sobota, 11 października 2025

Półka z płytami

 

Negura Bunget „Zau” Prphecy 2021

Potworzyło się w obrębie muzyki całkiem sporo różnego rodzaju gatunków, podgatunków, nurtów a i tak czasami trudno zakwalifikować twórczość danego artysty do konkretnego obszaru. W przypadku rumuńskiej grupy Negura Bunget mamy do czynienia niby z atmospheric black metal. Czy pojawiający się od czasu do czasu growling wystarcza do takiej klasyfikacji? Niewątpliwie jest tutaj sporo tajemniczej atmosfery kreowane przez dźwięki, głównie gitar i pojawiający się w wielu fragmentach damski głos. Dobrą ilustracją tego zjawiska jest pierwsza kompozycja, która właśnie w ten sposób się zaczyna, praktycznie przez pierwszych 7 minut mamy do czynienia z kreowaniem nastroju bez gwałtowniejszych rytmów czy śpiewu. Następnie mamy trochę growlingu, przesterowanych gitar, perkusji by pod koniec tego prawie 16 minutowego utworu wszystko ponownie się uspokaja. Niewątpliwie na kreowany przez grupę nastrój w dużym stopniu wpływa wykorzystanie przez grupę różnych ludowych instrumentów. Można wręcz rzec, iż jest to swego rodzaju znak rozpoznawczy grupy. Długie wstępy do utworów oparte na dźwiękach dud, trąb, fletni i dopiero po jakimś czasie wchodzące gitary i ten cały rockowy ekwipunek. Nastrój tajemniczości potęguje również wykorzystywanie szeptu czy „trzymanie” wokalu w tle poszczególnych kompozycji.

Wiele jest również w tej muzyce z obszarów postrocka, te plamy dźwięku, stosunkowo spokojne i nastrojowe fragmenty przechodzące  znienacka w ostrą rockową muzykę.

Ciekawa to muzyka, niełatwa w obiorze jednak mocno wciągająca.

Lista utworów;

1 Brad
2 Iarba Fiarelor
3 Obrazar
4 Tinerete Fara Batranete
5 Poaca Din Cer

sobota, 4 października 2025

Półka z płytami

 

Metal Church „ The Final Sermon. Live in Japan 2019” Reaper Entertaiment 2024

Płyta wydana w 2024 przenosi nas na koncerty Metal Church, które odbyły się w Kawasaki 24 i 25 sierpnia 2019 roku. Wydawnictwo to jest pewnego rodzaju hołdem oddanym poprzedniemu wokaliście grupy Mike’owi Howe, który zmarł w 2021 roku. Muszę od razu zaznaczyć, iż jest to hołd bardzo udany. Każdy kto przesłuchał trochę płyt koncertowych wie jak ważną sprawą jest oddanie tego co dzieje się w sali koncertowej. Tutaj ta sztuka udała się bardzo dobrze. Słychać publiczność, słychać, że jesteśmy na koncercie nie tracąc niczego z czystości dźwięku.

Co do dobory utworów to chyba jeszcze nigdy nie powstała płyta, która zadowoliłaby w 100% fanów danej grupy. Zapewne i tak jest w tym przypadku jednak obiektywnie należy stwierdzić, że w tym zakresie nie ma się do czego przyczepić. Jest trochę utworów z nowej płyty ( dokładnie 3) i w większości klasyki grupy. Równomiernie dobrane z całej jakżeż bogatej dyskografii zespołu.

Jednak w tym wszystkim najważniejsza jest muzyka. Metal Church zalicza się do nurtu określanego US Power Metal. Czyli by choć trochę wyjaśnić czego tutaj można się spodziewać jest głośno, rytmicznie jednak bez specjalnych galopad różnego rodzaju instrumentów tak charakterystycznych dla europejskiej odmiany power metal. Słucha się tej płyty bardzo przyjemnie, aż szkoda, że grupa ta nie jest specjalnie popularna w świecie heavy metalu. Muzycznie w pełni na to zasługuje niezależnie czy chcemy posłuchać czegoś współczesnego jak „Damned If You Do” czy czegoś z zamierzchłej przeszłości jak „Beyond The Black”, która to kompozycja ma już ponad 40 lat. Podobnie ma się sytuacja gdy posłuchamy jakieś dynamicznej kompozycji w stylu „Fake Healer” czy czegoś dramatycznego jak „Watch The Children Pray”, swoją drogą jednaj z najwspanialszych kompozycji grupy w jej całej historii.

Bardzo dobry album, nie wiem czy z wydanych przez grupę koncertów nie najlepszy. Zdecydowanie polecam.

