? Czy wystarczającym wyznacznikiem są zdobyte tytuły? Jeżeli trafiasz do najbogatszych klub...