Jak co roku od lat 1 sierpnia 1944
przeżywamy to samo. Wielkie święto polskiego patriotyzmu. Bez chwili refleksji
na tym czym dla narodu polskiego było powstanie warszawskie.
Jak można zrozumieć pewne odreagowanie
po czasach komunizmu i dominacji pedagogiki wstydu gdy w 40 rocznicę wybuchu
powstania publikowano w Gazecie Wyborczej artykuł o tym, że wybuchło ono by móc
wymordować Żydów. To jednak dzisiaj jesteśmy już w innym miejscu jako naród.
Czas dorosnąć i spojrzeć prawdzie w oczy jeżeli chodzi o powstanie.
Było ono ogromną tragedią, tragedią na
kilku poziomach.
Pierwszy poziom to polityczny wymiar
powstania. Było ono kontynuacją obłąkańczego planu „Burza” i zakończyło się
całkowitą klęską. Zresztą czy mogło być inaczej? Czy nie było wystarczającej
ilości sygnałów ostrzegawczych by zrozumieć cele Stalina? Czy nie wystarczało
doświadczenie pierwszej okupacji sowieckiej z lat 1939-41 na ziemiach polskich?
Czy los oficerów i policjantów polskich mordowanych na nieludzkiej ziemi nie
był wystarczającym ostrzeżeniem przed naturą Rosji Sowieckiej? Czy wreszcie
przebieg „Akcji Burza” na Kresach Wschodnich nie był wystarczającą lekcją w
zakresie relacji polsko – sowieckich? Na wszystkie te pytania należy
odpowiedzieć tak, tak, tak. Jaka jest istota Rosji Sowieckiej było wiadomo a co
w swojej „mądrości” zrobili politycy i dowódcy Armii Krajowej? Zapadli na
zbiorową amnezję! Mikołajczyk liczył na to, że powstanie wzmocni jego pozycję
negocjacyjną ze Stalinem? Wolne żarty, powstanie nie miało żadnego wpływu na
sytuację militarną na froncie wschodnim gdzie Niemcy stracili już znacznie
wcześniej zdolności do długotrwałej obrony i ofensywy sowieckie od lata 1943
roku to pokazywały. Czy Alianci zamierzali coś dla sprawy polskiej robić? Odpowiedź
mamy w postanowieniach konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie. Niewiele by nie
rzecz zgoła nic. Ale pomimo tego premier rządu brnie w pomysł z powstaniem jako
demonstracją. Wspierają go w tym Delegat Rządu na Kraj oraz dowódca Armii
Krajowej, który ignoruje rozkaz Wodza Naczelnego Sosnkowskiego o tym by
powstania nie wywoływać. Jakie to polskie, jawna niesubordynacja wynoszona na
ołtarze. Polityczne przedszkole, które mamy wielbić. Pytam się tych wielbicieli
jaki z celów politycznych powstania został zrealizowany? Tak, ŻADEN. I to ma być
powód do świętowania!
Nie zapominajmy o drugim poziomie
klęski, ludzkim. Śmierć około 200 tysięcy ludzi z czego około 18 tysięcy
żołnierzy Armii Krajowej i innych formacji podziemia niepodległościowego. Czyli
najbardziej uświadomionego elementu narodu polskiego. Strata, której
nie da się w żaden sposób usprawiedliwić a już zwłaszcza w świetle nie
zrealizowania celów politycznych powstania. Gehenna mieszkańców miasta
mordowanych masowo na rozkaz Niemców zwłaszcza w pierwszych tygodniach walk. Rzeź
Woli, masowe gwałty, dantejskie sceny w kanałach to wszystko owoce decyzji o
rozpoczęciu powstania. To mamy świętować w radosnej atmosferze 1 sierpnia?
Powinien to być dzień żałoby narodowej a nie świętowania bo powstanie
warszawskie zwieńczyło katastrofę II wojny światowej dla narodu polskiego.
Swoją drogą to niezwykle ciekawe, że
takiej rangi jak 1 sierpnia nie uzyskało święto 15 sierpnia czyli rocznica
zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej. Bo nie jest tak, iż w dziejach narodu
polskiego mamy tylko tak smutne rocznice, mamy wiele wielkich zwycięstw i
nadajmy im odpowiednią rangę.