Lista utworów;

1. Damned If You Do 
2. Needle and Suture 
3. Fake Healer 
4. In Mourning 
5. Human Factor 
6. Date with Poverty 
7. The Black Things 
8. Gods of A Second Chance 
9. Start the Fire 
10. Watch the Children Pray 
11. Beyond the Black 
12. By the Numbers 
13. No Friend of Mine 
14. Badlands

niedziela, 28 września 2025

Przeczytane

 

Rafał Ziemkiewcz „Czas bezprawia”

Felieton jako gatunek publicystyczny ma raczej krótki żywot. Ponieważ z reguły dotyczy bieżących spraw. Dlatego też czytany z dalszej perspektywy czasu może nie być już taki interesujący i trafny. Dodatkowo specyfika dzisiejszych czasów gdzie w mediach trzeba być stale obecnym. Powoduje to konieczność prawie ciągłego komentowania rzeczywistości co w konsekwencji prowadzi do inflacji tekstów.

„Czas bezprawia” to wybór felietonów pisanych przez Ziemkiewicza pomiędzy latami 2020 a 2024. Dlatego też na wiele z nich można już spojrzeć z historycznej perspektywy, dostrzec w czym autor miał rację czy gdzie się pomylił. Niestety by to dostrzec potrzebna jest wiedza o tych wydarzeniach bez tego ocena publicystyki autora jest niemożliwa. Swoją drogą te najbardziej bieżące swego czasu felietony najsilniej się w większości zestarzały.

Z tej perspektywy najciekawsze i warte uważnego przeczytania oraz wejścia w intelektualną dyskusję z głoszonymi tezami są te felietony poświęcone sprawom ogólnym. Niech za przykład posłuży tutaj felieton „Spór o czapkowanie” gdzie autor wraca do stawianej przez siebie wielokrotnie tezy, iż istotą sporu politycznego w Polsce jest przez ciągle żywy konflikt pomiędzy „Panem” a „Chamem”. Oczywiście wypełnienie treści tych pojęć zmieniło się od czasów feudalnych jednak istota relacji pomiędzy umownym panem a chamem już niestety nie.

Nie ukrywam swojego sceptycyzmu wobec antropologicznych tez dotyczących zmian klimatu dlatego też w rozbawienie wprowadzają mnie informacje zawarte w jednym z felietonów o wysiłkach europejskich obrońców Ziemi by uczynić armie przyjaznymi dla środowiska. Tej tematyce ekologizmu poświęca autor kilka felietonów w moim odczuciu słusznie wyśmiewając absurdy działań podejmowanych w tym kierunku w Europie. Swoją drogą bardzo niebezpiecznych bo w czasie pełnoskalowej wojny na Ukrainie troską wszystkich powinno być budowanie skutecznych sił zbrojnych a nie zielonych.

Generalnie te wszystkie felietony poświęcone sprawom ogólnym czyta się z ciekawością bo czy zgadzamy się z tezami Vilfredo Pareto czy też nie to rozważania o wymianie elit w świecie demokracji liberalnej są pouczające i pozwalające lepiej rozumieć zachodzące w tych społeczeństwach procesy społeczne.

Warunkiem rozwoju w tym przypadku intelektualnego jest konfrontowanie się z nowymi treściami ich analizowanie i w konsekwencji tego ich przyjmowanie lub odrzucanie ( tak wiem jest to stwierdzenie idealistyczne). Temu służyć może i ta książka bo wbrew pozorom daje wiele treści do przemyśleń. Na koniec drobna tego ilustracja, oddajmy głos autorowi

„ (…) pomiędzy Kopernikiem a Darwinem nastąpił cywilizacyjny przełom; ludzie zdetronizowali Boga i osadzili na jego tronie bożka : Rozum. Przestali traktować ten rozum jako narzędzie do interpretacji wiedzy zaczerpniętej z Objawienia, bo i prawdy objawione, jako sprzeczne z ustaleniami nauki, przestali uważać za niepodważalne, obiektywne i oczywiste. A trudno żyć w stanie światopoglądowej lewitacji, bez twardego gruntu pod nogami, bez pewników, dogmatów i pryncypiów. (…) kończy się na tym, że wyrzekłszy się demonstracyjnie jednych, po cichu zaczyna się hołdować kolejnym. Bóg tak chce, zawołanie krzyżowców, zastąpiono zasadą nauka tak mówi”  Z tym , że tym co nauka mówi to powiemy my rządzący tym światem.

sobota, 27 września 2025

Półka z płytami.

 

Tate Geoff „Geoff Tate” Sanctuary Records 2002

Ciężko jest mi pisać o tej płycie. Solowy album jednego z najwspanialszych głosów muzyki rockowej, przez lata wokalisty Queensryche bardzo rozczarowuje. Jedyną jego zaletą jest ukazanie muzycznych przyczyn rozpadu Queensryche na dwa obozy. Po prostu Tate znudził progmetal, który chcieli grać Wilson, Jackson i Rockenfield. Postanowił pożeglować na inne muzyczne morza. Takie prawo artysty wielka szkoda, że ugrzązł na mieliźnie. A album sygnowany jego nazwiskiem jest tego najlepszym wyjaśnieniem. Kompozycje w swojej większości są nijakie, nie przyciągają w żaden sposób uwagi wręcz można rzec, iż się snują. Nie pomaga tutaj nawet wspaniały głos Geoffa. Nie pomaga bo w tych utworach nie ma gdzie się wykazać. Bo tam gdzie kompozycje są trochę ciekawsze słucha się tego oblicza Tate całkiem przyjemnie. Niestety są to bardzo sporadyczne przypadki na tej płycie. Ładna ballada „In Other Words”, ciekawy rytmiczny z ładnie wplecionymi elementami kastanietów „Helplees” i w miarę ciekawe „Every Move We Make” oraz „A Passanger”.

Tak więc problemem nie był kierunek jaki obrał artysta ale sposób jaki do niego dążył. Na rynku piosenek rockowych nie ma miejsca na tego typu granie, natomiast na awangardę to jednak zbyt sztampowe. Sukcesu to nie mogło przynieść i nic dziwnego, że obecnie artysta jeździ po świecie wykonując swoje opus magnum „Operation Mindcrime”

Jak na standardy do jakich przyzwyczaił Tate i jak na moje oczekiwania wobec niego to płyta jako całość rozczarowuje.

Lista utworów;

1 Flood
2 Forever
3 Helpless
4 Touch
5 Every Move We Make
6 This Moment
7 In Other Words
8 A Passanger
9 Off The TV
10 Grain Of Faith
11 Over Me

niedziela, 21 września 2025

Przeczytane

 


This is Anfield. The Illustrated History Of Liverpool Football Club’s Matchday Programme. Pod redakcją Andy Marsden i David Cottrell

Napisać, iż to piękna publikacja to nic nie napisać. Autorzy opowiedzieli w niej za pomocą programów meczowych historię Liverpoolu. Tutaj, krótkie wyjaśnienie dla polskiego czytelnika czy to zarówno nie interesującego się piłką nożną czy tego młodszego zainteresowanego. Czym jest program meczowy? To publikacja wydawana w związku z meczem piłkarskim przez klub będący gospodarzem tego spotkania. Według mojej wiedzy ta praktyka nie występująca już od kilkunastu lat w Polsce jest natomiast cały czas żywa na Wyspach. Tam powstała i nadal ma się dobrze. 

Jako ilustrację tych słów niech posłużą dwa fakty, program meczowy z ostatniego spotkania Liverpoolu w sezonie 2024/25 liczył 114 stron. A o skali zainteresowania tego typu publikacjami niech najlepiej świadczy to, że nakład programu meczowe kończącego sezon 2019/20 wyniósł ponad 120 tysięcy.

Nie jest to książka we właściwym tego słowa znaczenia. Treść napisana przez autorów ogranicza się do wprowadzenia do poszczególnych rozdziałów. Jest ich osiem. Za samą narrację „robią” poszczególne programy meczowe. Czy to swoimi okładkami czy prezentowaną zawartością. Wspaniała wycieczka do historii Liverpoolu pełna niezwykłych emocji. Zapoznając się z tą publikacją dochodziłem do wniosku, że czasami zaawansowany wiek może być pewnym atutem. Część prezentowanych treści działa się już nie tylko za mojego życia ale za czasów gdy byłem kibicem Liverpoolu. W niektórych niestety bardzo nielicznych wydarzeniach miałem okazję brać osobiście udział. Oglądanie takiej publikacji jest dla kibica Liverpoolu czystą przyjemnością. Choć myślę, że każdy kibic piłki nożnej, każdy kto podziela w życiu jakąś pasję znajdzie w tej publikacji drobną cząstkę tego czym mogłaby być publikacja poświęcona jego pasji. 

Dodatkową zaletą jest również poszerzenie wydawałoby się bogatej już wiedzy o nowe informacje. Nowe nie tylko dla tzw niedzielnych kibiców, nowe nawet dla osób dość dobrze zaznajomionych z historią piłki w Anglii a już zwłaszcza z historią Liverpool FC. Nie zdawałem sobie sprawy, że programy meczowe Liverpoolu do sezonu 1934/35 były wspólne z Evertonem. Obecnie gdy spotkaniom derbowym towarzyszy wiele złych emocji często zapomina się o wspólnych korzeniach tych dwóch klubów wywodzących się z Liverpoolu. 

Programy meczowe, książki czy tego typu publikacje są najlepszym przykładem różnicy pomiędzy piłką nożną w Polsce i Anglii. Tam wokół niej zbudowana jest cała kultura tutaj w zasadzie ogranicza się tylko do meczu. Przekłada się to na ciągłość w kibicowaniu, w kultywowaniu klubowych tradycji i legend. Nie tak dawno miałem okazję rozmawiać z młodym ( no dobrze bardzo młodym ) kibicem Lecha Poznań i o zgrozo nie wiedział kim dla klubu jest Mirek Okoński. Sytuacja niewyobrażalna w Liverpoolu by młody dziesięcioletni kibic nie wiedział kim jest Kenny Dalglish. 

 

Po kolejce V

  zdjęcie; skysports Jak zmierzyć klasę trenera? Czy wystarczającym wyznacznikiem są zdobyte tytuły? Jeżeli trafiasz do najbogatszych klub...